12.04.2012

Ich to nie obchodzi

Znacie ten filmik?


Oto na pytanie: "Jestem gejem. Boję się powiedzieć o tym rodzicom. Czy jest jakiś dobry moment, żeby z nimi porozmawiać?" odpowiada doktor nauk medycznych Zbigniew Liber, podpisany na filmie jako ginekolog, położnik i seksuolog w Prywatnej Klinice Ginekologiczno-Położniczej NZOZ "Life".

Film ten obejrzałem po raz pierwszy kilka lat temu, na długo przed tym, zanim zaakceptowałem fakt, że jestem gejem. Ale już wtedy tak naprawdę wszystko wiedziałem (odsyłam do poprzednich postów na blogu). Przy pierwszym oglądaniu myślałem, że to świadoma prowokacja, żeby wykazać niesłuszność postawionej tezy. Ale filmik się skończył i nikt niczego nie odkręcał. Za drugim oglądnięciem myślałem, że to jakiś kiepski żart. Za trzecim razem, że to jakieś nieporozumienie. Do dziś nie widziałem bardziej szkodliwego filmu, niż ten powyższy.

Oto co mądrego ma do powiedzenia ów lekarz:
A po co masz w ogóle mówić rodzicom, że jesteś gejem?
Co ich to w ogóle obchodzi?
To jest twoje życie, twój problem.
Chyba, że jest sytuacja, w której, no, musisz coś na ten temat powiedzieć.
Przecież to, że przychodzi kolega do kolegi, oni siedzą w pokoju i tam czytają książki czy słuchają płyt, czy podpieszczają się, nawet seksualnie, to o niczym nie świadczy.
Przecież nie wchodzi mama za każdym razem i nie pilnuje cię w pokoju, co ty tam robisz z kolegą.
Przecież to bezsens.
Więc po co im taka wiadomość.
Ta wiadomość im nic nie zrobi.
Bo co oni mają z tą wiadomością zrobić.
Ucieszyć się?
Skląć cię?
Zbić cię?
Wyrzucić cię z domu?
Bez sensu.
Nie ma powodu chwalić się tym, że jesteś gejem.
Nie mam nic przeciwko gejom, ale śmieszą mnie ci, którzy się chwalą, że są gejami.
Po co?
Komu to jest potrzebne?
Czy ten, czy ów, przyznaje się, że jest gejem?
Mnie to nie interesuje, kto jest gejem.
Mnie to nie przeszkadza.
Ja nie jestem, i wcale się tego nie wstydzę, że nie jestem.
I również nie wstydziłbym się, gdybym był, ale nie chwaliłbym się.
Czy ja mam się chwalić, że jestem heteroseksualny?
No to też byłoby śmieszne.
Przychodzę do domu i mówię rodzicom: ja jestem hetero.
I co ich to obchodzi.
"Ja jestem gejem" --- jakim gejem?!! "Gej: masz koszulkę Versace? Nie. Masz Porsche? Nie. No to ty jesteś pedałem" --- tak jak w tym dowcipie.
Nie opowiadaj, że jesteś gejem.
No dlatego nie ma powodu, żeby się chwalić taką sytuacją.
Bo to jest twoja prywatna sprawa, twoja prywatna rzecz, twoje odczucia.
Masz do tego w pełni prawo jako człowiek.
Natomiast nie musisz się tym chwalić, nie musisz wszystkim opowiadać.
Bo to nikogo nie interesuje.
A biedni rodzice będą tylko płakali, że coś zrobili złego.
Że to przez nich ty jesteś gejem.
Po co im to?
Nie ma żadnego znaczenia.
Jak cię będą indagować bardzo długo, dlaczego nie, dlaczego nie chodzisz z dziewczynami, dlaczego się nie żenisz, to wtedy powiesz, że masz na to czas.
Więc cię nie interesują dziewczyny.
Interesuje tyle rzeczy jest interesujących, które możesz im odpowiedzieć.
Że odpowiedzenie im "bo ja jestem gejem" jest na samym końcu.

Czy tylko ja skrajnie negatywnie odebrałem wypowiedzi tego lekarza?

Jest w tym tak wiele fragmentów groźnych dla kogoś takiego jak ja kilka lat temu, że nawet nie wiem, od czego zacząć. Nie powiem, żeby film ten zaważył na moich poprzednich chybionych zaniechaniach. Na pewno odzwierciedla błędny tok mojego dawnego myślenia.

