11.09.2012

Gdy pedał siedzi obok

I ostatni dziś wpis, po pierwszym i drugim. Na czasie odsyłam też do wpisu o związkach partnerskich.

Brat Mamy obchodził rocznicę ślubu, z tej okazji spotkaliśmy się na Mszy św. w kościele i na obiedzie. Wszystko byłoby super, gdyby Ciocia z pogardą nie postanowiła wziąć na tapetę pedałów, o których istnieniu dowiedziała się mając 20 lat. Wstawiono mnie pomiędzy gwałcicieli i pedofilów, dano za przykład (tuż za związkami partnerskimi i zakazem bicia dzieci) jako przykład degeneracji społeczeństwa. Wujek tym razem nie dolewał oliwy do ognia, ale wydawał się popierać Ciocię tak jak poprzednio.

Naprawdę kocham i szanuję Ciocię i Wujka (ha, za to, że ze Sobą wytrzymują :P), ale nie potrafię robić dobrej miny do złej gry. Dlaczego to ja mam kłamać i milczeć? Ja, z natury otwarty, rozmowny, prawdomówny? Pokornie słuchałem, choć w środku kipiało. Chciałem wyjść, trzasnąć drzwiami, poczekać na zewnątrz. Chciałem powiedzieć: ależ Ciociu, pięć godzin siedzisz obok pedała i jeszcze się nie skapnęłaś, jeszcze się mną nie pobrudziłaś? 

Nie wyszedłem, pokornie przemilczałem. Podobno mina mi zrzedła i wszyscy zauważyli, gdy spoważniałem. Na szczęście dostało się wszystkim po równo, nie tylko pedałom, więc najwyraźniej nie wszyscy skojarzyli przyczynę. Później dopytywali, co się stało. Z milczenia wyczytali, że się może zakochałem (tak Ciociu... ha ha ha... żartuję... — nie żartowałem...). Dopiero na koniec Ojciec dopomógł, że za mało się wysypiam, więc dlatego przysypiam i zamilkłem.

W drodze powrotnej powiedziałem Tacie, jak źle i niekomfortowo się tam czułem i że było mi bardzo przykro. Usłyszałem w zamian, że nie powinienem podejmować tak szybko żadnych decyzji, dokładnie przemyśleć jeszcze wiele rzeczy. Wujkowi nie wygadać się nawet przypadkiem, nie prowokować konfrontacji, dopóki samo nie wyjdzie. Moje wyzywające milczenie i poważną minę, Tato chyba uznał za prowokowanie. Zapytałem Go, kto prowokuje: nienawistna Ciocia, czy replikujący gej? Mam z uśmiechem hipokrytycznie udawać, że nic się nie dzieje, gdy opluwają? Czy sądzi, że lepiej odłożyć konfrontację do czasu, gdy Wujek przypadkiem zobaczy mnie całującego się z facetem, którego najwyraźniej kocham? Swoją drogą, jeszcze jakiś czas temu nie spodziewałbym się, że jak gdyby nigdy nic, tak normalnie Ojcu powiem o moim całowaniu się z facetem. No OK, różnym osobom, ale że Ojcu!

Stwierdziłem, że mam dwie natury. Ten cały wewnętrzny spokój, cierpliwość, wytrwałość, powstrzymywanie emocji, pokorę i analizowanie sytuacji mam po Ojcu. Jeśli sam widzę lub ktoś mi tutaj zarzuca, że za długo czekam, za dużo analizuję, to już wiem, po kim to mam. Jeżeli kiedyś bardziej byłem, a teraz w sobie ponownie odnajduję: spontaniczność, niecierpliwość czy gwałtowne uzewnętrznianie emocji (włączywszy w to strzelanie fochów), to mam je po Mamie, tymże Wujku i Dziadku. Nawet sobie przypomniałem, że Wujek niejednokrotnie w krzyku i z trzaśnięciem drzwiami opuszczał swoją siostrę (Mamę) w trakcie rodzinnych spotkań. Więc choćbym był za spokojny, choćbym bywał zbyt raptowny, to mam i znam swoje granice, po których się łamię, w których moja cierpliwość się kończy. Niewątpliwie jestem sobą, ani nie działam za szybko, ani za wolno, po prostu w swoim tempie.

