13.10.2012

Moje

Nieodparcie dochodzę ;) do tych momentów na blogu, w których nie wiem, czy jego dalszym celem powinna być dalsza autoterapia związana z przywracaniem mojego prawdziwego „ja”, a może jakaś relacja ze zmian w życiu geja, może po prostu pamiętnik tęczowo-szarej codzienności, tudzież jakieś pseudofilozoficzne rozmyślania nad Szalenie Ważnymi Sprawami? Albo powinienem się po prostu zamknąć? :)

Nowych Gości mogę w tym miejscu odesłać do początków bloga, gdyż blog, jak i jego autor, przeszedł nieco zawiłą drogę, za którą wstecz ja nie patrzę, ale jej zrozumienie może rozwiać dysonans poznawczy. O ile palce autora nie wypieściły zbyt wysublimowanych słów, o ile nie tylko klawisze mogą z mych palców mieć jakąś przyjemność...

Nie tylko z resztą moje słowa bywają trudne do zrozumienia. Koleżankę irytowało, że nikt nie potrafił jej zrozumieć, zaśmiałem się więc, że to dlatego, iż nie posługuje się prawidłowo językiem ;) polskim. Jak to między nami bywa, nikt nie usłyszał już słowa „polskiego”, ani co potem wypłynęło z mych ust... Tak to ma chłop rodzynek w babskim cieście :) że kobiety myślą tylko o jednym.

Oglądałem niedawno komedię Paryż-Manhattan w duchu Woodego Allena. Nie mogę odnaleźć tytułu i wykonawczyni jednej z piosenek, prawdopodobnie skomponowanej przez Cole Portera, może ktoś kojarzy?

Ktoś mógłby pomyśleć, po co gejowi oglądanie romantycznej komedii o miłości pięknej kobiety i mężczyzny. W dodatku, oglądanie w pojedynkę pośród kilkudziesięciu par hetero (gwoli ścisłości, na sali dostrzegłem też samotne kobiety). Że niby to film nie dla mnie, nie o mnie...

No oglądam czasem takie filmy, bo lubię. Bo jestem normalnym człowiekiem (ha ha, ale naiwniak), może przez moment wolnym, niespełnionym i samotnym, ale z natury towarzyskim i radosnym. Bo lubię się cieszyć z każdego szczęścia bez względu na jego orientację.

W filmie ktoś powiedział, że czyjś poprzedni facet był bogiem, a bogowie nie kochają, co najwyżej pozwalają się kochać... Ideał nie zazna prawdziwej miłości, lecz puste uwielbienie. Tym mocniej przypominam sobie, że czekam na Człowieka i jestem człowiekiem. Szukam prawdziwego, z krwi i kości, taki też chcę być, nie za idealny, realny. By być zdolnym do pokochania, by być zdolnym do bycia kochanym...

Całe życie uciekałem od miłości, która teraz zajmuje umysł, bo serce suszę po przedwczesnym wytrysku.

Czy ja mam w ogóle prawo do szczęścia i miłości, gdy sumarycznie tyle nieszczęścia i nienawiści wokół, gdy inni mają ciężej lub nie mają w ogóle? Żeby uspokoić jednych (a oburzyć drugich, wszystkim nie dogodzisz): ależ oczywiście, że mam prawo do mojego własnego szczęścia i miłości. Już dawno uświadomiłem sobie, że świata nie zbawię :P, choćbym z rzadka miewał jakiś nie-negatywny wpływ na innych Ludzi. Ja też się tutaj liczę, można nawet uprościć, że póki co najbardziej w moim życiu liczę się ja sam. No nie chcę, w tym szkopuł, że dzieci mieć nie mogę, a uczynić centrum mojego życia, być świątynią dla czyjegoś serca, dopiero niedoskonale chciałbym być, póki co upajam się moją zaje* samotnością :P

Co powinno być dla nas ważniejsze, szczęście pojedynczej ludzkiej jednostki czy też szerszej społeczności? Dążenie do indywidualnego dobrobytu materialnego i psychicznego, czy też samozadowolenie całego społeczeństwa lub jego określonej części? Czy można deptać po interesie jednego człowieka ;) uzasadniając to interesem wszystkich ludzi?

Dawno temu w innym miejscu zastanawiałem się, do czego prowadzi współczesny indywidualizm, czy rzeczywiście przedkłada dobro jednostki nad dobro wspólne, czy bezinteresowność ma jeszcze rację bytu.

Większość z nas chyba zgodzi się, że dobro jednostki nie może być stawiane ponad dobro ogółu. Moja wygoda czy moje prywatne szczęście nie może odbywać się kosztem innych, granicą wolności jest taka sama (!) wolność drugiego człowieka.

