25.08.2012

Strach

Boję się powrotu z urlopu, a zarazem do starego życia i pasji, którymi kiedyś zapychałem dosłownie całe życie. Kiedyś uciekałem przed odczuwanym pragnieniem miłości, której niektórzy Ludzie nie akceptują. Wstydziłem się prawdy i krępowałem się spotykać z Ludźmi, bo czułem się gorszy, bałem się, że prawda przypadkiem wyjdzie na jaw. Pragnąc miłości, byłem nieszczęśliwie samotny.

Dla tego jedynego przeszedłem bardzo długą drogę. Zmieniłem się. Zaakceptowałem siebie. Jestem wśród Ludzi, chociażby niektórzy już uważali lub dopiero zamierzali uważać mnie za coś gorszego. Otworzyłem się na miłość. I czekam, co przyniesie życie. Nie zapominam o mojej przeszłości, by nie zapomnieć, na kogo czekam.

Paradoksalnie, bałem się, że ktoś zakocha się we mnie. Bać powinienem był się, że zrobię to wobec kogoś sam. Boję się nieznanego. Jestem przecież dzieckiem, które niewiele wie o życiu i miłości. Jak wszystko odróżnić? Niczemu nie przypisywać więcej, niż jest? Nie skrzywdzić nikogo? Ani na to nie pozwolić? Nie dać się oszukać?

Boję się, że moje życie znów zabierze mi czas, który chciałbym poświęcać komuś wyjątkowemu. Chciałbym, by był jego najważniejszą częścią. Bym ja był jego. A przynajmniej ważną. Ale czy ja sam słyszę, co mówię?

Gdzie ja chcę z kimś żyć? Mieszkać, robić zakupy, wspólnie spędzać czas na kulturze, wśród znajomych i rodziny, chodzić do kościoła? W Polsce? W którym mieście?

Nie wyobrażam sobie presji, bym mógł być z kimś tylko w czterech ścianach, a poza nimi zupełnie obcym człowiekiem. Tak nie będzie. Tylko, w związku z tym, czy cokolwiek będzie? Jak każdy, to i ja? Po co człowiekowi miłość, skoro tak radykalnie zmienia wszystko?


 Matt Dusk, Always z albumu Two Shots, 2004

12 komentarzy:

  1. Wiele razy zastanawialam sie dlaczego w Polsce/polacy sa tak malo tolerancyjni,wlasciwie wcale.Kiedys widzialam zachowanie i wypowiedzi"panow"poslow,odnioslam wrazenie ze to juz nie jest tylko brak kultury osobistej ale calkowity brak szarych komorek,plasko pod kopula,ani jednego zwoja.Oczywiscie tematem byly zwiazki partnerskie tej samej plci.
    Jesli tacy ludzie nas jako narod reprezentuja to ja wysiadam(wlasciwie to juz dawno wysiadlam bo nie mieszkam w tym kraju)
    Moge sobie tylko wyobrazic jak jest cholernie pod gorke wszystkim tzw.innym,bo nie mam tu tylko honoseksualistow na mysli.W Polsce kazdy kto odstaje od stada jest pietnowany,smutne.

    Obys znalazl sposob na szczescie.







    OdpowiedzUsuń
  2. Co do miasta do życia we dwóch, to polecam Warszawę. Obojętność wobec bliźnich tutaj osiągnęła prawdopodobnie najwyższy poziom w Polsce. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za dużo Pan myślisz i analizujesz : ) Daj się ponieć Mateuszu!
    Szczęścia :)
    Z pozdrowieniami,
    Mr_

    OdpowiedzUsuń
  4. "Szczęściem jest poślubić swego najlepszego przyjaciela."(Peggy Welch) Myślę, że odpowiedź na pytania z trzeciego akapitu :) można znaleźć w zacytowanych przeze mnie słowach. W obecności przyjaciela można pozostać "dzieckiem" i czuć się bezpiecznie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mysle podobnie jak Unknown i pozwole sobie zacytowac Josepha Campbella:

    "We must be willing to let go of the life we have planned, so as to accept the life that is waiting for us."


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Maga, @usnuta: dzięki! :)

      @sgt Georgie, @Mr_Unknown , @Stardust: nie takie to proste, gdy trzeba podjąć pewne decyzje, od których się wciąż ucieka, bo czas uregulować sprawy spadkowe, bo czas wyremontować dom; bo dom dewastują Osoby, na które nie mam wpływu; bo Ojciec sugeruje, że wszystko zależy od tego, czy ja chcę w tym miejscu mieszkać... a nawet tego nie wiem. Chciałbym tu dalej mieszkać, czemu miałbym wszystkich i wszystko porzucać?