Dlaczego mam grać? Całe życie ten jeden mały puzzel mnie blokował, a teraz, gdy przestał, mam wrócić do początku? Mam zerwać kontakt? Nie chcę ani jednego, ani drugiego.

Co gorsza, gdybym na spokojnie porozmawiał z każdym, kto mnie zna, dopiero teraz jestem świadomy, że większość osób mnie zaakceptuje, bo mnie znają. Żadna z rozmów nie jest łatwa. Mojej godności nie umniejszają nawet poważne pytania: czy byłem się leczyć u psychiatry, czy ubieram się w sukienki (sic!), czy to boli, czy będę teraz obmacywał heteryków. Jest mi głupio, że takie pytania w ogóle padają. Póki co żaden z rozmówców mnie nie potępił, wszyscy zaakceptowali. Nie chciałbym przypisywać tego sobie, że tylko tak mówią, bo mnie znają, a innych gejów i tak nie zaakceptują. Być może. Nie mam pretensji, bo ludzie tyle o mnie wiedzą, że nic nie wiedzą, pozwoliłem im nie wiedzieć o mojej orientacji seksualnej, nie mieli w otoczeniu żadnych przykładów, to teraz im nie pasuję, to teraz muszę się tłumaczyć i sprostować kilka rzeczy. I tak jestem pozytywnie zaskoczony, że do tej pory otaczam się takimi wspaniałymi Ludźmi. Ale nie wszyscy tacy są.

Czy mogę więc liczyć po spokojnej rozmowie na zrozumienie i akceptację ultrakatolickiego, radiomaryjnego, pisowskiego i postsmoleńskiego Brata mamy i jego Żony? I co w związku z tym?

Nie podoba mi się myśl, że Wujek i Ciocia kiedyś sami się dowiedzą w sposób i w okolicznościach, na które nie będę miał wpływu. Że kiedyś to jedno z Nich może próbować skrzywdzić słowami i czynami nie tylko mnie (to Mu się nie uda), lecz Mężczyznę, którego wtedy będę kochał. Tak, wiem, niepotrzebnie analizuję. Mam to po Ojcu. A może po sobie. Po prostu, nie potrafię bezczynnie czekać na wojnę obronną.

I przyznam szczerze, że w tej chwili sam z siebie się śmieję, że mnie cokolwiek w tej sytuacji denerwowało. Owszem, mam prawo do emocji, do tego, że mi przykro, że to osoby bliskie, z którymi potrafię rozmawiać i które mnie szanują za to, jaki jestem w poznanym przez Nich zakresie, ale gdyby poznały wszystkie puzzle mojego życia, próbowaliby się wtrącać i musiałbym się radykalniej bronić przed zaszczuciem.Tylko czy mam się kim przejmować? Ciocią, która żyje w hipokryzji i średniowieczu (z całym szacunkiem dla wieków średnich)? Być niesłusznie potępianym przez taką osobę to zaszczyt.

O ile więc nie żywię do Niej urazy, dalej kocham i szanuję, w duchu śmieję się z Jej zacofania, to na żywo nie jest tak samo łatwo grać dobrą minę do złej gry.


The Boogie Town, Running z albumu 1 (z 2010 r.)