Do tych wszystkich wyświechtanych oczywistości chciałbym dodać jedno spostrzeżenie. Trudno pracować na dobro wspólne, jeśli nie czuje się z tego indywidualnej korzyści. Trudno być uczynnym altruistą bezinteresownie pomagającym innym, jeżeli mimo szczytnych celów, nie przynosi to jakiejś osobistej, egoistycznej satysfakcji i samozadowolenia. Trudno pracować na szczęście ogółu, jeśli po drodze nie ma choć obietnicy dobra własnego. Choćby po przejściu na drugi, nie-cielesny świat.

Oczywiście, że szczyci się, gdy ktoś mimo własnego nieszczęścia, potrafi rozdawać szczęście wokół siebie. Ale nie można tego oczekiwać od innych. Oczywiście, że w społeczeństwie należy promować nie tylko dążenie do zaspokojenia własnych potrzeb i marzeń, lecz w pierwszej kolejności uczyć i przypominać, że nie jesteśmy sami na tym świecie, a poza nami i tymi ludźmi, z którymi chcemy przebywać lub przebywamy, są jeszcze inni, którzy też mają pewne potrzeby bytowe i wyższe, ale już niekoniecznie zasoby do ich zaspokajania.

W tym sensie, wydaje mi się, że dobro jednostki jest równie ważne jak dobro ogółu, bo bez tego pierwszego niemożliwe, a w każdym razie w masowej skali praktycznie nieosiągalne, jest skuteczne dążenie do tego ostatniego. Byleby tylko własne dobro nie przesłaniało tego wspólnego dobra.

No, i jak zwykle, nie miałem o czym pisać, a frontalnie pomazałem twarze wielu zagadnień.

21 komentarzy:

  1. ejakulacyjna metafora to majstersztyk języka! czy mamy prawo do szczęścia wśród tylu ludzkich tragedii? zdecydowanie tak. każde szczęście jednostkowe buduje szczęśliwszy ogół społeczny i obniża poziom niezadowolenia. ale masz rację, przytaczając słowa o wystylizowanych na bóstwo... ich kochać się nie da, można co najwyżej ubóstwiać, ale wzajemności nie zaznasz w takiej relacji. bo ważny jest każdy [nie]zwyczajny człowiek... CZŁOWIEK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kto prostemu człekowi wyjaśni, jak interpretować wspomnianą wyżej metaforę?

      Usuń
    2. (niezasłużone ukłony)

      Homo sacra res homini, czy jakoś tak to szło...

      Usuń
    3. ok, już mam :)
      wcześniej myślałam, że przedwczesny wytrysk zrobił sercu jakąś krzywdę i to mi nie pasowało

      Usuń
    4. Vermis zna się na rzeczy, Mateusz ma talent, a ja mam jedno "ale". Nikt nie zechciał mi wyjaśnić, o co chodzi, więc wnioskuję, że:
      1) nikt nie zrozumiał
      2) nikt nie był na tyle życzliwy i zostałam sklasyfikowana jako ktoś, kto "i tak nie zrozumie"

      Usuń
  2. Niezadowolona z zycia i z siebie jednostka nie przyda sie specjalnie ogolowi. Ziemia nie nosi 100% altruistow, nie wierz w bajki! Kazdy z nas dba o wlasne interesy, jedni mniej, inni wiecej. Nie ma ludzi idealnych, sa tylko lepsi i gorsi.
    Jezeli wlasny egoizm nie przeslania swiata, a pomoc innym przynosi satysfakcje, nie trzeba watpic w siebie, to zdrowy objaw.
    Mateusz, kazdy czlowiek ma gdzies na swiecie kogos sobie przeznaczonego, z kim chcialby sie zestarzec. Czekanie i desperackie szukanie meczy, trzeba byc cierpliwym, bo nie wszystkim jest dane spotkac swoje przeznaczenie w mlodym wieku, czasem trzeba poczekac.
    I nie przestawaj pisac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że altruizm nie będzie powszechny, ale warto go promować, jeśli jako jednostki mamy tworzyć lepsze społeczności. Paradoks w tym, że aby promować wyrzekanie się egoizmu, najpierw trzeba ten egoizm w jakimś sensie zaspokoić.

      Czasami wydaje mi się, że moją pasją, której cierpliwość jest drugim imieniem, obdarzono mnie właśnie po to, żebym wytrzymał, żebym chciał i potrafił być cierpliwy...

      Usuń
  3. "(...)bo serce suszę po przedwczesnym wytrysku." no Panie M., rozwaliłeś mnie tym tekstem choć to wcale nie jest śmieszne.

    Jeśli chodzi o szczęście, to trzeba zacząć od siebie żeby mieć czym się dzielić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Niepokoi mnie, dlaczego po wytrysku w sercu podmiotu lirycznego nie ma już miejsca na miłość. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Chyba walę zbyt często i zbyt mocno skojarzeniami. Taki urok.