Od milczenia temat nie znika. Milczenie nie oznacza, że nas tu nie ma, że nie żyjemy, że nic nie czujemy i nie kochamy (miłością duchową). Przemilczenie homoseksualizmu nie rozwiązuje żadnego "problemu". Jeśli będę wszystkich okłamywał, nie znaczy to, że przestałem być gejem, choć kiedyś sobie wmawiałem, że tak właśnie jest. Mój problem w środku będzie się tylko potęgował. I wtedy rzeczywiście dopiero stanie się realnym problemem dla wszystkich. Teraz, po akceptacji, przestał być.

W jednym tylko pan doktor ma rację, mówiąc, że nie ma obowiązku wyjawienia orientacji. Możesz siedzieć cicho do końca życia, może nawet ci się uda i nikt nie zauważy całej Twojej bogatej osobowości. Bo nie musi, ani Ty nie musisz.

Tak, prawem człowieka powinno być prawo do wyboru, czy ja chcę ujawniać komukolwiek swoją prawdziwą tożsamość. Jeśli orientację seksualną chcę zostawić w tajemnicy, nikt nie powinien mnie na siłę zmuszać do publicznego ani nawet prywatnego obnażania mojej psychiki.

I na tym zakresie życiowa mądrość pana doktora ulega wyczerpaniu. Reszta może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

Należy pamiętać, że to są twierdzenia seksuologa i ginekologa, natomiast nie jest mi wiadomo, aby pan doktor był również psychologiem. Śmiem twierdzić, że z jego wypowiedzi wynika, że na psychologii się nie zna.

Ja wypierałem się mojego homoseksualizmu właściwie całe dotychczasowe życie. Heteroseksualisty to ze mnie nie zrobiło, ale przynajmniej utwierdziłem się w tym, że nie stworzę związku, w którym szczęśliwa będzie kobieta i szczęśliwy będę ja. Większość ludzi mimo wszystko ma jakieś potrzeby seksualne, a jeśli nawet je zagłuszy, to i tak zostaje potrzeba fizycznej bliskości z osobą określonej płci. O ile od siebie mógłbym oczekiwać wyciszenia seksualności, nie mam żadnego prawa oczekiwać tego samego od partnerki mnie geja. O ile siebie mógłbym masochistycznie pogrążyć w cierpieniu w samotności przy wspaniałej kobiecie, to nie potrafię tego Jej wyrządzić, bo Ona też będzie równie, a może bardziej, samotna jak ja. Nie byłbym dzisiaj w stanie za cenę swojej normalności świadomie nakłaniać kobiety do takiego związku.

Każdy musi rozpoznać i wybrać swoją drogę, a doskonale sam wiem, że nie jest to łatwe, w dodatku w ciągu i na końcu drogi nie zawsze znajdzie się rycerz (lub księżniczka). A przynajmniej nie ten w 100% wymarzony.

W życiu każdego człowieka istotną rolę odgrywają różni ludzie: rodzice, rodzeństwo, rodzina, przyjaciele, znajomi...

Relacje społeczne, których pan doktor nie rozumie, nie wymagają wcale od gejów i lesbijek, żeby pozostawali w ukryciu, tak długo jak się da, aż ich ktoś brutalnie zdemaskuje. Potrzeba normalnej relacji z drugą osobą (odpowiednio do bliskości) wymaga (w odpowiednim stopniu) prawdziwości, naturalności, otwartości, szczerości i odwzajemnienia. Bariera tajemnicy i kłamstwa wszystko to powoli zabijają.

Nieprawdą jest, że "ich to nie obchodzi". Wręcz przeciwnie, bez względu na orientację, prawdziwi bliscy (zwłaszcza rodzice) chcą jak najlepiej dla nas i nie wszystkim jest to obojętne. Skoro zaś czuję, że muszę komuś o tym powiedzieć i już więcej nie wytrzymam, próbuję rozważnie i mądrze przygotować ich i siebie na to. Bez pośpiechu. Ale nie oznacza to, że muszę milczeć, bo pan doktor tak powiedział. Duszenie problemu w sobie i tylko w sobie do niczego dobrego nie doprowadzi, poza głupimi myślami, których oby nigdy nikt nie próbował realizować przed zrozumieniem filmów pod hasłem It gets better na YouTube. Oczywiście, na pierwszy raz nie muszą to być rodzice. Może to być przyjaciel, przyjaciółka. A nawet ktoś obcy, choć zaufany.