38 komentarzy:

  1. Wspolczuje dylematow. Rodzina potrafi czasem w najlepszej wierze uczynic zycie nieznosnym. Nie mam prawa udzielac Ci porad, ale wydaje mi sie, ze nie powinienes czekac, az Twoi bliscy dowiedza sie przypadkowo o Twojej orientacji, tylko wyjsc z tym sam, wbrew prosbom Taty (szacunek dla Niego). I wtedy albo wujostwo zaakceptuja sytuacje, albo nie sa warci Twojej milosci.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę napisać do Nich list, którego nie wręczę. Tam na spokojni napisałbym wszystko, co ciąży mi na sercu. Nie wręczę go, chyba że przyjdzie moment, w którym nie będę miał innej możliwości na spokojnie z Nimi rozmawiać.

      Dylemat taki, że do prawdy już nikomu mówić nie muszę, ale to wszyscy wokół się dopytują i komentują, nie wiedząc, w którym kościele biją dzwony. I alternatywą jest albo znów kłamać, albo mówić, by potem zarzucano, że się narzucam, epatuję, promuję, a nikt nie chciał wiedzieć. Jak "nie", jak "tak".

      A to mój chrzestny, z którym mam częsty kontakt. I tak zupełnie bezpodstawnie go lubię.

      Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. nie masz łatwo, starałam się przez chwilę wczuć w Twoją sytuację, co ja bym zrobiła. Nigdy nie będę na Twoim miejscu ale dotyka mnie alienacja z powodu inności. Nie pracuję w fabryce, w biurze, tylko piszę! To nie jest praca w rozumieniu moich znajomych.
    Twoja ciocia wydaje mi się osobą dość prymitywną, nie chcę tu obrażać Twej rodziny , nie da się jednak pisać bez pewnych określeń. Nie ma co brać tego do siebie, jak sam zauważyłeś, są ludzie, którym nie przeszkadza Twoja orientacja. Bo my po prostu nie zaglądamy nikomu do łóżka, liczy się człowiek. Dlatego nie opowiadamy, z kim śpimy ani nie chcemy, by ktoś nam o tym opowiadał, chyba, że chce, ale to nie ma znaczenia.Poglądy Twej cioci świadczą o nietolerancji i ..no przykro mi to napisać ale po prostu o ciemnocie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracownicy biurowi wszystkich krajów łączcie się! ;) Miło mi. Też tak mam. Mi biurowemu jeszcze Fizyczni wygarniają, że zarabiają kilka razy więcej, że ciułają na kilka zmian, w kilku robotach.

      Ciocia, obiektywnie patrząc, stanowi elitę naszego Narodu, należy do sfer wyższych. Nie jest prymitywna ani takim nie jest Jej życie. No tylko tych kilka poglądów na coś, co w ogóle nie ma jak być przedmiotem poglądu, tylko wiedzy...

      Nie gniewaj się, ale nie jest prawdą, że nie zaglądacie mi do łóżka :) Robicie to cały czas wszyscy i wszystkim. No wiem, podobno mam ładną buzię (nie moje słowa, nie mój pogląd, ja tylko powtarzam), więc kobiety i heteroseksualni mężczyźni (na ironię losu) też, są zainteresowani moim szczęściem (no jak taki przystojny facet może się uchować wolny?), "moją" kobietą/dziewczyną/narzeczoną/żoną, moimi planami na ożenek i dzieci, moim czasem wolnym, moją sferą prywatną. Kategorycznie moja orientacja seksualna NIE jest moją prywatną sprawą.

      Chcę stanowczo podkreślić: takie dociekanie i zainteresowanie ludzi cudzym życiem jest NORMALNE. Nie żyję poza społeczeństwem, jestem zwykłym ludziem, który też jest obiektem zainteresowania pytań, plotek i obgadywania, jak każda osoba heteroseksualna. Nie przeszkadza mi to, nie chcę czuć się inny niż Wy, bo nie jestem. Co za moimi plecami, to mego serca z zasady już nie boli, ale gdy stawiacie mnie pod murem, jak mam oddychać?

