30.04.2012

Ona

Gdzieś na blogu wspominałem już, że miałem kiedyś Przyjaciółkę, na której mi zależało. Nawet się zastanawiałem, czy to nie coś więcej, ale nigdy(!) tego "więcej" w sobie ani w Niej nie odnalazłem. Po prostu, szczera przyjaźń, ale nic więcej. Przynajmniej z mojej strony.

Gdy przestraszyłem się, że Ona chyba chce czegoś więcej (podczas gdy ja akuratnie byłem na Nią o coś konkretnego wtedy zły, dawno Jej już to w duchu wybaczyłem --- Ona chyba nie), napisałem Jej wtedy SMSem tylko kilka krótkich słów, mniej więcej: nigdy nie obiecywałem Ci niczego więcej poza przyjaźnią...

To były potworne i okrutne słowa, które dobrze ilustruje taka scena z filmu Lassie (niestety nie potrafię jej odnaleźć), gdy chłopiec z szczerej i prawdziwej troski, z bólem serca skarcił psa dla jego ochrony, by pies jak najszybciej uciekł i był bezpieczny:  już Cię nie lubię Lassie, uciekaj, nie wracaj... 

Dla Jej dobra uważałem, że muszę pozwolić Jej żyć z dala ode mnie, choć tak wiele jako przyjaciółka dla mnie znaczyła... Bo zasługuje na więcej... Tylko, że nie ze mną... Powinna była znaleźć sobie prawdziwego mężczyznę swojego życia... Ja nim być nie mogę...

Te słowa jednak nigdy nie padły, zostało tylko na "uciekaj Lassie"... Wtedy nawet przed samym sobą nie umiałem się przyznać, że jestem gejem, a co dopiero przed Nią...

To była ostatnia chwila naszej znajomości. Żałuję, że wtedy nie byłem tak dojrzały i świadomy, jak teraz. Boli mnie myśl, że Ją zawiodłem w uczciwości naszej relacji. Ona widziała we mnie więcej, niż mogło być... Do niczego bliższego nie doszło, tak szybko to przerwałem. Ale zaufanie nadużyłem... Żałuję, że wtedy nie powiedziałem całej prawdy, że skłamałem... Ale co się stało, to się nie odstanie...

Dziś po tych kilku latach nie wiem, czy nie powinienem się z Nią teraz spotkać. Po tylu latach wytłumaczyć, dlaczego nie mogłem dopuścić, żeby się chciała ze mną związać. Dlaczego zabiłem przyjaźń, póki nie przerodziła się w coś więcej po Jej stronie. Że wtedy nie akceptowałem faktu, że jestem gejem, i szczerze żałuję, że nie zdobyłem się wtedy dla Niej na szczerość. I rozumiem, że może być na mnie wściekła, mogła już dawno zapomnieć o mojej marnej osobie, ma do tego zupełne prawo. A może mimo wszystko wypadałoby teraz powiedzieć, że po przyjacielsku życzyłem i dalej Jej życzę, żeby ułożyła sobie życie. Ja chciałbym być Jej przyjacielem, obserwującym to z boku, ale w tamtej chwili naprawdę nie potrafiłem zaakceptować prawdy o sobie. I na Jej przyjaźń nie zasługuję...

Nie chcę Jej jednak ponownie skrzywdzić. Chyba lepiej milczeć, niż rozdrapywać rany. Nie jestem idealnym człowiekiem, też popełniam błędy. Moim głównym błędem był brak szczerości wobec Niej i siebie samego. Niech nadal ma mnie za złego człowieka, tak będzie Jej łatwiej...

Emeli Sandé, My Kind of Love z albumu Our Version Of Events

27.04.2012

Głód

Jestem na głodzie. Dosłownie i w przenośni.

Chyba jeszcze nigdy w życiu nie akceptowałem własnego ciała ani seksualności. Było tylko co raz gorzej, aż do któregoś dnia. Nawet nie wiem, kiedy w tym zakresie zacząłem się zmieniać.

Siedzący tryb życia przez pracę i hobby, brak systematycznej aktywności sportowej, odziedziczone i środowiskowe złe przyzwyczajenia żywieniowe, brak akceptacji siebie, depresja po śmierci bliskiej osoby, irracjonalne kompleksy, zajadanie smutków, brak motywacji do zmiany. Jedyny pozytywny skutek uboczny: mniejsze zainteresowanie ze strony płci przeciwnej.

Zbierałem przez wszystkie lata, by teraz mieć co tracić. Chciałoby się szybciej. Niesamowite, że tyle determinacji można odnaleźć wraz z akceptacją. Walczę o więcej, więc nie przestaję. Choć to początek, a prawdziwy wysiłek i budowanie sylwetki dopiero przede mną, pierwsze efekty diety już są obgadywane (pozytywnie) przez żeńską część mojego otoczenia. Palę się ze wstydu, ale cóż, nie dla niej to robię.

Przede wszystkim odchudzam się dla siebie. Dopóki sam nie zaakceptuję i wciąż wstydzę się swojego wyglądu, nie chcę się pokazywać gdziekolwiek i komukolwiek. Jeżeli w ogóle nie wyglądam aż tak koszmarnie, jak się czuję, to tym bardziej chcę się dalej zmieniać. Nie oczekuję akceptacji w oczach innych, jeśli sam nie znajduję jej we własnych. I nie chodzi o skrajności, bo ani nie zostanę misterem Polski [:)], ani waga czy lustro nie pękają w kontakcie ze mną. Chodzi tylko o choć ciut lepsze samopoczucie we własnym ciele.



Nie wiem tylko, ile starczy mi cierpliwości i silnej woli. Obie niby po trochu wrodzone i wyuczone, ale głód życia na wiosnę rośnie...


Nie godząc się z byciem gejem, przez lata coraz bardziej zamykałem się w domu i przed ludźmi. Choć jestem nieśmiały na nowe sytuacje i nie lubię być (co nie znaczy, że nigdy nie jestem) w centrum uwagi, to duszę, serce i umysł cały czas mam z uśmiechem w pełni otwarte na ludzi i świat. Od samotności wolę pokój pełen ludzi, od cichej mieściny --- tętniącą nocą metropolię. Teraz, gdy wreszcie coraz bardziej jestem sobą, wszystkie głupie wewnętrzne bariery nierównomiernie pryskają.

Póki co, jeszcze wolę spędzać czas samotnie pośród tłumu ludzi lub ze starymi znajomymi. Wreszcie moje zmysły zanurzam w Sztuce bez obaw, co ludzie pomyślą. Jestem głodny Kultury. Kocham muzykę, kino i teatr. Dla nich chętnie łamię rutynę chociażby w środku tygodnia, by tylko wyrwać się z jednej miejscowości do drugiej, choćby kosztem portfela i zarwanej nocy, bo rano do pracy. Odkrywam nawet wrażliwość na te rodzaje sztuki, za którymi generalnie nie przepadam. W końcu nic co ludzkie nie jest mi obce. Nie są to puste słowa. Choć muszę je sobie wciąż przypominać.

Przestałem się przejmować reakcją otoczenia na takie moje "fanaberie". Głównie reakcją Domownika, w którego oczach burzę święty porządek rzeczy (a jakże dopiero zamierzam zburzyć...). Przestałem mieć wyrzuty sumienia, że wszyscy z trudem ciułają grosz do grosza, żeby wydać go na podstawowe potrzeby bytowe, podczas gdy ja "marnuję" jakieś pieniądze na "przyjemności" (niech i tak Im będzie, jeśli tylko tyle rozumieją i widzą). Porzuciłem nawet obawy przed krzywymi spojrzeniami zaobrączkowanych matek, którym rodzinne obowiązki uniemożliwiają korzystanie z życia (tak Im się w każdym razie wydaje).

Wcale nie podoba mi się bycie singlem, ale skoro co najmniej przez jakiś jeszcze czas nadal nim jestem, to czemu czasem by nie korzystać.


Czy nie rzucić się głębiej? Kilka rzeczy w mojej miejscowości i pracy doskwiera, duża zmiana w życiu mogłaby dopomóc jeszcze większym, pożądanym i wymarzonym zmianom. Jakże mam być sobą, wciąż mieszkając z rodziną, która nic nie wie. A jak się dowie, może być różnie. Głupi racjonalizm gasił podejmowanie ryzyka, ale tak do niczego nie dojdę. W wyścigu szczurów uczestniczyć nie chcę, ale wszystkiego w życiu jeszcze nie osiągnąłem.


Rok wielkich życiowych wyborów jeszcze się nie skończył. Do niektórych głodny wszystkiego chłopiec w środku mnie dopiero dorasta.


PS.
Fajnie byłoby wiedzieć, że ktoś w rodzinie też jest gejem, że nawet w rodzinie nie jest się samemu... Serce i rozum podpowiadają, że Kogoś można wprost zapytać, ale strach przed pomyłką jest silniejszy...

piosenka: MGMT, Time to Pretend z albumu Oracular Spectacular, 2007
wideo: ekipa Original Skateboards w Puerto Rico, 2009

23.04.2012

Z encyklopedii 2005

Encyklopedia Gazety Wyborczej, hasła encyklopedyczne opracowane przez Wydawnictwo Naukowe PWN, ISBN 83-89651-35-1, rok publikacji: 2005:
  • homoseksualizm [gr. homós 'taki sam', 'równy', łac. sexualis 'płciowy'], med. jedna z form zaburzonej identyfikacji płciowej i roli płciowej; oznacza podejmowanie zachowań seksualnych z osobami tej samej płci, przy istniejącej możliwości swobodnego wyboru partnera erotycznego; o homoseksualizmie rzeczywistym można mówić wtedy, gdy zachowania te są preferowane i mają charakter stały — podstawowe znaczenie dla rozpoznania homoseksualizmu ma homoerotyczna motywacja, a nie sam rodzaj praktyk seksualnych, które nie muszą być zgodne z preferencjami seksualnymi; homoseksualizm występuje u osobników obu płci (homoseksualizm wśród kobiet jest zwany miłością lesbijską, safizmem, tribadią, wśród mężczyzn  — uranizmem, pederastią) i jest zjawiskiem występującym niemal we wszystkich kulturach i epokach. Stosunek społeczeństw do homoseksualizmu był i jest rozmaity; jedne kultury aprobowały kontakty homoseksualne, inne zdecydowanie potępiały. W krajach Zachodu liberalizacja stosunku do homoseksualizmu następowała powoli, z dużymi wahaniami, dopiero w XX w. przyniósł znaczną tolerancję. W wielu krajach trwają dyskusje, czy należy zrównać w prawach homoseksualistów z heteroseksualistami, m.in. w zakresie małżeństw i adoptowania dzieci — są kraje (np. Dania, Holandia), w których zdecydowano się na to eksperymentalnie (t. 6, s. 540-541)
  • heteroseksualizm, popęd płciowy do osobnika płci przeciwnej (t. 6, s. 403)
  • gej — brak takiego hasła
  • orientacja seksualna — brak takiego hasła
  • popęd, psychol. biologiczne uwarunkowany mechanizm motywacyjny, uruchamiający zachowania prowadzące do zaspokojenia określonej potrzeby organizmu; np. popęd głodu, popęd płciowy; termin utożsamiany czasem z pojęciem instynktu (t. 14, s. 576)
  • zboczenie płciowe, szczególna forma dewiacji seksualnej; np. sadyzm w szczególnych przypadkach może przybierać formę zboczenia płciowego; każde zboczenie płciowe jest dewiacją seksualną, ale nie każda dewiacja jest zboczeniem płciowym (t. 20, s. 500)
  • dewiacje seksualne [łac.], wszelkie formy stałego zaspokajania popędu seksualnego w sposób odbiegający od typowego w danej kulturze; m.in. fetyszyzm, masochizm, transwestytyzm, niektóre postacie sadyzmu, ekshibicjonizmu
  • pederastia [gr.],  homoseksualizm męski; szczególnie zachowania seksualne dorosłego mężczyzny wobec młodzieńca (t. 13, s. 236)
W suplementach przytoczono takie teksty opublikowane oryginalnie w Gazecie Wyborczej, w powyższym zakresie są tylko dwa, oba do hasła „homoseksualizm — marsz homoseksualistów”:
  • 2004, 5 maja
    KRAKÓW NIE CHCE GEJÓW
    Marsz homoseksualistów dzieli Kraków. Wczoraj PO oświadczyła, że „konserwatywne miasto, którego mieszkańcy żyją zgodnie z wartościami chrześcijańskimi, nie jest odpowiednim miejscem do takich demonstracji”. Marszu bronią Wisława Szymborska i Czesław Miłosz.
    (...) LPR zażądała, by prezydent miasta zablokował imprezę. Zaapelował też o to sejmik województwa (przeciw głosowało tylko czterech radnych SLD), Młodzież Wszechpolska zapowiedziała pikiety (...).
    Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi wrzuca do skrzynek na listy tysiące ulotek nawołujących do odmawiania różańca „w intencji wynagrodzenia Jezusowi i Jego Matce za grzech sodomii”. (...)
    Festiwal i marsz homoseksualistów poparli nobliści: Wisława Szymborska i Czesław Miłosz. Z ich listu otwartego: „Wierzymy, że w życiu kulturalnym naszego miasta jest miejsce dla festiwalu »Kultura dla Tolerancji«. Nauczmy się mieszkać razem i szanować wzajemne różnice”. (...)
    Patronat nad festiwalem objęła Izabela Jaruga-Nowacka, wcześniej pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, dziś wicepremier. Na festiwalu przekazała 6 tys. zł.
    Magdalena Kula, Kraków 