Zamknąć usta przed całym światem? Bo usta chcę zamknąć ja, czy też zamyka mi je świat? Bo tego wcale nie potrzebuję?


Karl X Johan, Flames, 2010 (teledysk z 2011)

10 komentarzy:

  1. o to przykład współczesnej Dulszczyzna, lata mijają a Pani Dulska twardo się w ludziach trzyma i to nawet rzekomo tych wykształconych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z perspektywy mojej drogi, tej przed 14 lutego i po 14 lutym, czuję się zobowiązany mówić światu, że ukrywanie siebie i swojej tożsamości przed ludźmi nie prowadzi do niczego dobrego, za to bycie sobą i zaakceptowanie orientacji seksualnej przynosi wiele dobrego :) Nie mam żadnych brudów, ani tak nazwanej mojej cząstki nie muszę prać we własnych czterech ścianach.

      Usuń
  2. Jak dla mnie, to słowa przytoczone przez tego pana doktora nie są jakoś zbytnio groźne. Piszesz, że są niebezpieczne dla kogoś takiego jak Ty sprzed kilku lat, dobrze zrozumiałem? Pokazanie filmu o zwierzętach rozszarpujących siebie nawzajem też mogłoby być dla kogoś niebezpieczne, ale nie dla każdego takie będzie. Prawda taka jest, że orientacja, to z kim dzielimy łóżko, to komu mówimy 'kocham cię' nie jest sprawą innych ludzi, o ile... O ile chcemy, by tak było. Możemy to wszystko zachować w tajemnicy. Ja w swoim życiu spotkałem jedną osobę, z którą mogę rozmawiać na temat mojego partnera, i z którą można się spotkać w trójkę. Reszta nie potrafi czegoś takiego zrozumieć, zresztą, czy inni ludzie są potrzebni dla dwojga zakochanych ludzi?
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Niebezpieczne", bo prowadzi do tego, co ja sam zrobiłem równolegle: skoro nie mogę zawieść rodziców, to byłem cholernie sam i tej decyzji bardzo żałuję. Zaś moje obawy powoduje możliwy wpływ pana doktora (i mu podobnych) na podobne decyzje tych młodych osób orientacji homoseksualnej, dla których rodzina i inni ludzie odgrywają większą niż znikomą rolę w życiu (są tacy :P). Ja jestem i dalej chcę być częścią tego społeczeństwa i tej rodziny, stąd moje podejście do zakłamania i prawdy. Poza tym nie chcę psuć tych relacji, gdy mnie zakochanego w mężczyźnie ktoś "przyłapie". Od zaskoczenia i odrzucenia lepsza uprzednia edukacja osób, których stracić nie chcę. Dzięki za komentarz! Również pozdrawiam :)

      Usuń
  3. O.O eeee... to mnie utwierdza tylko w jednym przekonaniu - wykształcenie ma niewiele z inteligencją wspólnego.

    Faktycznie, ludzie jak ten pseudolekarz (umieram ze strachu na myśl, że mogłabym wpaść w jego ręce, podczas cesarki, brr) swoim zachowaniem i słowami, mogą wyrządzić wiele szkody. Najgorsze jest to, że nikt nie weryfikuje takich wypowiedzi. Zawsze może się zdarzyć, że ktoś weźmie sobie do serca jego słowa i uwierzy w te brednie.

    Problem z ujawnianiem/mówieniem o swojej seksualności lub nie robieniem tego, nie powinien istnieć. Dla mnie nie ma różnicy między jedną orientacją, a inną. Nie ma gorszej lub lepszej - pozwalanie ludziom na degradowanie innych na tej podstawie, wypacza właśnie całą perspektywę. No i właśnie sprawia iż tak wielu ludzi znajduje się w tak trudnej sytuacji między rodziną i znajomymi, bo wygląda na to jakby musieli usprawiedliwiać się, przepraszać czy tłumaczyć. A nie ma takiego obowiązku, nie ma potrzeby pytania o pozwolenie, aby być sobą.
    Ludzie zmienili seks w coś brudnego, uwłaczającego i wstydliwego - zmienili naturę w wynaturzenie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie... Kiedyś chowałem ten fragment mojej osoby (tj. orientację seksualną) przed wszystkimi i sobą samym, czyniąc we własnym umyśle z tego coś wstydliwego, niegodnego, uwłaczającego. Ale to ukrywanie i wypieranie się wypaczyło moją perspektywę. Dziś ta wróciła do pionu :) Być może Pan Doktor miał słuszne intencje, tylko uzewnętrznił je takimi słowami, które dla osoby takiej jak ja kiedyś mogą wywołać efekt odwrotny do zamierzonego. I tylko dlatego je poniekąd troszeczkę piętnowałem.