      Usuń
  3. Zastanawiam się jak zachowałabym się w takiej sytuacji będąc na miejscu Twoich rodziców.Oczywiście NA PEWNO można powiedzieć to dopiero po fakcie, ale pamiętam,jak będąc dzieckiem powiedziałam wujowi,że do nieba go nie wpuszczą..bo Bóg jest Murzynem;) (wiem, wiem, Star zwróciła uwagę,że tak nie powinno się mówić, ale wtedy tego nie wiedziałam, a wszelki próby ustawiania się wyżej nad innych wzbudzały mój sprzeciw:))W moim domu nie pozwalam na drwiny z kogoś kto ma inna orientację, kolor skóry, wyznawaną religię,przekonania..
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój dom ma bardzo mądrą Właścicielkę i Gospodynię :)

      Wiesz, w sumie to mój Tato, wiedząc wszystko, też nie zareagował, dopiero na koniec uciszył, że zmarniałem bo jestem śpiący. W międzyczasie pozwolił, by to wszystko padło. No, ale, spokojnie. To dopiero kilka pierwszych dni, gdy wie. Nie oczekuję, że kiedykolwiek będzie mnie na głos bronił.

      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  4. Nie podoba mi się słowo pedał.
    A może będzie zupełnie inaczej? Kiedy się dowiedzą zaakceptują to? Wiesz, nie znam ich, ale czasem zdarza się, że kiedy do tych co głośno krzyczą dociera taka informacja przyjmują to bez trudu. Może dla swojego spokoju, powinieneś zrobić ten krok. Nie czekać, aż samo wyjdzie. Tak czy inaczej nie masz wpływu na ich poglądy. Może to głupie co powiem...spróbuj spotkać się z ciocią sam i porozmawiaj. Będziesz miał sprawę za sobą.
    Pozdrawiam.
    PS: Dla mnie wszystko jest proste i jasne. Wiem, że nie zawsze i każdy myśli tak samo. Ale widzę jak się męczysz - nie chcesz zerwać kontaktu, ale też nie chcesz udawać. Spróbuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię, gdy mnie zrównują (oczywiście robią to nieświadomie) z pedałem, po którym depcze się butem, bo chyba taka jest etymologia tego słowa.

      Kwestia, czy i jak Im mówić, po tygodniu wciąż pozostaje otwarta. Doprawdy nie muszę wszystkim się spowiadać. Mógłbym Ich nie wtajemniczać, ale nie ma żadnej tajemnicy, bo Oni z uwagi na nasze relacje prędzej czy później i tak się dowiedzą (o ile już nie wykorzystali swojej inteligencji do zastanowienia się, w którym momencie zamilkłem i nie odczytają z tego prawidłowego powodu, że nie spodobały mi się słowa o pedałach, bo jestem gejem).

      Jeżeli zaakceptują pełną prawdę, to nie przyjdzie Im to łatwo. W końcu, nienawiść do cudzego homoseksualizmu motywują powodami religijnymi, a uchodzą za dobrych Katolików.

      Dziękuję :* :)

      Usuń
  5. Olej to co mowili. Przewyzszach ich poziomem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz olewam, ale na żywo nie było łatwo wytrzymać. Sytuacja nie raz się powtórzy, chyba że zerwę z Nimi kontakt i takim sytuacjom nie pozwolę zaistnieć.

      Usuń
  6. Witaj Nieznajomy!
    Ciekwy blog- swoj drogą i interesujacy wpis!
    Co do wpisu - to istotnieludzom o odmennej orjentcj seksualnej nie jest łatwo w naszym społeczeństwie. Sytuacja opiywan pzez Ciebie, która miła mijsce nie była łatwa, nie jest łtwa ale... i tu najważniejsze! cholernie uczy pokory - jatakże często pobiram takienauki od życia.
    nie poddawj się i uważaj n siebie!
    ps. gdbyś chciał rozwinąć temat; kopsss3@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie uczy pokory do wszystkiego, ale inni Ludzie często takiej pokory nie dostrzegają lub nie rozumieją.

      Dziękuję!