  • 2004, 8-9 maja
    BITWA O KRAKÓW
    Marsz poparcia dla równych praw gejów i lesbijek skończył się zamieszkami na krakowskim Rynku. Narodowcy i stadionowi chuligani pobili się z policją.
    (...) Pod Krzyżem Katyńskim u stóp Wawelu czekało co najmniej 300 działaczy Młodzieży Wszechpolskiej, skinheadów i rozjuszonych kibiców. – Nie oddamy wam Wawelu! Zboczeńcy! Mordercy! – wrzeszczeli. (...)
    W stronę uczestników pokojowego marszu poleciały kamienie, jajka i butelki. (...)
    Policja użyła pałek i gazu łzawiącego. Sytuację na chwilę opanowano po strzałach ostrzegawczych. (...)
    Magdalena Kula
    Wojciech Pelowski
    , Kraków
Uwaga: przedstawione powyżej definicje stanowią poglądy (opinie) ich autorów i niektóre z nich mogą nie przedstawiać współczesnej, rzetelnej i pogłębionej naukowej wiedzy na temat poszczególnych zagadnień. Przytoczono je jako urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem i prawami gatunku twórczości.

Mając nadzieję, że już nic wspaniałego w domowej bibliotece nie odnajdę, tym razem skwituję, że ciąg dalszy nie nastąpi, a zamiast tego za jakiś czas kolejna polemika (to z ich powodu wyszedł mały homoencyklopedyczny wątek na blogu). Nawet nie wiedziałem, że nie będę musiał wychodzić z domu, by skonfrontować ze sobą taki materiał. Obiecuję, że już więcej nie będę.

21.04.2012

Homoseksualizm to NIE jest wybór

Czasem słyszę, że homoseksualiści mają wybór i nie muszą wybierać swojej orientacji, mogą wybrać heteroseksualność i zacząć odczuwać pociąg seksualny do osób płci przeciwnej. Tym samym sami sobie są winni, bo mogli wybierać. Wszystko zależy od ich woli.

Nie jest to prawdą.

Choć świat nauki wciąż jednoznacznie nie odpowiedział, co jest przyczyną homoseksualizmu, a tym samym od którego momentu osoba jest homoseksualna (niewątpliwie dzieje się to najpóźniej we wczesnym dzieciństwie, jeśli nie od poczęcia), geje nie mają wpływu na odczuwaną orientację płciową. Orientacja obejmuje wprawdzie sferę seksualną (popęd płciowy), ale jej nie wyczerpuje, obejmując także sferę psychiki, często wrażliwszej i bardziej uczuciowej niż w przypadku mężczyzn heteroseksualnych. Z resztą, charakterystycznych przejawów (stereotypowych lub mniej znanych), które mogą (ale nie muszą) świadczyć o orientacji, jest więcej. Wszystkie układają się w spójną układankę, której nie w sposób zaprzeczyć. Wyjęcie (lub niewłożenie na miejsce) jednego puzzla, jakim jest etykietka bycia gejem, nic nie zmienia: ja, być może Ty lub bliska Tobie osoba i tak będziemy homoseksualni.

Z wcześniejszych postów na moim blogu, do których chronologicznego przeczytania nieśmiało zachęcam, można się dowiedzieć, że kiedyś zapierałem się tego, że jestem gejem. Bardziej przed sobą, ale również przed innymi. Retorycznie pytałem Boga, dlaczego jestem gejem; nie odpowiedział niczym innym, poza Swoją Miłością. Wyrzucałem Mu, że nie dał mi wyboru, nie zapytał o zdanie ani zgodę, czy ja mężczyzna chcę czuć pociąg do innych mężczyzn.

Teraz zaś zaakceptowałem to, że jestem gejem, choć moje otoczenie jeszcze nic nie wie. Domysły różni na pewno mieli, ale gdy się dowiedzą, niejeden i niejedna z Nich stwierdzi, a nawet zarzuci, że wybrałem bycie homoseksualistą.

Wiele zależy od naszej woli: że nie wybuchamy gniewem, gdy nas atakują; że chcemy być dla kogoś lepsi; że potrafimy wybaczać. Każdy ma wolną wolę, decydując, czy założyć koszulę zieloną czy czerwoną.

Na różne rzeczy nie mamy jednak wpływu: na to, czy rano wzejdzie Słońce, czy woda będzie mokra, a na każdego przyjdzie śmierć. Nie mamy również wpływu na naszą orientację seksualną, na odbieranie atrakcyjności. Kto tego nie przeżył, ten nie wie. Ja przeżyłem, więc wiem, że zmienić się nie da.

Owszem, niektórzy mają wątpliwości, zwłaszcza w trakcie dojrzewania, ale i potem. Na pewno są osoby, które po prostu wolą płeć przeciwną, ale czasem też coś ich ciągnie do płci tej samej. Są i tacy, których nigdy do przeciwnej płci nie ciągnęło, w odróżnieniu od własnej. Do tych ostatnich należę ja. Świat ludzi jest bogaty i różnorodny, nie jest czarno-biały.

Odczuwania fizycznego i psychicznego pociągu do mężczyzn nie zmienię. Choćbym mógł i miał go dalej zagłuszać i wypierać z siebie, doprowadziłbym tym siebie jedynie do duchowej agonii, a i tak dalej wszystko bym czuł (przechodziłem to przez ostatnich kilkanaście lat mojego życia). Nie warto brnąć w niemożliwe do wykonania i pozbawione sensu. Już nie, nigdy więcej. W końcu coś dobrego jeszcze mogę zrobić dla ludzi, dla tego jedynego i dla siebie.

Bycie gejem nie jest wyborem. Świadomość taka przychodzi wraz z dojrzałością emocjonalną. Dojrzałość prowadzi zaś do odkrycia w sobie pokładów miłości, potrzeby kochania i bycia kochanym.

Jeszcze nie tak dawno ludzie uważali, że homoseksualizm to zboczenie płciowe wynikające z "chęci naśladowania otoczenia lub chęci przeżycia dodatkowych wrażeń", że jest to "nawyk, który jest wynikiem uwiedzenia". Bez naukowych dowodów twierdzono nawet, że "leczenie homoseksualizmu daje zwykle dobre rezultaty", a co więcej "dość szybko pod wpływem odpowiedniego leczenia przychodzi do przestawienia popędu na płeć odmienną".

Moją skromną osobą mogę świadczyć, że w otoczeniu nie znam żadnego geja, a więc na tym polu nie mam wzorów do naśladownictwa. To nie jest nawyk, bo jest wręcz odwrotnie, do niczego jeszcze nie przywykłem. Nie szukam żadnych dodatkowych wrażeń. Nie zostałem uwiedzony. A popędu przestawić nie można (sic!).

Na szczęście, dziś świat się zmienia i wyszliśmy ze średniowiecznego postrzegania ludzi i świata. Niestety, dawne pseudonaukowe domysły czasami dalej pokutują w Polsce w XXI w. Wystarczy włączyć telewizję, otworzyć gazetę, zobaczyć w internecie. Próbując sobie wytłumaczyć, skąd się biorą takie przekłamania, u źródła widzę nieznajomość i strach przed stereotypami.

Cóż, nie ma się czego bać, przecież geje są pośród wszystkich ludzi, są tymi wszystkimi. Póki się nie ujawnią lub nie zostaną ujawnieni, heteroseksualni szczerze uważają homoseksualistów za normalnych ludzi, a nawet lubią i darzą szacunkiem. Bo przecież cały czas jestem tą samą osobą, a ujawnienie mojej orientacji nie świadczy, że kiedykolwiek dokonałem w tym zakresie jakiegoś wyboru.

Vonda Shepard, Maryland z albumu Songs from Ally McBeal, 1999

19.04.2012

Poradnik lekarski 1964

Uwaga: poniższy tekst nie reprezentuje wiedzy naukowej, roi się w nim od pseudonaukowych bzdur i mylenia różnych pojęć, co marnie usprawiedliwia rok publikacji. Uprzedzając ewentualne pytania o moje zamiary: chcę sprostować obiegowe kłamstwa, jednak najpierw muszę je unaocznić. Ciąg dalszy nastąpi.

