14.02.2013

Z miłości

Od ostatniego biegania dużo się działo. Niepodlegli, dojrzewamy w miłości. Teraz dalsze dystanse nas czekają. Przygotujmy się do dalszych biegów…


Dawno też tyle słońca nie było. Wciąż wieje i zimno. Przynajmniej nie pada. Gdy bieganie wznawiam.

Dziś sam, ale przecież już nie sam, teraz już razem, a kolejne tygodnie, miesiące i lata tak wiele dobrego przynosić mogą. Niech się nie krępują, niech nikt i nic nie przeszkadza. Razem nadajemy i odnajdujemy. Ścieżki, melodie, słowa, sens, nadzieję. W kończynach, umysłach, sercach naszych…



Błoto na całej szerokości. Wejście i pierwszy odcinek ścieżki rozjechane ciężkimi kołami. Padało. Rankiem dziś na szczęście przy gruncie mróz. Wiosną nie będzie tak fajnie. Ominąć nie ma jak.

Często przecież w życiu ominąć niektórych faktów, rzeczy, a nawet Ludzi, także się nie da. Jednych pragniemy, i dobrze, a z innymi wolelibyśmy styczności nie mieć lub przynajmniej rzadziej, ale nie zawsze się da, nie rzadko przez błoto przebiec trzeba, choć brudzi.

Z pokory i cierpliwości czerpać pozostaje. Nie skreślać wody, co w Wiśle i Odrze upłynęła, ani tego i tych, co z sobą na brzeg nanosi lub nanieść może, choćbyśmy już nie dla brzegu żyli, lecz głębiej wbiegali na stały ląd. Czasy i miejsca, nie mniej niż ich niedostatki, serca ludzi łączą, gdy te punktami dalekie, a mimo to, coraz bliższe…



Ostatnim latem tylu biegaczy nie widywałem, co dziś zimą. Bieganie coraz popularniejsze. Lokalnie indywidualne, zbiorowe widuję na ulicach miast. Ludzie się zmieniają.

Poznają piękno tego, co dotąd strachem i lenistwem zatapiali. Nie wszyscy widzą i chcą. Różnorodny świat nam dano, nie wszystko dla wszystkich, ale co jednym nie służy, innym niech nie odbierają. Z pozoru takie pedałowanie i dreptanie jest bez sensu, ileż to obśmiewania się słyszy, bo nie rozumieją. A teraz samemu i razem, na kołach i butach, coraz piękniej przemierzamy własną wytrwałość i zamiłowanie. Bo temu, co robimy lub nie, my sens nadajemy, nie inni. Nie dawajmy sobie odebrać dobrego sensu, w czymkolwiek, choćby inni zły wepchnąć nieświadomie chcieli…



To już nie ten sam park. Ścieżki te same. Drzewa te same. Liści wszechświata zielonego tylko nie widać. Całorocznej tęczy kolorów paleta, teraz skryta pod ciemną korą i ziemią. Puste kolorami, dźwiękiem przestrzenie. Tylko nieliczne ptaki popiskują.

Sercem dźwięki melodii dni ostatnich wchłaniam. Słów zbyt dużo, czasem ich brak, czasem nie trzeba. Do głowy i serca przychodzą różne, jednym(i) budować łatwo, choć nauk nie dano. Proste słowa, a nie wyczerpane. Umacniajmy sobą ściany, by budynek na dłużej posłużył, zdążymy się w nim wspólnie zestarzeć. Wstawiam okna, by nimi światło nadziei wpuszczać pośród innych budynków i ich mieszkańców, choćby dusili i cieniowali pobliże…



Raz dwa trzy, raz dwa trzy. Ruchy stawów i kości w kończynach, powietrza i krwi w moim środku. Wszystko zgrane. Niektórych rzeczy człowiek raz nauczony już nie zapomina na szczęście.

Tak dochodzonej rzeczywistości nie przewidywałem, na szczęście. Kamyczków, rzucanych, by mnie poruszyć, popchnąć do ruchu, przechylić szalę, umożliwić kolejne musiało być wiele, by to wszystko teraz mogło się w nas dalej dziać. Wdzięczność i dalsze zaufanie Im i Bogu w Nich, przez których działa. Dawniej, teraz, wkrótce. Ale to my sami musieliśmy wpierw nie przeszkadzać a pozwolić zadziałać.