      Usuń
  7. Nie jestes w zaden sposob odpowiedzialny za poglady cioci, ani Ty ani kiedys w przyszlosci Twoj partner. Ciocia jest jaka jest, a byc moze Ty jestes (bedziesz) powodem dla ktorego zmieni poglady? W zyciu nigdy nic nie wiadomo, a wiadomo, ze ludzie sie zmieniaja i te zmiany zachodza pod wplywem innych ludzi, lub wydarzen.
    Nikt z nas nie jest w stanie przewidziec co sie stanie jak kiedys ciocia stanie twarza w twarz z faktem, ze jej ulubiony siostrzeniec/bratanek jest gejem.
    Ty potrafisz widziec w niej dobro pomimo tego, ze rani Twoje uczucia (nieswiadomie narazie). Czy ja bedzie stac na podobna postawe?
    Czas pokaze. Ale Ty sam nie masz na to za wielkiego wplywu, wiec nie przejmuj sie tym za wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ją będzie stać na podobną postawę??? Przecież ja nie ranię Jej niczym.

      Usuń
  8. Nie rozumiem Twojego szacunku do ciotki i wuja. Takimi pogladami ci ludzie na pewno nie spotkaliby sie z szacunkiem z mojej strony.
    Krzywdzisz kogokolwiek? - NIE !!!
    Oni z pewnoscia krzywdza Ciebie i inne osoby homoseksualne. Czy refleksja moze dotrzec to tych mozgownic dopiero w takiej opcji jaka zaznala filmowa mama Bobbiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy mój szacunek musi być od czegokolwiek uwarunkowany? Dzięki za przytoczenie Modlitw za Bobbiego. Taką właśnie mam Krewną.

      Usuń
    2. Mateusz - oczywiście, ze nie musi byc uwarunkowany. Mój brak szacunku do pewnych ludzi wynika jednak z ich braku szacunku. Pieknym za nadobne? Być może.

      Usuń
    3. No tak, ja próbuję czasem nastawiać drugi policzek, wiedząc że ostatecznie to mi zwrócą szacunek.

      Usuń
  9. Ja nie podzielam opinii kilku poprzednich komentujących. Po pierwsze, każdemu człowiekowi należy się szacunek, obojętnie jakie ma poglądy i zachowanie. Bo każdy człowiek jest człowiekiem. Ich opinia może i jest krzywdząca, ale to jest opinia na jeden z wielu różnych tematów, których tak naprawdę nie rozumieją. Mogą być kochanymi ludźmi, pomagać innym, martwić się o Mateusza i nie chcieć źle. Ich pogląd bierze się z pewnego rodzaju niewiedzy.

    Wiem to, bo u mnie z częścią znajomych było tak samo. Świetni ludzie, fajnie się z nimi piło wódkę, pożyczało się od nich notatki, ale ich poglądy na temat orientacji - pożal się boże. Do momentu, kiedy nie dowiedzieli się, że ja też "pedałuję". Ba, moja matka jeszcze 10 lat temu mówiła, że to zboczenie i choroba, którą trzeba leczyć a teraz zmieniła swoje poglądy o 180 stopni.

    Po drugie, lekko jednak nie rozumiem tej sytuacji. Sam mam rodzinę (uwielbiam, kocham i w ogóle!), która o gejach mówi tylko, że kiedyś tego nie było, że noszą sukienki i po co się z tym obnosić. Że by wzięli sobie żonę i by im to wybiło się z głowy. Ale w trakcie takich rozmów, choć ja zwykle siedzę cicho i czuję się nieswojo, "moją stronę" biorą bracia i rodzice. "Nie mówi się pedał, to nieładne określenie", albo "ale to tak nie jest, babciu, geje byli zawsze", czy "to jest ich życie, nie można nikogo potępiać". Moja babcia usłyszała kiedyś od mojej mamy moją historię. Naturalnie, nie "moją", tylko "jakiegoś kolegi Anioła". Że brat na początku się go wyparł, że "ten kolega" zaczął mieć problemy w szkole i myślał o samobójstwie, że "kiedy miał o tym powiedzieć mamie, to zaczął się trząść, bo myślał, że go wyrzuci z domu na ulicę, tak jak innego znajomego geja. Mama opowiedziała też o tym, jak to "się leczy homoseksualistów" i "jakie są różne teorie, dlaczego ktoś jest homoseksualny". Od tego momentu moja babcia już ostrożniej dobiera słowa. Powiedziała, że jest już za stara i wielu rzeczy nie rozumie, ale żeby wyrzucić dziecko z własnego domu i kazać podłączać do prądu, to jest już przesada.