Lekarski poradnik domowy pod red. dra Bolesława Zaremby, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1964, s. 381-382:
ZBOCZENIA PŁCIOWE (rozdział pomiędzy "Nerwicami płciowymi" a "Psychopatiami") Zboczenie płciowe jest to zaspokajanie popędu płciowego w sposób nieprawidłowy.
Przyczyny zboczeń płciowych mogą być różnorodne. Czasem są to zaburzenia wrodzone, niekiedy wynikają z chęci naśladowania otoczenia lub chęci przeżycia dodatkowych wrażeń, niekiedy występują jako zjawisko zastępcze, gdyż zachodzą przeszkody w zaspokajaniu popędu w sposób prawidłowy.
Do najczęstszych zboczeń płciowych należy samogwałt.
Samogwałt (onanizm, masturbacja). Jest to zaspokajanie popędu płciowego przez mechaniczne drażnienie narządów płciowych ręką lub za pomocą różnych przedmiotów. O samogwałcie psychicznym mówimy, gdy orgazm wywoływany jest wyobrażeniami treści seksualnej.
Samogwałt jest częstym zboczeniem u młodzieży obojga płci. Wbrew utartym opiniom nie jest to zboczenie szkodliwe i nie pociąga za sobą żadnych chorobliwych skutków. Szkodliwe może natomiast okazać się przeświadczenie o jego rzekomych złych skutkach. Przeświadczenie to i towarzyszący temu niepokój prowadzić może w następnych latach do zaburzeń nerwicowych, zwłaszcza do czynnościowych zaburzeń potencji u mężczyzn i oziębłości względnej u kobiet.
U osobników dorosłych samogwałt ma zwykle charakter zastępczy, występuje w sytuacjach, w których zaspokajanie popędu na drodze prawidłowej nie jest możliwe (więzienia, klasztory itp.).
Leczenie. Jak wyżej podano, samogwałt nie jest zjawiskiem szkodliwym i leczenia nie wymaga. Zwykle mija, gdy osobnik ma możliwość prowadzenia normalnego życia płciowego. Szkodliwe może być natomiast wpajanie w młodzież przekonań o rzekomych złych skutkach onanizmu, zwłaszcza jeżeli dotyczy osobników ze skłonnościami hipochondrycznymi. Powstawać wówczas mogą różnego rodzaju zaburzenia nerwicowe, zwłaszcza w sferze seksualnej.
Homoseksualizm (popęd płciowy do tej samej płci). U mężczyzn zboczenie to znane jest również pod nazwą pederastii, u kobiet - miłości lesbijskiej.
Przyczyny. W niektórych przypadkach zboczenie to spowodowane jest zaburzeniami hormonalnymi, w większości chodzi jednak o nawyk, który jest wynikiem uwiedzenia w dzieciństwie lub wczesnej młodości.
W niektórych przypadkach zachowany jest równocześnie pociąg do płci przeciwnej (biseksualizm), w innych kontakt z płcią przeciwną napawa homoseksualistą obrzydzeniem.
Homoseksualiści w obrębie każdej płci dzielą się na typy męskie i kobiece. Jeden partner odgrywa wówczas rolę czynną, inny bierną. Homoseksualiści typu męskiego przebierają się w odzież męską, homoseksualiści typu kobiecego - w suknie kobiece.
Między homoseksualistami nie zawsze dochodzi do bliskich kontaktów płciowych. Czasem wiąże ich tylko miłość platoniczna.
Leczenie homoseksualizmu daje zwykle dobre rezultaty (jeżeli osobnik chce się wyleczyć), zwłaszcza jeżeli jest on wynikiem nawyku. Dość szybko pod wpływem odpowiedniego leczenia przychodzi do przestawienia popędu na płeć odmienną, choć pozostać mogą pewne skłonności biseksualne.
Zapobieganie jest tu zagadnieniem niezwykle ważnym ze względu na wielkie niebezpieczeństwo uwiedzenia. Homoseksualiści szukają okazji do zbliżenia z dziećmi, chętnie przyjmują posady nauczycieli, wychowawców, opiekunów, często działają w organizacjach młodzieżowych. Uwiedzenie dziecka w sposób homoseksualny zakłóca prawidłowy rozwój jego życia płciowego i skierowuje jego popędy na zboczoną drogę.  O zagadnieniu tym powinni pamiętać rodzice i władze szkolne.


18.04.2012

Z encyklopedii 1982 i 1994

Uwaga: przedstawione poniżej definicje stanowią poglądy (opinie) ich autorów i niektóre z nich mogą nie przedstawiać współczesnej, rzetelnej i pogłębionej wiedzy na temat poszczególnych zagadnień.

Encyklopedia popularna PWN, wyd. XX, Warszawa 1982:
  • zboczenie płciowe (perwersja) — wszelka postać zaspokajania popędu płciowego odbiegająca od prawidłowego, np. homoseksualizm, sadyzm (s. 889)
  • homoseksualizm (inwersja seksualna, uranizm) — popęd płciowy do osobników tej samej płci; wśród mężczyzn - pederastia, wśród kobiet — miłość lesbijska (s. 279)
  • heteroseksualizm — brak takiego hasła
  • popędpsychol. biologicznie uwarunkowany wewn. czynnik wywołany przez określoną potrzebę organizmu, warunkujący określone formy zachowania się zmierzające do zaspokojenia tej potrzeby, np. popęd płciowy (s. 612)
  • orientacja seksualna — brak takiego hasła
  • gej — brak takiego hasła
Encyklopedia popularna PWN, wyd. XXIV zm. i uzup., Warszawa 1994:
  • zboczenie płciowe (perwersja) — wszelka postać zaspokajania popędu płciowego odbiegająca od prawidłowego, np. sadyzm (s. 978)
  • homoseksualizm (inwersja seksualna, uranizm) — popęd płciowy do osobników tej samej płci; wśród mężczyzn — pederastia, wśród kobiet — miłość lesbijska (s. 303)
  • heteroseksualizm — brak takiego hasła
  • popęd — biologicznie uwarunkowany mechanizm motywacyjny, uruchamiany w sytuacjach zagrożenia (działanie szkodliwych bodźców) lub niezaspokojenia podstawowych potrzeb organizmu (np. p. głodu, p. płciowy); termin niejednolicie definiowany, niekiedy używany zamiennie z terminami instynkt, potrzeba
  • orientacja seksualna — brak takiego hasła
  • gej — brak takiego hasła 
Ciąg dalszy nastąpi.

17.04.2012

Ze słownika 2007

Uwaga: przedstawione poniżej definicje stanowią poglądy (opinie) ich autorów i niektóre z nich mogą nie przedstawiać współczesnej, rzetelnej i pogłębionej wiedzy na temat poszczególnych zagadnień.

Słownik języka polskiego, Wydawnictwo Naukowe PWN, Biblioteka Gazety Wyborczej, Warszawa 2007:
  • homoseksualizm — odczuwanie popędu płciowego do osób tej samej płci. W języku nienaukowym słowo odnoszone głównie do związków między mężczyznami; słowo pokrewne: homoseksualny; przykładowe użycie: Miewał przygodne związki homoseksualne... (t. 2, s. 98)
  • homoseksualista — mężczyzna, dla którego atrakcyjni seksualnie są inni mężczyźni (t. 2, s. 98)
  • gej — inaczej homoseksualista. Słowo głównie środowiskowe (t. 2, s. 7)
  • pedał — niektórzy mówią pedał o homoseksualiście. Słowo bardzo potoczne i obraźliwe; słowo pokrewne: pedalski (t. 3, s. 471)
  • pederasta — inaczej homoseksualista. Słowo używane z dezaprobatą (t. 3, s. 471)
  • pederastia — utrzymywanie stosunków płciowych między mężczyznami (t. 3, s. 471)
  • orientacja (3) — czyjaś orientacja, np. polityczna lub seksualna, to określone poglądy tej osoby lub jej preferencje seksualne (t. 3, s. 382)
  • pociąg (2) — mówimy, że ktoś ma pociąg do jakichś rzeczy lub osób, jeśli one go fascynują i nie potrafi się on im oprzeć, przykładowe użycie: Jego pociąg do młodych chłopców był od dawna przedmiotem uwag i żartów... (t. 4, s. 2)
  • popęd (1) — silna potrzeba biologiczna człowieka lub zwierzęcia, będąca przyczyną wielu jego działań, które mają na celu jej zaspokojenie; także sam pociąg seksualny (t. 4, s. 98)
  • zboczenie (2) — to zaspokajanie  popędu płciowego w sposób odbiegający od przyjętych norm obyczajowych (t. 6, s. 405)
  • zboczeniec — ktoś, czyje zachowania, zwłaszcza seksualne, odbiegają od normy (t. 6, s. 405)
  • zboczony — mówimy o kimś, że jest zboczony, jeśli jego zachowania, zwłaszcza seksualne, odbiegają od normy (t. 6, s. 405)
  • dewiacja — odchylenie od normy w czyimś zachowaniu, postępowaniu lub myśleniu. Słowo książkowe; przykładowe użycie: Ból sprawia masochistom rozkosz, co uznawane jest za psychiczną dewiację. Narkomania, alkoholizm, wszelkie przejawy dewiacji społecznych. Ekshibicjonizm klasyfikowany jest jako dewiacja seksualna (t. 1, s. 327-328)
  • dewiant — osoba przejawiająca nieprawidłowe zachowania, odbiegające od norm obowiązujących w danym społeczeństwie. Słowo książkowe lub termin psychologiczny; przykładowe użycie: Wojna wydała wielu dewiantów (t. 1, s. 328)
  • heteroseksualizm — odczuwanie popędu do osób przeciwnej płci. Słowo książkowe lub termin naukowy; przykładowe użycie: stosunki heteroseksualne (t. 2, s. 90)
  • heteroseksualista — brak takiego hasła
  • biseksualizm, biseksualista — brak takiego hasła
  • norma (1) — zasada postępowania, zachowania, mówienia itp. przyjęta w jakimś społeczeństwie lub w jakiejś grupie ludzi (t. 3, s. 206)
  • normalność — (1) cecha lub stan tego, co jest normalne; (2) życie toczące się w normalny sposób, według ustalonych praw (t. 3, s. 207)
  • normalny — (1) coś, co jest normalne, jest (1.1) zgodne z jakąś normą; (1.2) takie, jakie spotyka się na co dzień lub w większości przypadków (2) ktoś, kto jest normalny (2.1) jest taki, jak większość ludzi, i niczym specjalnym się nie wyróżnia, przykładowe użycie: Nie jest taki jak normalni mężczyźni, jest jakiś dziwny; (2.2) nie jest upośledzony psychicznie ani fizycznie; (3) jako normalne możemy określić to, co jest bardzo typowym przykładem czegoś, zwłaszcza czegoś złego; słowo potoczne
  • akceptacja — słowo książkowe. (1) Akceptacja jakiegoś pomysłu lub czyjegoś działania to wyrażanie zgody na nie, zwykle przez kogoś, kto bardzo dobrze je ocenia. Także formalna zgoda na jakieś działania, zwykle wyrażona podpisem na odpowiednim dokumencie i niekoniecznie wynikająca z ich pozytywnej oceny. (2) Akceptacja jakiejś osoby to uznanie jej zalet lub funkcji w jakimś środowisku; przykładowe użycie: W końcu przestałam zabiegać o akceptację u krewnych mego męża. Mała natychmiast zyskała akceptację klasy. Najtrudniej o akceptację w rodzinie (t. 1, s. 16)
  • akceptować — słowo książkowe. (1) Jeśli ktoś akceptuje coś, np. jakiś plan lub jakieś działanie, to zgadza się na to. Jeśli ktoś akceptuje jakiś dokument, to wyraża zgodę na jego treść i składa na nim swój podpis. (2) Jeśli ludzie akceptują jakąś osobę, to zgadzają się na jej obecność i okazują jej przychylność; przykładowe użycie: Każdy chce być akceptowany przez swoje środowisko (t. 1, s. 16)
  • tolerancja — (1) uszanowanie czyichś poglądów lub zachowań, zwłaszcza innych niż nasze własne; przykładowe użycie: Wychował się w atmosferze tolerancji i swobody intelektualnej. Tolerancja religijna. Dyskutantów cechuje pełna tolerancja dla odmiennych poglądów. Zachęcam dzieci do tolerancji wobec innych i autoironii wobec siebie. (2) pobłażanie dla nagannych zachowań lub zjawisk albo dla osób, które zachowują się nagannie; przykładowe użycie: Zdumiewa mnie ta tolerancja dla niegospodarności i marnotrawstwa. Tolerancja dla cwaniaków i kombinatorów. Zawsze odznaczał się tolerancją wobec ludzkich słabości. Uczniowie liczą na jego nieograniczoną tolerancję (t. 5, s. 367)
  • tolerancyjny — ktoś, kto jest tolerancyjny (1) szanuje poglądy, zachowania i gusty inne niż jego własne; przykładowe użycia: Jestem tolerancyjny do tego stopnia, że można mnie podejrzewać o brak zasad. Osoba apodyktyczna, ostra w osądach i mało tolerancyjna dla odmiennych opinii. Także o czyjejś postawie, postępowaniu itp.; przykładowe użycie: Tolerancyjna postawa wobec innych. Zawsze tolerancyjnie odnosiła się do dziwactw dziadka. Polska tolerancyjność ściągnęła do kraju licznych radykalnych myślicieli, prześladowanych w innych państwach Europy. (2) pobłażliwie traktuje naganne zachowania lub zjawiska albo osoby zachowujące się nagannie; przykładowe użycie: Jesteś zbyt tolerancyjna wobec wybryków swojej córki. Tolerancyjny kodeks karny. Oskarżeni zostali potraktowani bardzo tolerancyjnie (t. 5, s. 367)
  • tolerować — (1) jeśli ktoś toleruje jakąś osobę, to godzi się na jej obecność, choć nie aprobuje jej poglądów lub zachowania; przykładowe użycie: Jurek chce przyłączyć się do innych dzieci, ale one go nie tolerują. Ludzie zazwyczaj niechętnie tolerują kogoś, kto wybija się ponad przeciętny poziom. (2) jeśli tolerujemy coś niewłaściwego lub nieprawidłowego, to nie przeciwdziałamy temu i pozwalamy, aby to trwało; przykładowe użycie: Jadanie kurcząt rękami, dopuszczalne w ścisłym gronie rodzinnym, na przyjęciach nie jest tolerowane. Pani Lidia była kobietą nadzwyczaj wyrozumiałą i tolerowała wybryki swojego męża. Tolerowanie afer i korupcji (t. 5, s. 367)
  • aprobować — jeśli ktoś aprobuje coś, to uznaje to za słuszne lub właściwe i wyraża na to zgodę; słowo książkowe; przykładowe użycie: Nie aprobując doktryny komunistycznej, przyznaje jednak słuszność marksistowskiej krytyce kapitalizmu. Rada Ministrów aprobowała rządowy program rozwoju oświaty (t. 1, s. 47)
Słownik wyrazów obcych, Wydawnictwo Naukowe PWN, Biblioteka Gazety Wyborczej, Warszawa 2007:
  • homoseksualista — mężczyzna orientacji homoseksualnej; gej, pederasta (s. 151)
  • homoseksualizm — pociąg seksualny do osób tej samej płci; homoerotyzm, uranizm, inwersja seksualna (s. 151)
  • homoseksualny — brak takiego hasła
  • gej rzadziej gay — inaczej: homoseksualista (s. 130)
  • gejowski — brak takiego hasła
  • pederastapogardliwie inaczej  → homoseksualista; fr. pédéraste, z gr. paiderastēs 'miłośnik dzieci' (s. 281)
  • pederastia — utrzymywanie przez mężczyzn stosunków płciowych z innymi mężczyznami; homoseksualizm; fr. pédérastie od pédéraste → pederasta (s. 281)
  • heteroseksualista — osoba o orientacji heteroseksualnej, od heteroseksualizm (s. 147)
  • heteroseksualizm — odczuwanie popędu płciowego do osób płci przeciwnej, hetero + seksualizm (s. 147)
  • heteroseksualny — brak takiego hasła
  • biseksualista — osoba odczuwająca popęd płciowy zarówno do osób płci przeciwnej, jak i własnej; biseks; od biseksualny (s. 46)
  • biseksualizm — zaburzenie popędu płciowego przejawiające się w tym, że jest on skierowany zarówno do osób płci przeciwnej, jak i własnej; bi + seksualizm (s. 46)
  • biseksualny — (1) dotyczący biseksualizmu lub biseksualisty (2) dwupłciowy, obojnaczy; bi + seksualny (s. 46)
  • biseks — pot. inaczej → biseksualista, skrót od biseksualista (s. 46)
  • dewiacja — (1) silne odchylenie od normy w zachowaniu, postępowaniu lub myśleniu; (2) znaczne naruszenie równowagi jakiejś struktury lub systemu; ang. deviation, fr. déviation, od dévivier 'zboczyć z drogi', z późnołacińskiego deviare 'zboczyć z drogi'
  • akceptacja — (1) wyrażenie zgody na coś; także formalne, zwykle pisemne, zatwierdzenie czegoś, akcept; (2) uznanie czyjejś obecności lub funkcji w jakimś środowisku; także uznanie czyjegoś postępowania za zgodne z oczekiwaniami; łac. acceptatio 'przyjmowanie' (s. 7)
  • tolerancja — (1) przyznawanie innym prawa do wyznawania odmiennych poglądów i postępowania zgodnie z nimi, czasem przeradzające się w pobłażanie dla nagannych zachowań (s. 372)
Ciąg dalszy nastąpi. Mój komentarz również.