Rodzice, dziadkowie, przodkowie, rodzina, naród, ludzie. Bez nich by nas nie było. Musieli być, by stały ściany domów, miejsc nauki i pracy. Własnymi łzami i potem budowali przyszłość. By mogli żyć tak, jak chcą, a nie, jak chce drugi człowiek: wójt, pleban, partia, okupant, zaborca, feudalny właściciel. Bym i ja mógł żyć. Walczyli o wolność, życie, ludzi, szczęście.



Tu śnieg, tam błoto. Zimą trudniej.

Styczniem rozpoczęte powstanie, tak hucznie niedawno wspominane, krwawo stłumiono. Ile tragedii, gdy przodek owdowiawszy, szybko drugiej żony we łzach szukać zmuszony, by dziećmi miał kto się opiekować w trakcie robót w polu, by nie musiał wcielony do wojska zabijać cudzych dzieci. Niejedną bitwę i wojnę przegrali, ale nie poddawali się i choćby dziś wciąż brakowało, bez dawnej odwagi nie byłoby tego dobrego, co jest dzisiaj…

Każdy ma swój bój, walkę. Wdzięczny jestem, że już nie o życie, już nie o wolność, lecz tylko postawą życiową z takim puzzlem udowadniać nam przyszło.



Ostatnie okrążenie. Zmęczony. Kończę bieg. Ten. Na dziś.

Przeogromnie piękne Serce we wspaniałym Ciele z urzekającą Duszą w jednym fantastycznym Człowieku. Z miłości do Ciebie oddycham, piszę, biegnę i czuję. Ten pociąg biegu nie kończy, dopiero rozpędzać się zaczyna. Nie wszyscy wsłuchani w zapowiedzi w poczekalni, my jednak na swój pociąg trafiliśmy. Jego bieg po mapach naszymi marzeniami i snami obmyślony przed laty. Teraz razem je układamy.



 Pectus, To, co chciałbym Ci dać z albumu Pectus (2009)


 Chet Faker, I'm Into You z albumu Thinking in Textures (2012)



 Nina Zilli, Per Sempre z albumu L'amore è femmina (2012)



 Imagine Dragons, It's Time z albumu Night Visions (2012)



 Friska Viljor, My Thing, z albumu The Beginning of the Beginning of the End
(2011), wykonanie z Berlin Sessions



 Snow Patrol, Chasing Cars z albumu Eyes Open 
 (2006)

Peter Gabriel, The Power of the Heart z albumu Scratch My Back (2010)



 Natalia Krakowiak, Jerzy Grzechnik, Endless love (2013), oryg. Lionel Richie, Diana Ross z firlmu Niekończąca się miłość (1982)



 Gabrielle Aplin, The Power of Love z albumu English Rain (2013)

10 komentarzy:

  1. "Bo temu, co robimy lub nie, my sens nadajemy, nie inni" - Mateusz - tego sie trzymaj-cie !!!!!!!!
    i ukladaj-cie !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo w życiu często nie da się ominąć niektórych ludzi... Jednych chcemy zatrzymać a innych wolelibyśmy już nigdy nie spotkać na swojej drodze... Ale wszyscy oni kształtują nasz charakter i naszą osobowość ...
    Zapachniało mi tu optymizmem i zbliżającą się wiosną :) I tego powiewu brakuje dziś u mnie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, nasze ludzkie otoczenia nas kształtują, oddziałują na nas. Pozdrawiam! :) PS. Też już nie mogę doczekać się wiosny.

      Usuń
  3. To wspaniale Mateuszu :)))
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia :) A ja dalej sam jak palec... / Navrotzky (kiedyś)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze złapie Twój palec czyjegoś palca i zakluczeni palcami będziecie towarzyszyć sobie tam, gdzie inni tego nie widzą... Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Cześć Mateusz:) Jak bardzo optymistycznie:)) Feniks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pesymistami możemy być zawsze bez wysiłku, optymistami czasami trudno być. Do pierwszego jednak nikt nie dąży. Pozdrawiam! :)

      Usuń