      Poza tym, jak człowiek nie ma się kiedy z kimś ponieść, to potem za dużo myśli.

      Usuń
  6. Szlag - no i znow nie kumam. Naprawde zaakceptowales SIEBIE Mateuszu? Masz specyzowane cele w zyciu? Te osobiste. Jesli tak - to dzialaj. Dzialaj w kierunku TEGO, co jest dla Ciebie najwazniejsze. Nikt z nas nie moze miec wszystkiego. Nikt nie ma recepty na zycie, na szczescie, a i kazdy z czegos tam zrezygnowac musi. Masz wlasne priorytety? To je probuj realizowac. Zycie jest tylko jedno i baaaaardzo szybko biegnie. Nie jestes dzieckiem i przestan pitolic o krzywdzeniu kogokolwiek !!!!! Kogo niby krzywdzic mialbys?
    Nie mam tylko pojecia w jaki sposb moglbys trafic na Tego jedynego. Hm... jakos trudno mi to sobie wyobrazic. Chyba facetowi zdecydowanie latwiej poznac polowke niz polowka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiecham się na Twoje (Wasze) wątpliwości, czy aby na pewno siebie akceptuję :* :)

      Brakuje mi Kogoś i czegoś, więc przynajmniej w ten sposób pieprzę trzy po trzy. Problem polega na tym, że każdy ma swoje mniej lub bardziej poukładane życie. Ja też. Ostatnimi miesiącami dużo poświęcałem poznawaniu siebie i człowieka, kosztem czasu dawniej poświęcanego pasjom. Siebie już znam, Kogoś wciąż nie dość, ale pasje upominają się o siebie. Zmieniłem się, moje życie już wygląda inaczej, ale chciałbym, by wyglądało jeszcze inaczej. I ten post, pytanie o gotowość na konsekwencje, jest tylko przejawem obaw, by nie wrócił stary harmonogram dnia, bo bez miłości moja przemiana nie ma sensu. To Ten Jedyny jest sensem mojej przemiany. Chciałbym, by był sensem mojego życia.

      Tymczasem mam pewien nierozstrzygnięty problem rodzinny, co robić z domem. Jak u każdego, praca, dom i sprawy intymne wzajemnie się przeplatają i na siebie oddziałują. Chyba nic szczególnego, niezależnie od motywu przewodniego bloga.

      Krzywda może przyjść z zewnątrz, ale masz rację, że nie powinienem się kierować obawami przed nią.

      Niezbadane są wyroki boskie, w jaki sposób dwoje ludzi może się odnaleźć, bez względu na różnicę płci lub jej brak.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Troszkę zmroził mnie tytuł tej notki. No chyba nie strach, a niepokoje może, jakieś znaki zapytania związane z kilkoma sprawami w przyszłości? Jestem przekonana, że żaden strach Ci nie straszny i z pewnością nie kieruje Twoim życiem:)
    Obawiam się, że niewielu ludzi obecnie może spokojnie patrzeć w swoją przyszłość i wielu z nas ma swoje niepokoje, i każdy ma jakieś swoje sposoby na radzenie sobie z nimi. Jak ułożyć sobie życie, które wybory okażą się najtrafniejsze? Nie ma chyba recept, pozostaje nadzieja, czasem gruntowne przemyślenie i optymalne decyzje a czasem pełen spontan:)
    Więc szczęścia, szczęścia, szczęścia i zdrówka:) cóż Ci więcej MłodyZdolny Mateuszu potrzeba? [to pytanie retoryczne, bo po przeczytaniu tekstu "(...) więc przynajmniej w ten sposób pieprzę trzy po trzy" no to nie ma wątpliwości:P.. Ładnie to tak żartami na poważne tematy?;):*]
    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypisywałem odpowiedniego znaczenia temu słowu. Rzeczywiście, nie strach, prędzej lęk, a może po prostu niepewność, irytacja. Kto powiedział, że mam postawić sprawę prosto? Do tematu można podejść od tyłu, półsłówkami :P :D :*

      Usuń
    2. Hej, ale ja wyjątkowo nie czepiam się słówek, jeno w pierwszym odruchu chciałam Ci na odsiecz iść:*
      Jednak skoro do tematu można podejść półsłówkami to przysiądę i pomyślę.. ha a to zagadka dla sfinksa ile znaczeń słowom przypisać można;)
      Pozdrówka:)

      Usuń
  8. Cudowny utwór, poproszę więcej takich perełek :)

    OdpowiedzUsuń