27.03.2012

Dlaczego?

Boże,


Dlaczego jestem gejem?


Dlaczego dobrze mi się układają znajomości z kobietami i mężczyznami, ale to mężczyźni --- u mnie, mężczyzny --- pociągają moje zmysły i psychikę?


Dlaczego akuratnie mi nałożyłeś ten Krzyż i teraz patrzysz, jak sobie z tym poradzę?


Dlaczego to ja jestem ten "inny", ten w mniejszości, choć cały czas ciałem i duchem pośród wszystkich?


Dlaczego?


Dlaczego nie mogę nigdy skutecznie zawrzeć Sakramentalnego Małżeństwa?


Dlaczego nie będę miał żony, dzieci, własnej "normalnej" rodziny, jakiej wszyscy oczekują?


Dlaczego moi rodzice nie będą mieć wnuków?


Dlaczego rodzice oczekują ode mnie innego szczęścia, niż to, które jest dla mnie prawdziwym szczęściem?






Dlaczego, Boże, proszę, powiedz mi, dlaczego?






Dlaczego moje szczęście i odnalezienie miłości postrzegane jest przez innych jako nieszczęście?


Dlaczego nie mam wyboru, gdy czuję się zmuszony okłamywać siebie albo innych, dla dobra innych?


Dlaczego straciłem tyle lat uciekając przed prawdą?


Dlaczego nie sprowokowałeś mnie do wcześniejszych poszukiwań własnej tożsamości?


Dlaczego?


Dlaczego wcześniej nie dałeś mi tej mądrości odwagi, aby żyć w zgodzie z samym sobą?


Dlaczego nakładasz takie piętno na tylu wspaniałych ludzi i zmuszasz nas do wyboru między miłością a akceptacją otoczenia?


Dlaczego Twoja miłość płynie przez tak niegodne serca, opluwane i obrzucane kamieniami?


Dlaczego pozwalasz ludziom miłować się, ale nie pozwalasz im być ze sobą?






Boże, bardzo proszę, powiedz nam, dlaczego?







Dlaczego dałeś homoseksualistom piękne dusze, a nie pozwalasz nam dzielić się życiem z tymi, których kochamy?


Dlaczego pozwalasz nam żyć, dajesz zdolność do pokochania i zabiegania o szczęście pokrewnej duszy, a inni ludzie nie pozwalają nam zapomnieć, jak bardzo nas nienawidzą, odmawiając prawa do życia i człowieczeństwa?



Dlaczego do granic rozpaczy i bólu potrafię odczuwać to samo, co cierpią inni, podczas gdy ja też potrzebuję takiego zrozumienia u innych, a spotykam się z niezrozumieniem?


Dlaczego pozwalasz nam cierpieć, w jakim celu, za co?


Dlaczego?


Dlaczego wystawiasz nas na próbę i  pozwalasz, żebyśmy popełniali błędy?


Dlaczego nasze błędy ciągną się do końca życia?


Dlaczego wszyscy wiedzą lepiej, ale tak naprawdę nie wiedzą nic?


Dlaczego my musimy sami uczyć się szukać Miłości?







Panie Boże, dlaczego?







Dlaczego nie dajesz jasnych wskazówek, jak postępować?


Dlaczego Twoi Słudzy i Oblubieńcy widzą we mnie tylko grzesznika i zaocznie skazują mnie na potępienie?


Dlaczego w prawdziwej miłości między dwojgiem ludzi tej samej płci reszta świata widzi zagrożenie i grzech?


Dlaczego moja dusza tak bardzo pragnie miłości?


Dlaczego?


Dlaczego moje ciało i moja dusza nie szukają kobiety, tylko mężczyznę?


Dlaczego nie odebrałeś mi życia i wolnej woli, mimo nieudolnych prób wypierania z siebie homoseksualizmu przez ponad połowę mojego życia?


Dlaczego dałeś mi poczuć, co by było gdyby..., pozwalając na usłyszenie o prawdziwej miłości między mężczyznami, która z dwojga istot czyni jedność?


Dlaczego pozwoliłeś mi ukradkiem przeczytać myśli Pięknych Dusz czujących to samo, co ja?







Dlaczego, Panie Boże, dlaczego, dlaczego, dlaczego...?





Vonda Shepard, Crying z albumu Heart And Soul. New Songs From Ally McBeal, 1999

13 komentarzy:

  1. wybacz, ale chyba źle zadajesz pytanie. Pytasz "Dlaczego ja?", a brzmi ono "Dlaczego, nie ja?". Zadajesz pytanie dlaczego to musisz być ty, a dlaczego nie ty.
    Czas najwyższy zacząć stawiać pytania, czego ma mnie to doświadczenie nauczyć ? Co dzięki temu mogę zyskać ?
    Nie traktuj tego jako ograniczenia tylko jako możliwości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za mocno się tym katujesz i mam wrażenie, że dopóki będziesz postrzegał homoseksualizm jako coś, czego nie chcesz albo coś złego, to szczęście będzie coraz bardziej się od Ciebie oddalało. Moim zdaniem Bóg nie stoi nam na drodze do szczęścia, jeśli rzeczywiście jest taki dobry i sprawiedliwy, to myślę, że cieszy się jak widzi, że dwie istoty tej samej płci czy różnej wiążą się ze sobą i są szczęśliwi a to, że ludzie na to krzywo patrzą - no cóż, trzeba próbować być szczęśliwym pomimo tego, ja sobie obiecałem już dawno temu, że będę żył po swojemu i nieważne czy to podoba się mojej rodzinie, znajomym czy innym, oni mają własne życia, nie zamierzam poświęcać swojego prawdziwego ja i swojego zdrowia psychicznego dla ich wizji mojego życia, ja im nie wybieram osób z jakimi mają być ani nie narzucam sposobu życia, szanuję ich wybory, więc i oni powinni szanować mnie i moje wybory. Trzymaj się i nie poddawaj, spróbuj też nie przegapić szczęścia, bo życie jest za krótkie na zastanawianie się typu "dlaczego ja?" i ciągłe zadręczanie się tym - tak myślę przynajmniej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem takie wychowanie i mam takie otoczenie, że postrzeganie homoseksualizmu jako wstydu i wiecznego potępienia musiałem wpierw przeskoczyć w samym sobie. Każdy ma różne doświadczenia, dla mnie poszukiwanie prawdy nie było łatwe. Tym bardziej dzięki za sprowadzenie mnie na ziemię! :)

      Usuń
  3. Nie daj się. Wstań z brodą do góry, wyprostowany i dumny z tego jaką jesteś osobą. W całokształcie. Bo nie masz się czego wstydzić. Zaakceptuj siebie, bo to jedyna możliwość na szczęście.
    Popatrz na siebie z boku i polub tę osobę, którą jesteś. Daj się przekonać jaka ona jest w porządku, jaka jest fajna i jaką ma wartość. I tak, jak napisał Atlu - zgadzam się. Czerp z tego siłę. Da się. A przynajmniej mi się udało. Bo sytuacja w jakiej jesteś, w jakiej ja byłem, i wielu wielu innych - może dać Ci lekcję życia, której nie dostaje byle kto i która sprawi, że życiowo będziesz stokrotnie bardziej doświadczony i silniejszy niż to stado owiec powtarzających formułki z biblii i inne konserwatywne herezje.

    Jestem tu pierwszy raz, ale jeszcze zajrzę, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku z Tobą. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wsparcie i korepetycje przed egzaminem życia. Do niedawna myślałem, że jestem z tym sam... Podpisano: różowa owieczka :)

      Usuń
  4. Chyba za bardzo się nad sobą roztkliwiasz. Nie Ty jeden nosisz brzemię większe aniżeli jesteś w stanie unieś, a homoseksualizm nie jest takim nieszczęściem jak to prezentujesz. Musisz sobie to wszystko poukładać w głowie, szkoda, że tak późno się za to bierzesz. Nie kocha się na pokaz, a drugą połówkę trzeba po prostu odnaleźć. Myślisz, że u heteryków wszystko jest zawsze proste bo mają społeczne i ustawowe przyzwolenie? Jeśli tak sądzisz, to masz egoistyczne spojrzenie na świat. A boga w to nie mieszaj, bo jeśli jest to ma to serdecznie gdzieś, jeśli nie głębiej. Pozdrawiam - B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz ufam, że jestem w stanie unieść to brzemię, choć nie tak, jakby chcieli np. konserwatywni katolicy. Szczerze żałuję, że nie wziąłem się za to wcześniej, ale co minęło, tego nie zmienię, a całe życie przede mną. To oczywiste, że heterycy też mają różne problemy, ale mają ich jedną warstwę mniej. A Bóg ma mnie tam, gdzie On zechce :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Kom zostawiam Ci na G+ bo jest zbyt osobisty by go upubliczniać ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz bardzo mi pomógł, dziękuję raz jeszcze!!

      Usuń
  6. Oj zawracasz Panu Bogu głowę pierdołami. Jesteś zdrowy, młody , masz serce gotowe do kochania, czego chcesz więcej od życia? I przstań powtarzac jakieś stare, moherowe, zobobonne frazesy, bo nie wypada. Nie jesteś inny, nie jesteś gorszy ani ułomny. Nikt nie powiedział, że wszyscy musza zyc według jednego schematu, kazdy ma inne zapatrywanie na szczescie i każdy ma do tego prawo. Nie ujawniając siebie krzywdzisz siebie, dobrowolnie odbierasz sobie prawo do szcześcia, gwałcisz swoją dusze.....nie daj sie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była najcięższa karta mojej przemiany, o której doczytasz (mam nadzieję:)) niebawem. Masz rację, że ukrywając przed sobą i światem orientację, tak naprawdę krzywdziłem siebie. Patrz wpis "Grzech zaniechania" - dziś dalej uważam, że nie wpuszczając miłości do mojego serca (czyli odrzucając posiadaną orientację seksualną) grzeszyłem. Ale to przeszłość, już nie grzeszę :) przynajmniej w ten sposób.

      Usuń
  7. Na wiele pytań jest prosta odpowiedź.
    Ludzie stereotypowi, ludzie ciemnie, ograniczeni, nie rozwijający się (w duchowy sposób) mówią tak o Tobie o mnie jak piszesz.
    Bóg nas w niczym nie ogranicza-moim zdaniem ogranicza nas jako ludzi wierzących kościół, który nie zawsze idzie równo z drogą Bożą.
    Każdy człowiek ma prawo do miłości. miłość jest tylko jedna ... Każda miłość jest piękna , każda miłość pochodzi od Boga ...(jeśli ktoś w niego wierzy)

    OdpowiedzUsuń