13.04.2012

Do mamy geja

Chciałbym następujące słowa przekazać mojej własnej Mamie, ale ta niestety zmarła nim ja zaakceptowałem fakt, że jestem gejem. Być może dotrą chociaż do innych mam...

Mamo, Ty wiesz, że Cię kocham i szanuję. Jakże bardzo nie chciałbym zawieść Twoich oczekiwań i planów wobec mnie, ale pewne fakty są niezależne od mojej woli. Nie było to dla mnie łatwe, ale w końcu zrozumiałem, że jestem gejem.
Wiem, że chciałabyś mieć kiedyś synową i wnuki, ale to jest niemożliwe, bez względu na to, czy bym się teraz odważył powiedzieć Ci o mojej prawdziwej orientacji seksualnej. Bardzo chciałem Ci to powiedzieć, bo Ty zawsze byłaś wobec mnie szczera i uczciwa, takim samym zaufaniem pragnę darzyć Ciebie. Chcę żyć w zgodzie z sobą, chcę kochać i być kochanym, zasługuję na szczęście.
Pozwól mi mówić prawdę i przestać okłamywać siebie i wszystkich wokół. Zaakceptuj mnie proszę takim, jakim jestem. Zawsze taki byłem, Ty o tym doskonale wiesz, tyle widziałaś i przeczuwałaś, tak wiele o tym z mojego dzieciństwa świadczy. Miałaś rację. Teraz wiem to także ja. Czuję się już troszeczkę dorosły, na tyle, żeby być pewnym, kogo pragną moje ciało, zmysły i dusza. Jestem homoseksualistą.
To nie jest ani moja, ani Twoja, ani Wasza z Tatem wina. Naprawdę. Nikt z nas nie mógł temu zapobiec, to było nieuchronne. Mi było pisane, że kiedyś uświadomię sobie, że jestem gejem. Być może nie jestem całkiem pewien, czy to kwestia genów, rozwoju w Twoim brzuchu przed urodzeniem lub najmłodszych lat mojego dzieciństwa, ale świat nauki też tego jeszcze do końca nie zbadał. Natomiast jak daleko sięgam moją pamięcią, wszystko układa się w spójną całość.
Jestem wrażliwą osobą, dlatego tak bardzo zależy mi na Twojej akceptacji. Nie bój się, proszę, swojego własnego syna. Kocham Cię i dalej chcę, byś była blisko mnie.


Proszę, nie daj się też zwieść zapewnieniom zaślepionych ludzi, że homoseksualizm można wyleczyć, zmienić lub zagłuszyć, aby być szczęśliwym z kobietą i wspólnymi dziećmi. To nie jest prawdziwe ani możliwe. Choćbym miał nawet kiedyś jakieś wątpliwości i udawał, że wolę dziewczyny, to nie przestanę być gejem, bo to jest niemożliwe. Mogę się tylko z tym pogodzić i zaakceptować, by żyć dalej.


Wiem, że nie zawsze będzie mi tak łatwo, jak tego chciałaś, czekając na dziewczynę w moich ramionach. Wiem, że nie będzie łatwo i Tobie. Choć z początku ludziom wokół mnie zawsze będzie łatwiej wrogo mnie nienawidzić, to tak naprawdę wynika to z nieznajomości oraz obaw i strachu przed stereotypami. Z początku ludzie nie będą mnie rozumieli. Wierzę jednak, że z czasem ich stosunek do mnie się zmieni. Mogę tylko swoją siłą i godnością pokazywać, że choć jestem gejem, to żyję i czuję tak samo jak każdy inny i zasługuję na szacunek, a orientacja seksualna niczego nie zmienia. Na szczęście ludzie wokół nas powoli już się zmieniają. Jestem jeszcze młody i jestem przekonany, że za kilkadziesiąt lat wszystko będzie wyglądało inaczej.


Tymczasem proszę, Mamo, bądź tutaj ze mną, nie odrzucaj mnie i towarzysz w mojej drodze do prawdziwego szczęścia. Gdy będziesz smutna, będę starał się Ciebie pocieszyć, ale gdy ja będę smutny i braknie mi nadziei, proszę również czasem mnie pociesz i przywróć mi nadzieję na lepsze jutro.

Tego mojej Mamie powiedzieć już nie mogę. Przez całe moje dojrzewanie i początkowe lata mojej dorosłości, ukrywałem przed Nią i przed sobą, że jestem gejem. Tak bardzo chciałbym Ją przeprosić, że Jej nie zaufałem, gdy był na to wszystko czas... Nie byłoby nam łatwo, ale myślę, że jakoś byśmy to przetrwali. Niestety, przed prawdą niepotrzebnie uciekałem zbyt wiele lat. W końcu Mama zmarła, ja dorosłem, ułożyłem sobie życie zawodowe, ale jestem sam. Zgubiłem gdzieś po drodze wszystkich mężczyzn mego życia i tego jedynego, z którym spędzę resztę chwil.