      Usuń
    3. @Mateusz PL Czemu tak? Chcesz sprawiać wrażenie jeszcze bardziej inteligentnego? (podobno dwuznaczne wypowiedzi o zabarwieniu erotycznym świadczą o wysokim IQ)

      Usuń
  4. Ha - Mateusz - szkoda bylo, gdybys zaprzestal pisania - niezaleznie od motywow dla ktorych ten blog powstaje - chyba jest spora grupa ludziow, ktorzy chetnie tu zagladaja.
    Dziwi mnie Twoje zastanawianie sie nad Twoim prawem do szczescia i milosci - a w jaki niby sposob mialoby to prawo komukolwiek szkodzic, czy kolidowac z dobrem ogolu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem wielkość nie ma znaczenia, ale jeśli Ludzie chcą towarzyszyć mojej skromnej osobie, cieszę się, że są, nie patrząc na statystyki...

      Znam osoby, które uważają, że marnuję się ("talent", czas i trud) na prywatne szczęście, a powinienem poświęcać się innym. I już nieważne, że próbuję wszystko pogodzić, a takie zarzuty trochę mnie ranią. Ale mojego altruizmu nie utrzymam przy życiu, jeśli nie będzie w nim miłości... Być może wszystkim innym moja miłość niepotrzebna, ale ufam, że mój Połówek istnieje.

      Usuń
  5. 'czyjś poprzedni facet był bogiem, a bogowie nie kochają, co najwyżej pozwalają się kochać... Ideał nie zazna prawdziwej miłości, lecz puste uwielbienie.'

    kurcze Mateusz, zawsze wychodzę od Ciebie z jakąś taką jedną co najmniej frazą, która wbija mnie w fotel.
    To niesamowite. To zawsze jest jakieś jedno zdania, jakaś jedna mysl, która jest jakby specjalnie dla mnie:) Tak to czuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony, za mało szukamy Boga w innych Ludziach, w których chcemy widzieć zbyt dużo upadającego człowieczeństwa. Z drugiej, boga absolutnego zbyt często chcemy przed innymi odgrywać, tym samym nie zasługując na Ich miłość. Tymczasem, wystarczy wypatrywać piękna w człowieku i wyczekiwać, że takież piękno ktoś dostrzeże w nas, choćbyśmy sami lub inni szufladkowali nas tylko w skrajności, choć my tkwimy pośrodku.

      PS. byle nie w fotel dentystyczny! ;)

      Usuń
  6. hmmm ktoś powiedział, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, ja to pociągnę dalej, szczęśliwa jednostka, rozdaje szczęście ogółowi.. oczywiście gdyby było prosto, nie byłoby tak prawdziwie, ludzie są różni, egoiści, idealiści itd... czasem zachłystują się sobą i jest tylko ja, ja, ja... tak czy inaczej zacznie łatwiej gdy sami jesteśmy happy, i tego Ci życzę, i sobie również;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ileż jest nieszczęśliwych mam i tat, a potem ich nieszczęśliwych dzieci... Jeśli życie unieszczęśliwia, musimy szczęście poszukiwać i dawać ze zdwojoną mocą, sobie i wokół.

      Dzięki, wzajemnie :)

      Usuń
  7. Przedwczesny wytrysk jest prawem początkującego - serca również :)
    Powiem Ci Mateusz, że im dalej Cię czytam, tym bardziej widzę, jak się otwierasz i zaczynasz galopować na koniku erudycji i coraz ciekawszych porównań.
    Jeśli kiedyś zrobisz karierę jako pisarz, będę się szczycić znajomością we wczesnej fazie twórczości.
    Aha i jeszcze koniecznie już dziś wydębię od Ciebie autograf! Z datą!

    Tak sobie myślę, że dopiero społeczeństwo złożone ze szczęśliwych jednostek może być szczęśliwym społeczeństwem.
    Bo nie da się uszyć pięknej sukni z podziurawionego i przeżartego zgnilizną lub grzybem materiału.
    Od dawna wiem i czuję intuicyjnie, że świata nie zbawię, nie każdemu też się będzie podobało to, co robię, ale siebie samą mogę uszczęśliwić w dużej mierze dostarczając sobie większość rzeczy mi potrzebnych.
    Do zaspokajania innych potrzeb potrzebni już są inni ludzie.
    I to nie tylko jeden jedyny człowiek, chociaż jego brak byłby dla mnie dużą wyrwą w życiu. Ale potrzebni są i przyjaciele, i znajomi, i rodzina, chociażby każdego z nich człowiek czasem miał ochotę wyrzucić w złości za okno.
    Zamiast być idealistką, wolę mój pozytywistyczny realizm, który wykształciło we mnie osobiste przeżywanie własnego życia.
    pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przedwczesny" oznacza, że bez orgazmu?

      Usuń
    2. Wybacz, nie jestem mężczyzną, więc nie wiem :)

      Usuń
    3. Masz rację, do szczęścia prócz nas samych potrzeba partnera, rodziny, przyjaciół, znajomych. Wszystkich po trochu... Z wytryskiem może wystrzeliłem sam, ale nie będę się nim dzielić z kobietą, sorry Winnetou! A co do książki, to się jeszcze pomyśli :)

      Usuń