Będzie lepiej

A dziś dla odmiany ;) bardzo krótko – trochę optymizmu, żebyśmy się nie dali naszym problemom :-D


Camera Obscura, Swans z albumu My Maudlin Career, 2009

A mnie się podoba ;)

15.04.2012

Akceptacja czy tolerancja?

Pamiętam jak przez mgłę, że gdy byłem jeszcze w szkole, my uczniowie mieliśmy raz dyskusję z Księdzem na lekcji religii o tolerancji mniejszości seksualnych. Zapamiętałem tyle, że homoseksualistów powinniśmy tolerować, ale nie musimy ich akceptować. Nie można ich prześladować fizycznie ani psychicznie, trzeba ich traktować z szacunkiem i współczuciem.

Czy homoseksualistów należy zabijać? Znęcać się nad nimi? Leczyć? Omijać na ulicy i w rozmowach? Współczuć im? Tolerować ich? Zaakceptować ich?

Tolerowanie to powstrzymywanie się od agresji przy jawnej krytyce odmienności. Akceptowanie to przyjacielskie podejście do osoby i większości, jak nie wszystkiego, co ta osoba robi i prezentuje sobą (Walth).

O ile od większości ludzi mogę się spodziewać niezrozumienia lub co najwyżej tolerancji, od najbliższych (zwłaszcza Rodziców) chciałbym doczekać się akceptacji.

Bo jestem człowiekiem i moja orientacja seksualna nie wyczerpuje mojej skromnej osoby. Chciałbym, by ktoś mnie przyjął takiego, jakim jestem naprawdę, a nie tym, kogo ktoś chciałby, żebym udawał. Chcę żebym dla innych był po prostu człowiekiem, kolegą, sąsiadem, siostrzeńcem, bratankiem, kuzynem. Tak jak jestem do tej pory. I niczym więcej.