    Pamiętaj, Mateusz, że zwykle fobie i uprzedzenia biorą się z tego, że tak naprawdę nie rozumie się niektórych tematów, nie miało się z nimi styczności albo informacje o nich pochodzą z dziwnych źródeł. Uświadamiaj, ale z uśmiechem. I najlepiej powiedz tacie, że potrzebujesz jego pomocy i aprobaty. Bo nigdy nie jest za dobrze podejmować takich tematów samemu.

    Zdraviam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielam Twoją postawę darzenia szacunkiem bezwarunkowo. Każdy może mieć własne opinie, byleby tylko na ich podstawie nie krzywdził innych.

      I ja to dostrzegam, Anioł, że przy mnie ludzie prostują swoje wyobrażenia o nas. Tylko czy w związku z tym lepiej samemu mówić, czy milczeć aż do rychłej konfrontacji?

      Tato nie wziął mojej strony. Nie mam tego Mu za złe. Na pewno to zbyt wcześnie, od kiedy się dowiedział, raptem przecież kilkanaście dni. Trudno więc oczekiwać, że będzie mnie solennie bronił. Czy kiedykolwiek tego się doczekam, to już inna sprawa. Póki co, Tato oczekuje raczej, bym trzymał "to" w tajemnicy. Choć od początku mu powiedziałem, że przestałem trzymać w głowie listę osób, które wiedzą. Chyba muszę częściej z Nim rozmawiać o mojej orientacji seksualnej, bo poza coming outem i milczącym starciem z Ciocią, tak właściwie to rozmawiamy o wszystkim innym, omijając ten temat jak gdybym nigdy nic nie ujawnił...

      Trzymam kciuki za zbliżający się egzamin! Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Że też gwizdek nie puścił dźwięku pełną parą... (?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No gdyby tam obok siedziała moja Mama, gdybym był Jej powiedział i by się z tym pogodziła, na 100% dałaby Cioci i Wujkowi popalić, być może to byłoby ostatnie spotkanie w tak przyjaznej atmosferze. Mamę miałem bardzo bezpośrednią i wybuchową. Tato odwrotnie, oaza spokoju. Charakter mam po Nich obojgu. Owszem, para była gotowa do wypuszczenia się gwizdkiem. Ostatecznie przetrzymałem z zagryzionymi zębami.

      Usuń
  11. Przebywanie w takim gronie nie jest zdrowe, szkoda życia i zdrowia na tłumaczenie świata tym, którzy i tak nie chcą zrozumieć.
    Z drugiej strony rozumiem, że chcesz ich do siebie przekonać...
    Ale te pytania...
    No nic, życzę wiele sił!
    pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może nie jest zdrowe, ale Rodziny się nie wybiera, nieprawdaż? Dlaczego to ja mam bez słowa z kimkolwiek zrywać kontakt? Dziękuję za życzenia i pozdrowienia, ja również serdecznie pozdrawiam (na mejla w sprawie Berlina wciąż nie zdążyłem odpowiedzieć, wiem, przepraszam...).

      Usuń
  12. Cześć.

    Mój najbliższy przyjaciel od kilku miesięcy prowadzi bloga. Służy mu on do wyrzucenia z siebie pewnych rzeczy z którymi usiłuje się jakoś uporać. Chce je pozostawić gdzieś za sobą by móc iść naprzód. Uporządkować bałagan w głowie.