      Usuń
  4. Oo, tego pana dr znam osobiście, był moim seksuologiem :) ("był" bo przestał być potrzebny, a nie dlatego że nie byłem zadowolony czy coś). Cóż... on ma specyficzne... poczucie humoru i w ogóle sposób bycia, co poniekąd chyba widać na filmikach :P Myślę, że nie miał nic złego na myśli, aczkolwiek no z pewnością nie ma racji... Chociaż może chciał w pewien sposób powiedzieć, że homoseksualizm nie powinien być tematem, bo to coś tak normalnego, że aż nie ma o czym rozmawiać. Ja przynajmniej z takim punktem widzenia mógłbym się zgodzić, tzn. też nie jestem za tym żeby robić z tego sprawę w stylu przygotowywanie rodziców przez tydzień do ważnej rozmowy, potem siadamy w pokoju stołowym i syn oświadcza, że jest gejem jakby to było coś złego, jakby oczekiwał na sąd... to przykre wręcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak właśnie napisałem, być może niczego złego nie chciał, ale dla osoby, która myśli że może zmienić swoją orientację seksualną (takiej jak ja kiedyś) takie słowa mogą uczynić sporo zamieszania i dodatkowych kłopotów, czyli wzbudzić efekt odwrotny do zamierzonego.

      Jednocześnie dalej uważam, że najbliższym należy ujawnić się z własnej inicjatywy, mądrze, na spokojnie, w miarę możliwości po przygotowaniu siebie i ich na taką informację. Bo gdy się dowiedzą z zaskoczenia lub z plotek, ich reakcja na pewno będzie inna, ale wtedy już niewiele możemy zrobić. Moim skromnym zdaniem, najbliższym przez wzgląd na szacunek i oczekiwane wsparcie, należy się taka szczerość.

      Usuń
  5. Zgadzam się z "AkFa".
    Czy powiedzenie swoim rodzicom, że jest się gejem/lesbijka to chwalenie się?Powiedzenie przyjaciołom to jest chwalenie się? Czy on zna pojęcie chwalenia się? Dziwny gość chętnie bym z nim porozmawiała bo jestem ciekawa czemu ma takie zdanie. Do tego są różni ludzie niektórzy homo to oleją inni wezmą do siebie i wtedy ukrywają się są samotni bo myślą "nie mogę powiedzieć rodzicom bo będą myśleli, że popełnili błąd" itp. Szkoda gadać i się denrerwować bo postawa tego pana jest denerwująca.
    Aga.K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Przecież ja ani się nie chwalę, ani się nie narzucam (a ileż to razy Wy mówicie o swoich partnerach lub kimś kto się Wam podoba?). Owszem, tu na blogu musiałem się wygadać ze swojej orientacji, swego czasu bardziej i częściej. Owszem, kilka osób w realu już wie i tak jak oni dzielą się swoimi rodzinnymi przeżyciami, tak i ja czasem. Śmiem twierdzić, że o wiele rzadziej, ale nie mam ani śmiałości ani takiej potrzeby, by być przede wszystkim gejem. Przede wszystkim jestem człowiekiem, z jakąś pracą, pasjami, rodziną, znajomymi. Nie chodzi mi o chwalenie się, tylko w ogóle o możliwość odezwania się, powiedzenia o sobie bez kłamania na każdym kroku, gdy pytają mnie o jej imię, gdy pytają mnie czemu nie znajdę sobie dziewczyny, gdy takie sami na mnie nasyłają. Spokojnie, daję radę :) ale najbliższych naprawdę nie chcę okłamywać. Tylko tyle i aż tyle. I śmiem twierdzić, że najbliższych bardzo obchodzi to, czy jestem w nimi szczery.

      Usuń