Dopiero teraz (29 lat) obudziłem się do życia w prawdzie, odważyłem się szukać miłości. Niniejsze słowa piszę i adresuję bezpośrednio po przeczytaniu komentarza Mamy pewnego młodego Geja pod blogiem Amaretta.

Z moją własną Mamą mogę porozmawiać już co najwyżej tylko w modlitwie, ale być może słowa te trafią do Tamtej Mamy albo do każdej innej Mamy, która znajdzie mój wpis na blogu, próbując się coś dowiedzieć o swoim synu geju. Być może ten wpis pomoże pogodzić się z faktem i zaakceptować, że syn jest gejem. Nie można Go zmuszać do życia w kłamstwie. Nic to nie zmieni, będzie nieszczęśliwy, a na koniec zostanie sam. Nie róbcie Mu proszę tego, co ja sam, w trosce o pozory, sobie wyrządziłem. Zaakceptujcie Go. To Wasz Syn. Naprawdę wyjątkowy, naprawdę wrażliwy, naprawdę godzien Waszego szacunku i Waszej troski. Kiedyś z uśmiechem przyjdzie szczęśliwy do Was ze swoim chłopakiem, facetem, mężczyzną. Przyjmijcie Ich proszę z otwartymi ramionami do rodzinnego domu, w którym się wychował i przeżył z Wami tyle lat. Nie pozwólcie, by strach przed nieznanym przeważył nad szczęściem syna - geja. To w końcu Wasz syn, cały czas ten sam...

Justyna Steczkowska, Wracam do domu z albumu Daj mi chwilę, 2007
(uwaga: nagranie dość ciche, być może będzie trzeba podkręcić głośniki)
wykonanie: Fryderyki 2010 w hołdzie ofiarom katastrofy smoleńskiej
Jak słychać, podmiot liryczny poszczególne słowa piosenki może kierować do różnych osób:
partnera, rodziców, syna, straconych bliskich...
Faktycznie, niesamowita piosenka...


PS. Nie sądziłem, że kiedykolwiek napiszę taki list do Mamy, i to w dodatku publicznie... Potrzeba powstała nagle w konfrontacji ze wspomnianym komentarzem.

14 komentarzy:

  1. Napisałeś szczery, wzruszający list dający wiele do myślenia; nie każdego stać na to by żyć w prawdzie z samym sobą...
    Twoja Mama byłaby z Ciebie dumna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwa lata temu mojej Mamie powiedziałem mniej więcej to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie zabrzmi to co najmniej dziwnie, ale nie jestem w stanie wyobrazić sobie ile siły musiałeś wtedy mieć by podzielić się z Nią "samym sobą"! Szacun Rafał :)

      Usuń
    2. Łatwo nie było. Zbierałem się wiele miesięcy. Poza tym najważniejsza na początku jest samoakceptacja, a dopiero później można komuś się przyznać.

      Usuń
    3. Dokładnie. Dopóki samemu nie poukłada się we własnej głowie, trudno oczekiwać akceptacji od innych. Również wyrazy szacunku!
      A ojciec?

      Usuń
    4. Ojciec nie wie. Mama uważa, że lepiej będzie jak będzie żył w niewiedzy. Choć ja się akurat nim niespecjalnie przejmuję, bo nie mieliśmy za rewelacyjnego kontaktu ze sobą przez większość życia.

      Usuń
  3. Bardzo osobisty wpis... chwyta ze serce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wzruszyłem się. Chciałbym mieć tyle odwagi aby wyznać kim jestem...

    OdpowiedzUsuń
  5. ale pięknie się wzruszyłem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ciągle szukam, nie akceptuję, mam mnóstwo pytań i wątpliwości. Ten krok jeszcze przede mną. Wciąż mam wrażenie, że moja decyzja skrzywdzi moja mamę, nie chcę sprawiać jej bólu a z drugiej strony chciałbym w końcu móc być szczerym, nie ukrywać tego co mi w duszy gra (?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już podchodzę do tego w ten sposób, że nie mam na to wpływu, nigdy się to nie zmieni, choćbym dalej chciał i dalej próbował, taki po prostu jestem (patrz moje wcześniejsze posty, zwłaszcza "Zaakceptować siebie" z 29.03.2012), więc przestałem marnować mój czas na zadręczanie się, jak to ukryć, zmienić lub udawać. Nie wiem, czy dla innych to już akceptacja, ale dla mnie gotowość (jeszcze nie spożytkowana) powiedzenia dowolnej osobie (twarzą w twarz): tak, jestem gejem, to pewna nowość w moim życiu i chyba przejaw samoakceptacji.