    Mimo, że zdecydował się "wykrzyczeć" z siebie to co leży mu na sercu, nie jest egoistycznym, zapatrzonym w siebie gówniarzem pragnącym zwrócić na siebie uwagę. Jest wrażliwym, uczciwym, zabawnym człowiekiem.

    Niestety dosyć często dopada go depresja. Czytając bloga zrozumiesz skąd się wzięła.

    Mam wielką prośbę - chciałbym Cię prosić o umieszczenie adresu na Twoim blogu oraz/lub/albo przeczytanie kilku postów i pozostawienie ciepłego komentarza. Oraz/lub/albo napisanie posta z prośbą do czytelników by zajrzeli pod wskazany adres.

    Nie będę w stanie się odwdzięczyć prócz napisania szczerego:

    Dziękuję.

    http://www.cien-feniksa.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Zalecam film "Easy Virtue" (polski tytuł "Wojna domowa"). Angielski humor, ale też sztuka prowadzenia konwersacji na niewygodne tematy. Bieroność i pokora, to moim zdaniem najgorsze z wariantów. Walnij tam gdzie przeciwnik się nie spodziewa, odwróć kota ogonem. Wymaga wprawy, inteligencji i opanowania, ale da się zrobić ;)
    Nie pozwól ojcu oceniać swoich wypowiedzi wynikających z Twojej orientacji, pokaż mu, że to nie tylko orientacja, ale po prostu inteligencja. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokora nigdy nie jest zbędna, ale zgodzę się, że bierność nie opłaca, bo na takie obrażanie siebie właściwie pozwalałem od lat. Tylko że kiedyś nie chciałem być takim pedałem jak mnie Ciocia malowała. Dziś akceptuję, jaki jestem i już nie chcę być biernie pomawianym z taką nienawiścią przez bliską Osobę. Dzięki za rady co do Ojca.

      Usuń
  14. Twoja sytuacja jest wg mnie/ niestety standardowa/ Geje , są częstym tematem nagonki, ironii, wrednych żartów w czasie imprez i innych masowo -rodzinnych zlotów. Ale zauważam też taką sytuację,że gdy sie powie,,, a ja znam faceta, który jest gejem i jest to bardzo dobry człowiek, świetny przyjaciel. To ktos inny powiada , no jasne ja też takiego spotkałem i spoko człowiek,,.Wszystko zależy od człowieka bo i gej jak i hetero moze być podły. Gdyby ciocia wiedziała kim jesteś ,nie odezwałaby sie w ten sposób. A sądzę , że byłaby w stanie z takim samym zapałem , jak hańbi , bronić homoseksualistów. Wszystko wynika z z niewiedzy. Zyczę wytrwałości, podziwiam i czytam. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczy się człowieczeństwo a nie orientacja seksualna. Gdybym nie miał nadziei na zmianę postawę Cioci, nawet bym się nie przejął tą sytuację, tylko ewakuowałbym się w bezpieczne miejsce a tego unikał. Dziękuję!! Również, trzymaj się...