Zostałem wywołany do tablicy, abym dla równowagi oprócz negatywnych zamieścił również pozytywne komentarze nt. gejów. Faktycznie, te trudniej było znaleźć (trzeba przejrzeć więcej komentarzy, żeby zgromadzić jakąś ich większą listę). Poza tym są ściśle związane z dwoma filmikami na YouTube, których dotyczą (w przeciwieństwie do mowy nienawiści), dlatego wyjaśnienia wymaga, że pod jednym z filmów (norweska kampania społeczna nt. tolerancji) padło pytanie: Co byś zrobił jako chłopak w szkole, gdyby na zabawie do tańca poprosił Cię inny chłopak? Niektóre komentarze stanowią odpowiedź na to pytanie. Nadal wszystkie wypowiedzi są wyrwane z kontekstu, a wyrażają tylko poglądy ich autorów. Pisownia oryginalna.
  • W podstawówce to bym go zlał za to. W liceum obrócił w żart. Teraz w dorosłym życiu odpowiedziałbym, że jestem heteroseksualny i nie skorzystam(bądź coś w tym stylu, by nie urazić). Nie mam nic do homoseksualistów, ale widok dwóch facetów którzy się, np. całują jest dla mnie obrzydliwe i nic na to nie poradzę, ale to nie znaczy, że muszę zaraz ich dyskryminować, obrażać lub nie mogą być moimi przyjaciółmi.
  • Ja bym go przeprosił i powiedział że nie mam teraz ochoty tańczyć, ewentualnie dodał, że nie lubię tańczyć z facetami. Mam nadzieję, że takie zachowanie nie jest obraźliwe dla gejów.
  • ty obnosisz sie ze swoja seksualnoscia, jak wiekszosc zreszta heteroseksualnej czesci spoleczenstwa, za kazdym razem kiedy calujesz sie ze swoja dziewczyna na ulicy albo idzesz z nia za reke. Dlaczego wiec osobom homoseksualnym odmiawiasz prawa do tego samego?
  • Jak jest temat homoseksualizmu to: 1. pierwsza myśl jaka przychodzi facetom to geje, a przeciez sa tez lesbijki 2. Jedyną rzecza jaka wam przychodzi na myś to seks. A przecierz uczucie to nie tylko sex, to tez wspolne sprawy, problemy, pocieszanie,wspieranie, czasami zainteresowania, spędzanie z kims wakacji, jedzenie obiadow. Tak jak w zwiazku kobiety i mężczyzny. 3. Podobnie jak u heterków wśród homo jest róznorodność pod każdym wzgledem. Czy to zachowania, zawodu, wykształcenia
  • Kiedy czytam te wszystkie homofobiczne, pełne niezrozumiałej nienawiści komentarze, wstyd mi za to, że jestem Polką. Coraz poważniej rozważam przeprowadzkę na stałe do jakiegoś normalnego kraju.
  • ja mam w robocie typa który ma partnera heh ,nie mam nic do niego ,normalny typ ...
  • w anglii jest większa tolerancja niż w Polsce ,komunizm odcinsal na nas wieksze peitno niz myślicie
  • no pozazdrościć tolerancji (...) może kiedyś Polska przejrzy na oczy. OBY.
  • jeśli taniec na zabawie określa moją opinię w czyiś oczach, to mam na tego kogoś wyjebane. idę na imprezę i tańczę tam z 10 dziewczynami - i co, jestm ruchacz, zaliczacz, puszczalski itd? nie jestem. więc jak raz zatańczę z chłopakiem to nie jestem gejem. jeśli ktoś uważa inaczej - mam go gdzieś.
  • Hmmm... ja pewnie bym mu powiedział grzecznie " Przepraszam, ale nie tańczę z facetami, wolę kobiety ". Bez żadnego jadu tylko tak normalnie. Mam tolerancję do gejów, najważniejsze by nie byli nachalni i mnie nie podrywali i tyle. A to, że nie interesują się płcią przeciwną to ich sprawa, ja nic do tego nie mam. Moja narzeczona ma wielu znajomych, którzy są gejami i no nie wiem co w tym dziwnego. PzDr PEACE !!
  • gdyby mnie poprosiła kobieta powiedziałabym, że ok. gejów bardzo lubie dlatego gdybym była facetem zrobiłabym to samo lub odmówiła ale w sposób przyjazny ;-) nie powiem, że wszyscy ale jakaś częsc homo jest super.
  • Co bym zrobił... ehh zrobiłem:D miałem podobną sytuację wstałem zatańczyłem pamiętam z chłopakiem jakąś smętną piosenkę potem zaproponowałem spacer i rozmawiając wytłumaczyłem mu że nie jestem nim zainteresowany ;P
  • ja bym zrozumiała, gdybym była facetem, chętnie bym zatańczyła, ludzie nie rozumieją, że miłość między mężczyznami na prawde potrafi istnieć...
  • Piękno dla każdego oznacza coś innego dla mnie nawet nie winna miłość homo jest piękna... nie wolno nam decydować o tym kto co ma robić chyba że jest to Twój przełożony w pracy :P
  • fajne przesłanie
  • Usmiechnalbym sie i uprzejmie wyjasnil, ze nie jestem zainteresowany
  • nie ganię kogoś za to że nie lubi homoseksualistów tylko ganię za sposób w jaki się o nich wyraża
  • A ja jestem heteroseksualistką i z tolerancją nie mam problemów, akceptuje homoseksualistów, bo przecierz to normalni ludzie! Czasami jak czytam wypowiedzi niektórych homofobów to ogarnia mnie taki wstyd, że strach pomyśleć. Ludzie, pomyślcie chociaż przez chwile... przecież oni nic wam nie zrobili! Ja bym sie wzięła raczej za tępienie wandalizmu i innych "nawyków" niektórych ludzi, a nie za oskarżanie normalnych osób za to do czego mają prawo!
  • Świetny, mądry filmik. Podziała na ludzi młodych i otwartych, ale na "wapniaki" słabiej, bo ich trudno jest zmieniać (taka jest nasza natura).
  • A bym zatańczył bo jest ładny :D A czemu? Bo jestem gejem i mi to wcale nie przeszkadza. No ok kiedyś się było ciężko z tym faktem pogodzić. Ale teraz to nawet widzę tego plusy :D Grunt to nie zwracać uwagi na to co mówią inni. W sumie to nie rozumiem ludzi... my też mamy uczucia. Nawet sobie nie wyobrażacie jak by się czasem chciało przytulić do chłopaka na ulicy. Nie dla pokazania kim się jest. Czasem aż "ściska" po prostu... :(
  • ja juz tanczylem z kumplem gejem i mowie wam nie jest zle
  • ja bym zatańczył, a co mi tam. przecież to tylko taniec, nie łóżko
  • ja mam swoja teorie do puki zadej gej czy lezbijka nie wyrzadzily mi krzywdy to jest ok. ja nie jestem ich materacem wiec mnie to malo interesuje. kazdy ma prawo kochac i spac z kim chce. to jest tolerancja !!
  • Polsckie spoleczenstwo jest chore. brak tolerancji,zrozumienia. puzniej dziwic sie ze mlodzi geje popelniaja samobojstwa. jestem ciekaw czy wtedy rodzice ktorzy to potepiali sa po stracie dziecka z siebie dumni. to nie gejow sie powinno leczyxc. tylko powinno sie leczeczyc reszte polskiego spoleczenstwa.
  • nie mam nic do Gayów i Lesbijek a niektórzy jak im się po prostu nie podoba to niech nie patrzą i nie wnikają skoro ich tak oczy bolą...
  • w społeczeństwie składającym się z takich jak Ty miernot ludzie odmiennej orientacji nie mogą w sposób NORMALNY i CYWILIZOWANY znaleźć sobie partnera/partnerkę. Dlatego jak już kogoś znajdą to z reguły się okazuje, że to nie to o co chodzi. Poza tym, homoseksualistów nie trzymają więzy prawne. Myśl trochę, to nie boli.
  • nic dziwnego,ze pozniej osoby homoseksualne boja sie ujawnic
  • wspolczuje twojemu dziecku,ktore wysłalbys na leczenie i co moze elektrowstrzasami bys je leczyl,wez sie zastanow nad tym co piszesz osoby homoseksualne sie takie rodza wiec skoro ty taka osoba nie jestes ta skad to wiesz ,ze czlowiek sie z tym nie rodzi wiecej pokory wobec innych
  • Jestem ciekawy "Łosiu" co byś zrobił gdyby ktoś z Twojej najbliższej rodziny był homoseksualny(brat, syn, córka)
  • nie rozumiesz, że się z tym nie obnoszę. Po prostu jestem człowiekiem o orientacji homoseksualnej i tyle tak jak i miliony osób na tym świecie. Ty tego nie zauważasz ale jeśli jesteś hetero to obnosisz się z tym tak samo. Mówisz o dziewczynach, chodzisz z nimi za rękę i całujesz się w miejscach publicznych. Tylko, że różnica jest taka że dla mnie to po postu świat - zróżnicowany pod każdym względem a dla Ciebie jeśli ktoś się jakoś różni to zaraz według Twojej teorii obnosi.
  • Film nazywa się senność . Jest naprawdę fajny Polecam wszystkim. I nie jest obleśny. Nie ma scen zakazanych, I z góry mówię że nie jestem homoseksualista chociaż nic do nich nie mam.
  • hmm poprostu nie mam nic do gejów, póki nie przeginają
  • homofoby to hipokryci bo wyzywają gejów od najgorszych a sami opierdalają sobie kiełbase ogladajac filmiki z lesbijkami, bo lesbijki to tez homoseksualizm
  • Senność to porównanie do tego, że człowiek budzi się w pewnym momencie z letargu monotonii/bierności. Jest wtedy albo za późno, albo jest jeszcze pora na dokonanie zmian we własnym życiu. Osobiście polecam wierzyć, że jeszcze nie jest za późno
  • Nie jestem homo,ale mam ich gdzies-znam kilku i niech se zyja,niech bedzie kolorowo,roznorodnie,oryginaln­ie,czemu nie?Bo komplexy panuja?To sie wyleczcie,zamiast innych wyzywac
  • Czemu homoseksualizm kojarzy Ci sie jedynie z seksem ? Heteroseksualizm też ? Twoje życie polega jedynie na tym ?
  • Szczerze ja tam nie mam nic przeciwko gejom
  • Drodzy Panowie heretycy. Największy odsetek nietolerancji dla homoseksualizmu obserwuje się u mężczyzn, którzy deklarują się jako heteroseksualni ale mają spory problem ze swoją seksualnością (są to często tzw.krypto-geje, mający dziewczynę,żonę czasem nawet dzieci)
  • Spoko ten fragment filmu, ale nie kapuje, co to ma wspolnego z gejami? bo ja nie zauwazylem tu zadnej sytuacji ani historii gejowskiej

W latach szkolnych (tj. przed zaakceptowaniem faktu, że jestem gejem) nie miałem podobnej sytuacji, ale na pewno bym grzecznie odmówił zatańczenia z chłopakiem, w końcu co by wszyscy powiedzieli. Gdybym w podobnie zaskakującej sytuacji był dzisiaj (np. na weselu do tańca prosi mnie mężczyzna), zapewne przez moment bym się wahał, czy się odważę po prostu zatańczyć (pozwalając na obgadywanie), ale (chyba??) nie odmówiłbym. No, ale mam dwie lewe nogi, więc żadna przyjemność z tańczenia ze mną.

Miłej niedzieli i dobrego tygodnia! :)

Gloria Gaynor, I Will Survive, 1978
(podobno hymn gejów, ale co ja tam wiem :P w każdym razie mi zawsze się podobało bez związku z orientacją)

13.04.2012

Do mamy geja

Chciałbym następujące słowa przekazać mojej własnej Mamie, ale ta niestety zmarła nim ja zaakceptowałem fakt, że jestem gejem. Być może dotrą chociaż do innych mam...

Mamo, Ty wiesz, że Cię kocham i szanuję. Jakże bardzo nie chciałbym zawieść Twoich oczekiwań i planów wobec mnie, ale pewne fakty są niezależne od mojej woli. Nie było to dla mnie łatwe, ale w końcu zrozumiałem, że jestem gejem.
Wiem, że chciałabyś mieć kiedyś synową i wnuki, ale to jest niemożliwe, bez względu na to, czy bym się teraz odważył powiedzieć Ci o mojej prawdziwej orientacji seksualnej. Bardzo chciałem Ci to powiedzieć, bo Ty zawsze byłaś wobec mnie szczera i uczciwa, takim samym zaufaniem pragnę darzyć Ciebie. Chcę żyć w zgodzie z sobą, chcę kochać i być kochanym, zasługuję na szczęście.
Pozwól mi mówić prawdę i przestać okłamywać siebie i wszystkich wokół. Zaakceptuj mnie proszę takim, jakim jestem. Zawsze taki byłem, Ty o tym doskonale wiesz, tyle widziałaś i przeczuwałaś, tak wiele o tym z mojego dzieciństwa świadczy. Miałaś rację. Teraz wiem to także ja. Czuję się już troszeczkę dorosły, na tyle, żeby być pewnym, kogo pragną moje ciało, zmysły i dusza. Jestem homoseksualistą.
To nie jest ani moja, ani Twoja, ani Wasza z Tatem wina. Naprawdę. Nikt z nas nie mógł temu zapobiec, to było nieuchronne. Mi było pisane, że kiedyś uświadomię sobie, że jestem gejem. Być może nie jestem całkiem pewien, czy to kwestia genów, rozwoju w Twoim brzuchu przed urodzeniem lub najmłodszych lat mojego dzieciństwa, ale świat nauki też tego jeszcze do końca nie zbadał. Natomiast jak daleko sięgam moją pamięcią, wszystko układa się w spójną całość.
Jestem wrażliwą osobą, dlatego tak bardzo zależy mi na Twojej akceptacji. Nie bój się, proszę, swojego własnego syna. Kocham Cię i dalej chcę, byś była blisko mnie.


Proszę, nie daj się też zwieść zapewnieniom zaślepionych ludzi, że homoseksualizm można wyleczyć, zmienić lub zagłuszyć, aby być szczęśliwym z kobietą i wspólnymi dziećmi. To nie jest prawdziwe ani możliwe. Choćbym miał nawet kiedyś jakieś wątpliwości i udawał, że wolę dziewczyny, to nie przestanę być gejem, bo to jest niemożliwe. Mogę się tylko z tym pogodzić i zaakceptować, by żyć dalej.


Wiem, że nie zawsze będzie mi tak łatwo, jak tego chciałaś, czekając na dziewczynę w moich ramionach. Wiem, że nie będzie łatwo i Tobie. Choć z początku ludziom wokół mnie zawsze będzie łatwiej wrogo mnie nienawidzić, to tak naprawdę wynika to z nieznajomości oraz obaw i strachu przed stereotypami. Z początku ludzie nie będą mnie rozumieli. Wierzę jednak, że z czasem ich stosunek do mnie się zmieni. Mogę tylko swoją siłą i godnością pokazywać, że choć jestem gejem, to żyję i czuję tak samo jak każdy inny i zasługuję na szacunek, a orientacja seksualna niczego nie zmienia. Na szczęście ludzie wokół nas powoli już się zmieniają. Jestem jeszcze młody i jestem przekonany, że za kilkadziesiąt lat wszystko będzie wyglądało inaczej.


Tymczasem proszę, Mamo, bądź tutaj ze mną, nie odrzucaj mnie i towarzysz w mojej drodze do prawdziwego szczęścia. Gdy będziesz smutna, będę starał się Ciebie pocieszyć, ale gdy ja będę smutny i braknie mi nadziei, proszę również czasem mnie pociesz i przywróć mi nadzieję na lepsze jutro.