      I nawet jeśli momentami powracają drobne obawy: czy ja na pewno wiem, co najlepszego robię, to wracam do pierwszego zdania: przecież taki jestem, nie zmienię tego. Czy mam się obawiać i wstydzić samego siebie? Nie widzę najmniejszych podstaw.

      Być może odnajdziesz się w takim toku rozumowania, czego (tj. samoakceptacji) Ci życzę.

      Tak też co do coming outu wobec rodziców (w moim przypadku już tylko Ojca), zastanów się, czym sprawiasz Jej większy ból: nieszczerością i kłamstwem (jeżeli pyta o dziewczynę), czy wyznaniem prawdy? Oczywiście, nikt Ci nie każe tego zrobić od zaraz, przygotuj siebie i ją do tego, ale dopiero wtedy, gdy sam będziesz pewny siebie, że nie odrzucasz tych części siebie, na które nie masz wpływu.

      Usuń
    2. Aha, i przed akceptacją zadaj sobie jeszcze jedno pytanie: czy jesteś tego całkowicie pewien, że do końca życia uda Ci się utrzymać swoją orientację w tajemnicy? Nic i nikt przenigdy Cię nie zdradzi? Ja stwierdziłem, że w moim przypadku to niemożliwe. Postanowiłem więc sam zdecydować o tym, komu i kiedy chcę się ujawnić. Niech nie rządzi tym ktoś inny, tylko my sami. Oczywiście, przypadek dopomaga, ale nawet w przypadkowym coming oucie trzeba zachować twarz (tak mi się wydaje, choć co ja tam wiem, skoro jestem formalnie jeszcze "przed").

      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Czytam caly blog od poczatku i mialam sie odezwac dopiero przy najnowszym wpisie, ale ten list mnie tak wzruszyl, ze musze napisac tutaj.
    Jestem matka, mam syna i gdyby byl gejem chcialabym dowiedziec sie o tym jak najwczesniej i wlasnie od niego, w tak szczery sposob jak tutaj napisales.
    Nie wyobrazam sobie jak rodzice moga odrzucic milosc wlasnego dziecka tylko z powodu orientacji seksualnej?
    Jak mozna zniszczyc relacje Rodzic-Dziecko tylko dlatego, ze nasze dziecko jest "inne" niz kiedys oczekiwalismy.
    Ten list jest piekny i wierze, ze Twoja Mama przeczytala go, bo przeciez tam gdzie ona jest ma wglad na wszystko co Ty tu robisz i na pewno jest z Ciebie dumna czytajac ten blog i jak kiedys dojdziesz to momentu, ze bedziesz gotowy porozmawiac na ten temat z Ojcem wierze, ze bedziesz czul jej "wsparcie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nikt nie uczy ani gejów ani ich Matek, jak powinni rozmawiać o orientacji seksualnej. W fazie dojrzewającego nastoletniego buntu, czasem dzieci zamiast spokojnie porozmawiać z rodzicami, mocno zaskakują. Przykładowo, przychodząc na rodzinne święto (wigilię) z sympatią, której płci rodzice nie spodziewali się... (to co prawda nie jest moje własne doświadczenie, ale czytałem o dwóch podobnych, jednym w Polsce, drugim w USA).

      Ponieważ cierpię na nadmiar empatii, doskonale rozumiem WSZYSTKIE strony takiego konfliktu. Rozumiem więc, że rodzic może wyprzeć się własnego dziecka, na gorąco nie wie jak zareagować (mechanizm wyparcia), a potem tak trudno się wycofać i pogodzić, gdy dziecko raz odrzucone też nie chce wrócić do rozmowy. Rozumiem jednak doskonale potrzebę dzielenia się swoim życiem z rodzicami, chęć powrotu do rodzinnego domu, która czasem jest tak mocna, że przyćmiewa zdroworozsądkowe myślenie...

      Przed Tatem jeszcze się nie ujawniłem, boję się tego, bo nie wiem, jak zareaguje...

      Wierzę w coś, co Kościół nazwał "świętych obcowaniem". Czasem mam wrażenie, że Mama faktycznie obserwuje moje życie, a nawet pomaga.

      Dziękuję za lekturę bloga, mojego życia z ostatnich trzech miesięcy... Mam nadzieję, że nie jest tak przerażające, jak mi się wydaje...

      Usuń