      Usuń
  15. ja pier**le... co tam rodzina! dziękuje za utwór!
    przepiękny... choć jednak wróce na chwilę do ów wspomnianej przez Ciebie ciotki i wujka. graj czytaj wkurzaj się, irytuj i prowadź swoją szopkę emocji albo bądź szczery i niczym u Rymanowskiego zapodaj kawę na ławę oczekując klarownych decyzji i braku określonych słów względem swojej osoby. wybór należy do Ciebie!
    enjoy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie stchórzę, powiem Im. Nie chcę być zakładnikiem ich poglądów... Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  16. inność w naszym kraju była, jest i pewnie jeszcze długo będzie piętnowana... mam taką teorię, że dzieje się tak dlatego, że jako naród czujemy się gorsi, i jako ludzie też, a znalezienie czegoś co można komuś wytknąć, sprawia, że czujemy się wtedy lepsi.. przykre to i płytkie, ale tak jest.. a wszystko to pod hasłem katolicyzmu.. jak daleko my katolicy odeszliśmy od religii.. widzimy drzazgę u drugiego a belki w swoim oku nie.. jakie to prawdziwe.. i tak, zaglądamy do cudzych łózek, a najgorsze, że włazimy tam z butami, i przez ten pryzmat oceniamy człowieka.. ale ja jako optymistka, wierzę w ludzi, i wierzę że to się zmieni.. dasz radę, no i nikt nie mówił, że będzie łatwo;-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również wierzę, że to się zmieni, i masz rację, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo... tylko czasem już nie wiem, jak działać... Dziękuję za komentarz i zapraszam częściej, również pozdrawiam!

      Usuń
  17. Bez wątpienia byłoby cholernie ciężko stawić czoło takiej sytuacji. Ja wiem po sobie, że albo bym "głośno" powiedział co kryje moja seksualność, albo z poczuciem urażenia, opuścił takie grono.
    Ciężko jest wypowiedzieć się "co by było, gdyby...", bo ja nie byłem w takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może właśnie pokora, cierpliwość i zaniechanie dane mi były po to, by potrafić mówić i być wysłuchanym...

      Usuń
  18. Cześć Mateusz:) Zawsze trzeba mieć szacunek do drugiej osoby, co nie wyklucza prezentowania swojego poglądu na dany temat. Myślę, że ciocia mieć też szacunek do twojego poglądu jaki masz i to nie zależnie czy ktoś jest gejem czy nie, czy w ogóle jest inny. Ja jestem inny podwójnie.

    Pozdrawiam Feniks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciocia powinna darzyć różnych Ludzi szacunkiem, tymczasem przy mnie różnym Ludziom tę godność odbierała. Próbowałem oponować, gdy wyśmiewała bicie dzieci (że bicie może być wychowawcze), ale już gdy poniewierała innych Ludzi, w tym mnie samego, bałem się odezwać. Najnormalniej w świecie, moja dusza w środku krzyczała z niezgody, a na zewnątrz nie potrafiłem się mądrze odezwać, tak by ekspresyjne, nagłe emocje nie przesłoniły tego, co chciałbym wtedy odpowiedzieć (tak jak Ona nawtykać potrafi niemal każdy, ale spokojnie bez unoszenia się odpowiedzieć, no to wtedy jeszcze nie było łatwe, ani dalej nie jest). Każdy z nas jest w czymś innych od pozostałych, ale niektóre cechy (np. niski wzrost, rude włosy czy krzywe zęby) współcześnie nie jest już powodem dyskryminacji... Są jednak jeszcze takie właściwości osoby, przez które traktują nas inaczej... Zasługujesz na szacunek tak samo, jak każdy. Pozdrawiam! ;)

      Usuń
  19. Przyglądając się tej całej dyskusji, nie widzę w niej niż nowego, zmiennego, dziwnego. Jestem w takiej samej sytuacji jak ty, przechodziłem i przechodzę podobne rozmowy z tytułową „ciocią” , z tym że o sobie nie powiedziałem nikomu, nawet rodzicom w tym masz przewagę, że chociaż niekoniecznie akceptowalną przez siebie formę rozmowy, możesz jednak porozmawiać choćby z ojcem. Ciotkę trzeba zostawić jaką wypadkową sytuacji, którą opisujesz, jednak im później ta informacja do niej dotrze tym większy „sztorm” będzie. Ja jednak mimo ogromnej siły codziennej i charyzmy nie znalazłem odwagi na wtajemniczenie nikogo w swój prawdziwy byt, nawet nie mam odwagi poszukać partnera po wcześniejszych nierzadko złych doświadczeniach. Życzę powodzenia mimo wszystko

    OdpowiedzUsuń