Tego mojej Mamie powiedzieć już nie mogę. Przez całe moje dojrzewanie i początkowe lata mojej dorosłości, ukrywałem przed Nią i przed sobą, że jestem gejem. Tak bardzo chciałbym Ją przeprosić, że Jej nie zaufałem, gdy był na to wszystko czas... Nie byłoby nam łatwo, ale myślę, że jakoś byśmy to przetrwali. Niestety, przed prawdą niepotrzebnie uciekałem zbyt wiele lat. W końcu Mama zmarła, ja dorosłem, ułożyłem sobie życie zawodowe, ale jestem sam. Zgubiłem gdzieś po drodze wszystkich mężczyzn mego życia i tego jedynego, z którym spędzę resztę chwil.

Dopiero teraz (29 lat) obudziłem się do życia w prawdzie, odważyłem się szukać miłości. Niniejsze słowa piszę i adresuję bezpośrednio po przeczytaniu komentarza Mamy pewnego młodego Geja pod blogiem Amaretta.

Z moją własną Mamą mogę porozmawiać już co najwyżej tylko w modlitwie, ale być może słowa te trafią do Tamtej Mamy albo do każdej innej Mamy, która znajdzie mój wpis na blogu, próbując się coś dowiedzieć o swoim synu geju. Być może ten wpis pomoże pogodzić się z faktem i zaakceptować, że syn jest gejem. Nie można Go zmuszać do życia w kłamstwie. Nic to nie zmieni, będzie nieszczęśliwy, a na koniec zostanie sam. Nie róbcie Mu proszę tego, co ja sam, w trosce o pozory, sobie wyrządziłem. Zaakceptujcie Go. To Wasz Syn. Naprawdę wyjątkowy, naprawdę wrażliwy, naprawdę godzien Waszego szacunku i Waszej troski. Kiedyś z uśmiechem przyjdzie szczęśliwy do Was ze swoim chłopakiem, facetem, mężczyzną. Przyjmijcie Ich proszę z otwartymi ramionami do rodzinnego domu, w którym się wychował i przeżył z Wami tyle lat. Nie pozwólcie, by strach przed nieznanym przeważył nad szczęściem syna - geja. To w końcu Wasz syn, cały czas ten sam...

Justyna Steczkowska, Wracam do domu z albumu Daj mi chwilę, 2007
(uwaga: nagranie dość ciche, być może będzie trzeba podkręcić głośniki)
wykonanie: Fryderyki 2010 w hołdzie ofiarom katastrofy smoleńskiej
Jak słychać, podmiot liryczny poszczególne słowa piosenki może kierować do różnych osób:
partnera, rodziców, syna, straconych bliskich...
Faktycznie, niesamowita piosenka...


PS. Nie sądziłem, że kiedykolwiek napiszę taki list do Mamy, i to w dodatku publicznie... Potrzeba powstała nagle w konfrontacji ze wspomnianym komentarzem.

12.04.2012

Ich to nie obchodzi

Znacie ten filmik?


Oto na pytanie: "Jestem gejem. Boję się powiedzieć o tym rodzicom. Czy jest jakiś dobry moment, żeby z nimi porozmawiać?" odpowiada doktor nauk medycznych Zbigniew Liber, podpisany na filmie jako ginekolog, położnik i seksuolog w Prywatnej Klinice Ginekologiczno-Położniczej NZOZ "Life".

Film ten obejrzałem po raz pierwszy kilka lat temu, na długo przed tym, zanim zaakceptowałem fakt, że jestem gejem. Ale już wtedy tak naprawdę wszystko wiedziałem (odsyłam do poprzednich postów na blogu). Przy pierwszym oglądaniu myślałem, że to świadoma prowokacja, żeby wykazać niesłuszność postawionej tezy. Ale filmik się skończył i nikt niczego nie odkręcał. Za drugim oglądnięciem myślałem, że to jakiś kiepski żart. Za trzecim razem, że to jakieś nieporozumienie. Do dziś nie widziałem bardziej szkodliwego filmu, niż ten powyższy.

Oto co mądrego ma do powiedzenia ów lekarz:
A po co masz w ogóle mówić rodzicom, że jesteś gejem?
Co ich to w ogóle obchodzi?
To jest twoje życie, twój problem.
Chyba, że jest sytuacja, w której, no, musisz coś na ten temat powiedzieć.
Przecież to, że przychodzi kolega do kolegi, oni siedzą w pokoju i tam czytają książki czy słuchają płyt, czy podpieszczają się, nawet seksualnie, to o niczym nie świadczy.
Przecież nie wchodzi mama za każdym razem i nie pilnuje cię w pokoju, co ty tam robisz z kolegą.
Przecież to bezsens.
Więc po co im taka wiadomość.
Ta wiadomość im nic nie zrobi.
Bo co oni mają z tą wiadomością zrobić.
Ucieszyć się?
Skląć cię?
Zbić cię?
Wyrzucić cię z domu?
Bez sensu.
Nie ma powodu chwalić się tym, że jesteś gejem.
Nie mam nic przeciwko gejom, ale śmieszą mnie ci, którzy się chwalą, że są gejami.
Po co?
Komu to jest potrzebne?
Czy ten, czy ów, przyznaje się, że jest gejem?
Mnie to nie interesuje, kto jest gejem.
Mnie to nie przeszkadza.
Ja nie jestem, i wcale się tego nie wstydzę, że nie jestem.
I również nie wstydziłbym się, gdybym był, ale nie chwaliłbym się.
Czy ja mam się chwalić, że jestem heteroseksualny?
No to też byłoby śmieszne.
Przychodzę do domu i mówię rodzicom: ja jestem hetero.
I co ich to obchodzi.
"Ja jestem gejem" --- jakim gejem?!! "Gej: masz koszulkę Versace? Nie. Masz Porsche? Nie. No to ty jesteś pedałem" --- tak jak w tym dowcipie.
Nie opowiadaj, że jesteś gejem.
No dlatego nie ma powodu, żeby się chwalić taką sytuacją.
Bo to jest twoja prywatna sprawa, twoja prywatna rzecz, twoje odczucia.
Masz do tego w pełni prawo jako człowiek.
Natomiast nie musisz się tym chwalić, nie musisz wszystkim opowiadać.
Bo to nikogo nie interesuje.
A biedni rodzice będą tylko płakali, że coś zrobili złego.
Że to przez nich ty jesteś gejem.
Po co im to?
Nie ma żadnego znaczenia.
Jak cię będą indagować bardzo długo, dlaczego nie, dlaczego nie chodzisz z dziewczynami, dlaczego się nie żenisz, to wtedy powiesz, że masz na to czas.
Więc cię nie interesują dziewczyny.
Interesuje tyle rzeczy jest interesujących, które możesz im odpowiedzieć.
Że odpowiedzenie im "bo ja jestem gejem" jest na samym końcu.

Czy tylko ja skrajnie negatywnie odebrałem wypowiedzi tego lekarza?

Jest w tym tak wiele fragmentów groźnych dla kogoś takiego jak ja kilka lat temu, że nawet nie wiem, od czego zacząć. Nie powiem, żeby film ten zaważył na moich poprzednich chybionych zaniechaniach. Na pewno odzwierciedla błędny tok mojego dawnego myślenia.

Od milczenia temat nie znika. Milczenie nie oznacza, że nas tu nie ma, że nie żyjemy, że nic nie czujemy i nie kochamy (miłością duchową). Przemilczenie homoseksualizmu nie rozwiązuje żadnego "problemu". Jeśli będę wszystkich okłamywał, nie znaczy to, że przestałem być gejem, choć kiedyś sobie wmawiałem, że tak właśnie jest. Mój problem w środku będzie się tylko potęgował. I wtedy rzeczywiście dopiero stanie się realnym problemem dla wszystkich. Teraz, po akceptacji, przestał być.

W jednym tylko pan doktor ma rację, mówiąc, że nie ma obowiązku wyjawienia orientacji. Możesz siedzieć cicho do końca życia, może nawet ci się uda i nikt nie zauważy całej Twojej bogatej osobowości. Bo nie musi, ani Ty nie musisz.

Tak, prawem człowieka powinno być prawo do wyboru, czy ja chcę ujawniać komukolwiek swoją prawdziwą tożsamość. Jeśli orientację seksualną chcę zostawić w tajemnicy, nikt nie powinien mnie na siłę zmuszać do publicznego ani nawet prywatnego obnażania mojej psychiki.

I na tym zakresie życiowa mądrość pana doktora ulega wyczerpaniu. Reszta może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

Należy pamiętać, że to są twierdzenia seksuologa i ginekologa, natomiast nie jest mi wiadomo, aby pan doktor był również psychologiem. Śmiem twierdzić, że z jego wypowiedzi wynika, że na psychologii się nie zna.

Ja wypierałem się mojego homoseksualizmu właściwie całe dotychczasowe życie. Heteroseksualisty to ze mnie nie zrobiło, ale przynajmniej utwierdziłem się w tym, że nie stworzę związku, w którym szczęśliwa będzie kobieta i szczęśliwy będę ja. Większość ludzi mimo wszystko ma jakieś potrzeby seksualne, a jeśli nawet je zagłuszy, to i tak zostaje potrzeba fizycznej bliskości z osobą określonej płci. O ile od siebie mógłbym oczekiwać wyciszenia seksualności, nie mam żadnego prawa oczekiwać tego samego od partnerki mnie geja. O ile siebie mógłbym masochistycznie pogrążyć w cierpieniu w samotności przy wspaniałej kobiecie, to nie potrafię tego Jej wyrządzić, bo Ona też będzie równie, a może bardziej, samotna jak ja. Nie byłbym dzisiaj w stanie za cenę swojej normalności świadomie nakłaniać kobiety do takiego związku.

Każdy musi rozpoznać i wybrać swoją drogę, a doskonale sam wiem, że nie jest to łatwe, w dodatku w ciągu i na końcu drogi nie zawsze znajdzie się rycerz (lub księżniczka). A przynajmniej nie ten w 100% wymarzony.

W życiu każdego człowieka istotną rolę odgrywają różni ludzie: rodzice, rodzeństwo, rodzina, przyjaciele, znajomi...

Relacje społeczne, których pan doktor nie rozumie, nie wymagają wcale od gejów i lesbijek, żeby pozostawali w ukryciu, tak długo jak się da, aż ich ktoś brutalnie zdemaskuje. Potrzeba normalnej relacji z drugą osobą (odpowiednio do bliskości) wymaga (w odpowiednim stopniu) prawdziwości, naturalności, otwartości, szczerości i odwzajemnienia. Bariera tajemnicy i kłamstwa wszystko to powoli zabijają.

Nieprawdą jest, że "ich to nie obchodzi". Wręcz przeciwnie, bez względu na orientację, prawdziwi bliscy (zwłaszcza rodzice) chcą jak najlepiej dla nas i nie wszystkim jest to obojętne. Skoro zaś czuję, że muszę komuś o tym powiedzieć i już więcej nie wytrzymam, próbuję rozważnie i mądrze przygotować ich i siebie na to. Bez pośpiechu. Ale nie oznacza to, że muszę milczeć, bo pan doktor tak powiedział. Duszenie problemu w sobie i tylko w sobie do niczego dobrego nie doprowadzi, poza głupimi myślami, których oby nigdy nikt nie próbował realizować przed zrozumieniem filmów pod hasłem It gets better na YouTube. Oczywiście, na pierwszy raz nie muszą to być rodzice. Może to być przyjaciel, przyjaciółka. A nawet ktoś obcy, choć zaufany.

Zamknąć usta przed całym światem? Bo usta chcę zamknąć ja, czy też zamyka mi je świat? Bo tego wcale nie potrzebuję?


Karl X Johan, Flames, 2010 (teledysk z 2011)

11.04.2012

Ujawnianie tajemnicy

Choć orientację seksualną każdy ma wbudowaną co najmniej od dzieciństwa, jeśli nie od urodzenia, a nawet poczęcia, to wbrew stereotypom nawet do późnej starości homoseksualizmu co do zasady nie widać na czole. W heteronormatywnym świecie, w którym wszyscy (czytaj: prawie wszyscy) są heteroseksualni, z jednej strony łatwo nie dostrzec, że ktoś ma odmienną orientację seksualną, a z drugiej strony ten ktoś może nigdy nie mieć okazji, potrzeby i odwagi do ujawnienia swojego homoseksualizmu. Człowiek dojrzewa i dorasta, niektórzy prędzej czy później uświadamiają sobie swoją prawdziwą orientację i być może zadają sobie następujące pytanie:

Czy ujawniać orientację?

Przede wszystkim, póki cały świat i otoczenie geja niczego się nie domyśla lub przynajmniej (choćby pomimo drobnych podejrzeń) nie jest niczego pewien, człowiek ma wrażenie, że jest wyłącznym dysponentem swojego własnego sekretu i tylko on decyduje, czy kiedykolwiek wyjawi najskrytszą tajemnicę, tudzież kiedy, jak i gdzie to zrobi oraz wobec kogo.

Takie są mylne wyobrażenia o tej "wstydliwej" tajemnicy, a przynajmniej mi się tak wydawało.

Nieprawdą jest, że panujemy nad sytuacją i zawsze panować będziemy. Nie jest również prawdą, że nikt nic przenigdy się nie domyślał ani nie domyśla, nie powątpiewał i nie zadawał pytań sobie lub innym za naszymi plecami. Możemy wypierać ze świadomości nie tylko orientację, ale i sytuacje sugerujące, że tajemnica poliszynela zdobywa coraz szersze kręgi.

Przede wszystkim, wszyscy jesteśmy ludźmi, zarówno hetero- jak i homoseksualni, wszyscy mają prawo do zadawania pytań, udzielania odpowiedzi i dokonywania ich analizy.

Na wprost postawione pytanie "Czy jesteś gejem?" odpowiedź może być pozytywna lub negatywna, ale to nie znaczy, że ktoś nam uwierzy. Pytanie może dotyczyć tej sfery tylko pośrednio, może też nie paść w ogóle, a niewypowiedziane słowa mogą też same wyjść z kontekstu.

Co więcej, my możemy nie chcieć się ujawniać, ale może dokonać tego ktoś za nas, bo wie lepiej, czuje się skrzywdzony lub ma bardziej skomplikowaną motywację.

Nigdy nie mamy pełnej kontroli nad tajemnicą, ryzyko jej ujawnienia istnieje i istnieć będzie zawsze. Najbardziej bolesne, gdy dzieje się to bez naszej zgody, wbrew naszej woli, gdy nie jesteśmy do tego przygotowani, a powoduje to nieodwołalne skutki.

Pytanie, czy warto zaryzykować, że nic nigdy się nie wyda, a nad konsekwencjami problemu myśleć dopiero, jak się pojawi? Może prawdopodobieństwo jest na tyle znikome, że można o nim zapomnieć? A może na wszelki wypadek tych, co znieśliby to najgorzej, warto zawczasu przygotować?

Każdy jest inny i (o ile jest tego świadomy) musi odpowiedzieć na to sam, na swój sposób.

Ja zdałem sobie sprawę, że nie mogę i nie chcę żyć w wiecznym totalnym ukryciu. Bo na ten (zapewne już niedługi) moment jeszcze NIKT nic nie wie, przynajmniej nie wprost ode mnie. Nie wiedzą rodzice, najbliższa, bliska ani dalsza rodzina, ani grupa przyjaciół i znajomych zebranych w różnych kręgach, od szkół, poprzez pasje, po pracę zawodową. Nie wiedzą ode mnie, co nie znaczy, że niektórzy nie miewają podejrzeń, ale najwyraźniej jestem dobrym aktorem, bo choć miewam wątpliwości, czy i tego sobie nie wmówiłem (że wiedzą wszyscy, poza mną), to wciąż biernie gromadzę materiał dowodowy za moim... heteroseksualizmem :)
Próby swatania mnie z ponętnymi, młodymi, samotnymi i zachwalanymi kobietami czasami bywają ulubioną rozrywką mojego otoczenia, takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Wszelkie tłumaczenia na około nie zdają egzaminu. Ani że mam jeszcze czas i nie jestem jeszcze taki stary (no sam nie wiem, ale coś trzeba odpalić); ani że moi rodzice też pobrali się raczej na ostatni dzwonek, do którego mi trochę jeszcze brakuje; ani że jestem tak zajęty pracą i pasjami, że nie mam już czasu na nic innego (co akuratnie do niedawna było prawdą). Ani dziesiątki innych odzywek, których repertuar zaczyna mi się nudzić.

Fakt, to trochę moja wina. Gdybym był przeciętnym, nic nie wartym, nieciekawym i głupim gburem, jakiego ja czasami widzę w znienawidzonym lustrze, to pewnie by mi dali spokój. No ale jak człowiek nie wyróżnia się na tych płaszczyznach, na których powinien --- bo natura już mu dała jedną inność (homoseksualizm), a wcale nie zamierza szybko odchodzić z tego świata (depresja, samobójstwo) --- to wyróżnia się na różnych innych płaszczyznach. Choć tego nie robię z premedytacją, to moja natura obraca się czasem "przeciwko" mnie. Ot, moje otoczenie chyba chce jak najlepiej dla mnie... Ślepy nie jestem, przecież źle mi nie życzą... Nawet w domu na święta życzono mi, żebym sobie ułożył życie...

O ile złudną jest pozorność tajemnicy, która zawsze może wyjść na jaw, to zakłamanie nie jest już takie oczywiste.

Nie wszyscy i ja też nie zawsze jestem gotów przyznać, że okłamuję moich najbliższych dla nie wiadomo czyjego dobra. Bo wcale nie jestem przekonany, że tylko mojego. Moje życie jako heteryka jest prawie lekkie, pozornie łatwiejsze niż gdybym wyszedł z cienia. Unikam tym samym (uważam, że niezasłużonej) agresji słownej i fizycznej. Krytyce wbrew pozorom jestem gotów stawiać czoła, ale ciągłe spowiadanie się ludziom z nie swoich grzechów może też odebrać resztki godności i poczucia własnej wartości.
Przede wszystkim, nieco ułatwiam życie mojemu otoczeniu, które nie musi mieć takich rozterek jak ja: jak zaakceptować "przeklętą" orientację i to w najbliższym sąsiedztwie. Zawsze "łaziło to to" daleko, w telewizorze, było takie obce, nierealne. A tu masz babo placek to Twój własny syn, brat, kuzyn, przyjaciel, kolega... Bo to, że to ja sam, to już przywykłem, choć i to nie było proste.

No ale kłamstwo pozostaje kłamstwem. O, przepraszam, tajemnicą. Jest ponoć w teologii katolickiej takie pojęcie jak prawda nienależna. Nie o wszystkim musimy mówić, nawet prawdę czasami powinniśmy przemilczeć, jeśli jej wyjawienie spowodowałoby o wiele większe szkody, niż dalsze trwanie w kłamstwie. Bezgraniczna szczerość nie jest nieodzowna.

Po pierwsze, nie jest łatwo psychicznie wytrzymać w takiej obłudzie. Każdy pragnie żyć w prawdzie, w zgodzie z sobą. Ja nie ukrywam grzechu, ja ukrywam zaledwie prawdę. Chciałbym się niemal wszystkim, co w duszy, radościami i smutkami, podzielić z bliskimi. Dopóki nie zerwaliśmy dobrych kontaktów z rodzicami, rodzeństwem czy przyjaciółmi, naturalna jest potrzeba zwierzenia się i akceptacji. Po drugie, doktryna usprawiedliwionego występku i pozorne mniejsze zło nie zmieniają faktu, że czuję się nieuczciwy wobec określonych osób, zachowuję się nie fair. Uważam, że mogą mieć do mnie zasadne pretensje, że Im nie powiedziałem i Ich cały czas okłamywałem. Przede wszystkim zaś pretensje o to, że Im nie zaufałem. Nie mówię o wszystkich, mówię tylko o Tych, których szanuję najbardziej.

Oczywiście, inna sprawa, komu faktycznie zaufać, jak kogoś uprzednio przygotować i jak ostatecznie wszystko powiedzieć.

Co więcej, akuratnie ja zaczynam troszeczkę czuć jeszcze jedno brzemię: odpowiedzialności za wizerunek i postrzeganie gejów w społeczeństwie. No bo to, że nie mamy dobrej opinii, to mało powiedziane. A przyczyną wszystkiego jest strach przed nieznanym, obcym, karykaturalnie przerysowanym głuchym telefonem. Tak jakby w rzeczywistości nas nie było, a już na pewno nie współcześnie, wymarliśmy lub jeszcze się nie urodziliśmy, a na pewno nie w Polsce, bo wszystko, co złe, zaimportowaliśmy z Zachodu.

Wcale nie uważam siebie za bóstwo, wzór wszelkich cnót ani za przykład do naśladowania (wręcz odwrotnie :P). Ale z drugiej strony, no kurczę, nie jest ze mną aż tak najgorzej. Jakieś odwzajemnione miejsce w tym społeczeństwie znalazłem i --- choć gubiłem się, ukrywając przed homoseksualizmem, to teraz akceptując siebie --- być może warto byłoby pokazać, że "to to" wcale nie jest takie straszne, jak je rysują... Taka mini-kampania na skalę kilku (lub więcej) wybranych przeze mnie osób? Nie wiem. Być może warto, być może nie powinienem. Na razie, i to, także, pozostaje w granicach mojego strachu, bo co tu dużo mówić o publicznym coming oucie, jak nie wie kompletnie nikt. To znaczy, nie wie ode mnie.

Zwykłem sobie samemu na otuchę dodawać, że wszystko w swoim czasie i nic za szybko, żeby się nie zgubić, o co łatwo.

Na razie przygotowuję się. Trochę czytam, trochę myślę. O ile nic mi wcześniej nie przeszkodzi, w tym swoim właściwym czasie wyjdę z szafy, przestanę oszukiwać przynajmniej niektóre Osoby. Może wieść wcale nie pójdzie dalej w świat. A może jest to nieuniknione.

Ale żebym też był dobrze zrozumiany: wcale NIE namawiam do tego innych. Jak zwykle piszę tylko o sobie. To wcale nie będzie przyjemne, ani nie ma powodów, by czynić z siebie znienawidzonym i wyklętym męczennikiem. Ja będę miał, przynajmniej w niektórych momentach, przeciwko sobie wszystkich. W końcu jak gej może w ogóle wierzyć w katolickiego Boga i w ogóle śmie twierdzić, że homoseksualizmu NIE można wyleczyć ani zmienić. Twierdzić, że jest czymś normalnym, czego nie należy wytykać ani czego nie trzeba się wstydzić. Że czystość jest tylko jednym z wielu możliwych i dopuszczalnych wyborów i nikt nie ma prawa jej oczekiwać od drugiej osoby, co najwyżej możesz sam dobrowolnie do tego dążyć (rozważ tylko wcześniej, czy nie będziesz przez to sam i czy kiedyś nie zacznie to Tobie przeszkadzać). Jak gej śmie twierdzić, że co do istoty związek dwóch mężczyzn (lub dwóch kobiet) zasługuje na taki sam szacunek, jak para różnopłciowa. Że interesem społeczeństwa jest trwałość związków jednopłciowych. I przede wszystkim, jakim prawem w ogóle gej się odzywa i zabiera głos. Niemal trzy dekady się to we mnie się rozwijało i jeszcze trochę poczeka na ciąg dalszy. Łatwo nie będzie.

Zacząłem rozsiewać ziarnka niepewności i sugestie wśród wybranych osób w moim otoczeniu. Żeby niedługo nie było, że nawet nic wcześniej nie sugerowałem. Co prawda sensu pewny nie jestem, a i na opak to bywa odbierane. Oskara powinienem dostać, jeśli tak świetnie grałem, że teraz uwierzyć i domyślić się tak trudno.


Aaaaa, mam jeszcze zgryza. Stwierdziłem, że spośród wszystkich osób w podstawówce i liceum z jedną być może łączy mnie coś więcej... Nawet czasem przypadkowo dalej się mijamy, z rzadka zagadamy... Tylko przecież nie zapytam Go wprost... chyba? Najbardziej absurdalne jest to, że ja naprawdę nic a nic wcześniej się nie domyślałem, dopiero teraz, po tych wszystkich latach, domyślam się. A może tylko mylnie interpretuję zachowanie... Muszę chyba odnowić znajomość, choć nie chciałbym też go urazić, zwłaszcza jeśli się mylę, bo poza tym fajny chłopak, tylko jakoś zawsze patrzyłem na niego jak na brata, a teraz... Sam nie wiem...


The Irrepressibles, In This Shirt z krótkometrażowego filmu The Forgotten Circus, 2008
(tutaj teledysk The Lady Is Dead z Izraela)

09.04.2012

Mowa nienawiści

Oto przykładowe komentarze w polskim internecie na temat gejów. Po co to kopiuję? O tym na koniec.
  • hehe pedalstwo jebane
  • geje czuby do ciezkiej roboty z nimi niech drogi nam remontuja
  • wróćcie do normalności lewackie cioty
  • Jedyną rzecza jaka wam przychodzi na myś to dupczenie
  • co za jebany mały pedał!
  • na pewno bym temu kolesiowi ręki nie podał
  • chorobą homosiów jest sam fakt bycia homosiami
  • jebać pedałów
  • pedalstwo to choroba
  • popaprańcy, pedały przeklęte!!
  • GEJ.... LUBISZ PARÓWY DO JAPY PAKOWAĆ JEBANY CWELUCHU?!?!????
  • homosiów powinno ono tępić
  • ZAKAZ PEDAŁOWANIA PEDAŁY WYPIERDALC OJ!
  • Słyszałem że dupa jest do srania ale co ja tam wiem
  • facet z facetem bleeeeee zara sie zerzygam
  • jak sobie pomyśle o macaniu albo co gorsza o seksie z facetem to mnie ciarki przechodzą i żygać mi się chce [przecież nikt Ci nie każe o tym myśleć ani sobie tego wyobrażać, sam to dobrowolnie zrobiłeś]
  • jak koleś z kolesiem to co najmniej totalna aberacja, zboczenie, obrzydliwość i sam nie wiem już co 
  • Homoseksualiści są jak czyraki wyciśniesz to powstaje większy musisz odciąć część twarzy by wyzdrowieć . Albo jak tasiemiec też wędrują odbytnicą
  • przypadki homoseksualizmu zdarzają się wśród zwierząt, ale żeby u ludzi ?
  • Nie chodzi o pałanie agresją, tylko o niedawanie przyzwolenia na szerzenie się chorych wartości w społeczeństwie. I zacznijmy rozróżniać gejów (którzy społeczeństwo niszczą) i homosiów. Homosie są natomiast nieszkoldiwi, zjawisko ich występowania jest naturalne i towarzyszło ludzkości od dawien dawna
  • jak możesz tolerować to że jesteś gejem? To też choroba. Nie leczenie chorob społecznych to tak jak nie leczenie epidemi...
  • bądź sobie homoseksulalistą. Tylko jak idzie rodzina z małymi dziećmi przez miasto, to nie każ patrzeć na to dzieciom.
  • epidemia tak jak i gejostwo doprowadzi w rezulatacie do całego wyginiecia ludzkości...
  • Wszystkim Geją życze powrotu do zdrowia.
  • JESLI POZWALAMY NA GEJOSTWO TO CZEMU NIE POZWALAMY NA NEKROFILIE ZOOFILIE?
  • "Miłość" homoseksualna jest jak ściek wszelkich nieczystości, zgorszenia i spustoszenia, który płynie szeroko- a wy mówicie: "to piękna rzeka". Uczucia które żywią geje i lesbijki to NIE MIŁOŚĆ!!! ,która prawdziwie łączy kobietę i mężczyznę więzią doskonałą
  • Uczucie uczuciami - homoseksualizm nie ma nic z uczuciami wspólnego, lecz jest wyłącznie dewiacją... czyli błędnie ukierunkowanym popędem seksualnym
  • co ma filozofia, kultura czy ekologia do dewiacji. Jeśli chodzi o historię, to owszem - widzimy w niej wiele przykładów zaburzeń seksualnych. Co do zwierząt - człowiek jest zwierzęciem i każde inne wzierzę również może cierpieć na choroby psychiczne
  • Jestem hetero i prędzej bym się zrzygał niż pocałował jakiegoś geja. Nie zrozumiałbym ponieważ żeby zrozumieć trzeba samemu być gejem. Tak samo nie rozumiem jak można uprawiać seks z zwierzętami czy trupami.
  • jeżeli coś wzbudza obrzydzenie u 99% społeczeństwa, i na dodatek jest sprzeczne z PODSTAWOWYMI prawami natury, to na pewno normalne nie jest
  • gaye są poprostu obrzydliwi, nie mozna jednak odrzucac tych ludzi tak jak nie mozna dyskryminowac brzydkich starych i chorych. to sie nazywa tolerancja. nie zmienia to faktu ze gaye to obrzydliwstwo. OBRZYDLIWSTWO
  • bycie gejem nie jest normalne
  • czy jest to normalne to homoseksualizm jest aberacją seksualną taką samą jak pedofilia, nekrofilia, zoofilia itd.
  • co ty pedał jesteś czy jaja se robisz
  • ale po cholere się z tym obnosić??
  • tolerancja: nie skopię pedała, chociaż powinienem
  • homosie prawo mają się dupczyć w swoich 4 kątach
  • robienie burdelu na ulicach pod pozorem manifestacji swoich poglądów seksualnych nie jest ok
  • Homoseksualizmowi nie można pozwolić się rozrastać, to jest przeciwne interesom społeczeństwa
  • tyle fajnych dziewczyn w okolo a ci za chlopakami sie ogladaja!!!
  • jaki jest największy komplement dla geja? huj ci w dupę
  • W starożytnej Grecji natomiast kontakty homoseksualne nie były piętnowane, bo tam było przeludnienie
  • ja uwazam ze kazdy pedal powinnien dostawac w morde codziennie rano
  • Ludzie czy tak trudno znaleźć sobie kurwa dziewczyne, musicie szukać sobie chłopaków? 
  • gej to taki bubel który Nie chcący Bóg stworzył.
  • niech się geje schowają do budy i nie wyłażą, bo szlag mnie trafia
  • Chłop musi być chłop a nie jakieś homo nie wiadomo. Boje się nawet pomyśleć skąd ta swołocz się w Polsce wzięła 
  • grzech sodomski należy potępiać!!!!!!!!!!!!!!!
  • Ale super film o pedałkach, można sie z ich odchylenia pośmiać, dupoartyści
  • Fanom osranego ptaka mowie zdecydowanie nie! POGARDA
  • Jebać Gejów i całe ich "społeczeństwo"
Dosyć tego, nie chce mi się kopiować wszystkich, bo bym dzisiaj nie skończył. Komentarze pochodzą spod zaledwie dwóch(!) filmów na YouTube: jeden z kampanii społecznej nt. tolerancji, drugi to fragment polskiego filmu, którego główni bohaterzy to geje. W filmikach NIE było żadnych scen ani skojarzeń erotycznych. Komentarze są wyrwane z kontekstu, celowo wybrałem tylko te stronnicze i negatywne, bo takich wciąż jest stosunkowo dużo (generalnie NIE da się ich nie zauważyć). Pisownię oryginalną zachowałem. Przepraszam za niecenzuralny język.

Jak to czytam, to naprawdę mam ochotę wykrzyczeć: TO JAKIEŚ TOTALNE NIEPOROZUMIENIE!!!!! przecież ja żyję i czuję, jestem tutaj cały czas obok Was, heteroseksualnych... Czemu, tak na prawdę nic nie wiedząc o homoseksualizmie, wypowiadacie takie osądy? I to nie tylko w internecie, przecież podobnie mówicie czasem nieświadomie przy mnie???

Tak, wiem, nie muszę czytać, widzieć, słuchać, myśleć. I świadomie celowo nigdy nie czytam takich komentarzy. A jeśli nawet z rzadka usłyszę lub zobaczę mimochodem, to udaję, że tego nie ma, że nie słyszałem, że tylko deszcz kropi, że tylko mucha bzyczy, że mnie to nie obchodzi, nie dotyczy i wcale mnie to nie boli.

Ale to nie prawda. Boli, jakże bardzo.

Tak bardzo, że mam ochotę powiedzieć całemu światu, napisać na prawdziwym profilu na Facebooku, odpowiedzieć na każde pytanie "kiedy znajdziesz sobie dziewczynę" --- że ja to ja. Nie tylko (...), jakim mnie znacie, ale i gej. I teraz wybierajcie, nienawidźcie mnie i precz z moich oczu i serca, albo przestańcie wreszcie ranić drugiego człowieka, bez względu na cokolwiek, bezwarunkowo. Tak jak ja Was kocham i szanuję za to, że po prostu jesteście.

Rufus Wainwright, Going to a Town z albumu Release the Stars, 2007

08.04.2012

Miłość w dziecięcym pamiętniku

Właśnie przypomniałem sobie, że kiedyś po operacji w moim dziecięcym pamiętniku otrzymałem taki wpis:
Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi
a miłości bym nie miał
Stałem się jako miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący
Miłość jest długo cierpliwa[,] dobrotliwa jest
miłość nie zajrzy[,] nie szuka poklasku ...
I list do Koryntów rozdz. XIII
Oryginalną pisownię przepisałem z pamiętnika. Są to fragmenty 1 Kor 13,1 i 13,4, który w całości brzmi:
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.
Ktoś zapytał, czym dla geja jest miłość... Myślę, że tym samym co dla osób heteroseksualnych. Pragnienie dobra i szczęścia, swojego i tej osoby. Bezinteresowny dar z siebie. Siła przezwyciężająca egoizm. Coś, bez czego nas nie ma. Jak pisał św. Augustyn, jeśli kochasz, to nie skrzywdzisz drugiego człowieka.

Tych, co mylą miłość z seksem, pożądaniem lub niestałością, odsyłam ponownie do przeczytania powyższego fragmentu, za pierwszym razem pominiętego z lenistwa ;) Jak ktoś ma ochotę, droga do komentowania otwarta.

Fajnie tak po 21 latach poczytać sobie taki pamiętniczek, w którym swój ślad zostawiły Osoby, z którymi miałem lub dalej mam styczność :)

Piotr Rubik, Jesteśmy inni (Tolerancja) z albumu Oratorium dla Świata, 2008