Tęsknię za Tobą. Za Twoim uśmiechem, pięknie uwydatniającym Twoją twarz z brodą czy krótkim zarostem. Za śmiechem, poczuciem humoru, Twoją radością i entuzjazmem życia. Za dotykiem dłoni, objęciami w ramionach, za biodrami i najbardziej seksownymi nogami na tej części globu. Tęsknię za dźwiękami, które wydobywały się z Twych słuchawek, pozwalając choć trochę wsłuchać się razem z Tobą w inne światy. Za każdym Twoim włoskiem, rozniecającym lawinę śmiechu, gdy płynęliśmy w głąb siebie. Za Twoją troską o detale, których ja bym nie zauważył w otaczającym nas pięknym świecie. Tęsknię za każdym Twoim pragnieniem słowa i lekturami, gdy czytałeś je obok. Za pamięcią wypełnioną po brzegi cytatami i grafikami, które dobierasz w najszlachetniejszy i najdelikatniejszy sposób. Tęskno mi za czasem, który razem spędzaliśmy, podążając tam, gdzie jeszcze nas nie było. Za ciekawością świata zewnętrznego, podobieństwem duszy i pragnieniem zbliżonego ciała, część po części, człon po członie, sumą namiętności i temperatur delikatnie dopełnianych pragnień. Za Twoim oddechem, gdy zasypiałeś wtulony na mej szyi lub karku. Za wspólnym zmęczeniem wspólnymi kilometrami i minutami na powietrzu. Za zimnymi dłoniami, gdy mogłem je ogrzać w zimie. Za ciszą w szumie wody w kaloryferach tuż po.
Piotr Szczepanik, Kochać, z albumu Piotr Szczepanik śpiewa, 1966, sł. Andrzej Tylczyński, muz. Andrzej Korzyński, tanc. Gerard Wilk, Krystyna Mazurówna
Ponoć (https://ninateka.pl/film/szwedzka-teoria-milosci-erik-gandini ) w Szwecji coraz więcej Ludzi umiera i żyje samotnie, bo rozwinięta wolność i brak wymuszonych więzi i uzależnień ekonomicznych powoduje, że Ludzie sami z siebie dobrowolnie nie wchodzą w relacje, które mogą takież uzależnienia powodować. Poniekąd tu ładnie widać, dlaczego i w jakim sensie miłość to wolność. Bo kochać to chcieć, mimo że się nie musi chcieć. Miłość to wolna wola, by być częścią jakiejś rzeczywistości, chęć jej współtworzenia, mimo że wcale nie musi ona tak wyglądać.
Bywają zewnętrzne obwarowania i przymusy, gdy ktoś coś narzuca, gdy są zakazy i nakazy, bo coś „nie wypada”, bo „co powie” otoczenie, bo „przecież nie” można czegoś (rozwieść się, mieć dziecka poza małżeństwem, być w związku jednopłciowym itp.). Ilekroć bywają, tym trudniej tę miłość przetrwać i dostrzec. Nie znaczy wcale, że w przymusie nigdy miłości się nie znajdzie. Ot, jeśli Ludziom się to udaje wbrew nakazom i nakazom, pomimo nich, tym trwalsza miłość, tym bardziej rozpoznać można jej wartość.
Statystycznie zapewne miłość wypada towarem deficytowym, zwycięża przyziemna codzienność, łatwość i wygoda życia albo przymusy. Tak, byłoby łatwiej nie uwzględniać drugiego Człowieka obok. Łatwiej, nie znaczy piękniej, nie nabiera to większego sensu (a przynajmniej takiego, gdy czuć wkład obojga w relację).
Kochanie drugiego Człowieka wcale nie znaczy też znoszenia i ignorowania krzywd i kłamstw. Nie jest dobra żadna ze skrajni, ani „wygoda” samodzielności, ani „uzależnienia” od krzywdzącej rodziny.
Czasami jednak w tym właśnie dodatkowy sens, wartość dodana, że życie, radości i smutki, można z kimś współdzielić, niesamodzielnie. Dobrowolnie, ale jednak trochę zależeć od drugiego Człowieka. Nie ekonomicznie, ale na innych płaszczyznach. Dać się uzależnić, oswoić, pokochać. Niecałkowicie, ale wciąż wymiernie.
Z jednej strony, dobrze, gdy społeczeństwo przynosi warunki wolności ekonomicznej jednostki, by mogła żyć i umierać samodzielnie, nie popadając w skrajne zależności od rodziny, od byłych małżonów, od nienawidzących rodzica dzieci. Bo opieka nad niesamodzielnym dzieckiem, najstarszym pokoleniem lub niepełnosprawmymi. Bo kredyty, bo wspólne mieszkanie, bo nie stać na wyprowadzkę. Bo ktoś zawsze robi tak, jak ktoś nie chce, więc pielęgnuje się pretensje i żadnego dobra z relacji międzyludzkiej już się nie czuje.
Tym bardziej również wtedy jest miejsce, czas i Ludzie na miłość. Owszem, statystycznie wśród Ludzi jako przedstawicieli zwierząt, zwyciężać może wygoda, lenistwo, przyjemność, łatwość. Czyli samotność. Jak w filmie o samotności w Szwecji.
Niezadowolenie ze stanu opisanego w filmie nie znaczy natomiast, że zatem należy budować społeczeństwa utrwalające niesprawiedliwości, nierówności i uzależnienia jednych ludzi od drugich. Nie.
Prędzej, znosząc uzależnienia ekonomiczne, trzeba pamiętać o innych więzach społecznych, o wspieraniu wszystkiego innego, co Ludzi może i powinno łączyć. Tam zrodzi się miłość, gdy Ludzie chcą siebie nawzajem, choć nie muszą. Nie trzeba wcale przymusu, by Ludzie chcieli być ze sobą, nawet jeśli w przymusie niektórzy się odnajdują.
Bovska, Leżałam, singiel (2019)
Same Suki, VillageAnka (teledysk 2014) z albumu Niewierne (2013)
Sejm Rzeczypospolitej zdecydowanie potępia wszystkie akty nienawiści i pogardy antykatolickiej i wzywa do ich potępienia wszystkie podmioty życia publicznego: państwa i organizacje międzynarodowe, władze publiczne i ośrodki opinii społecznej. Katolicyzm i katolicy są ofiarami notorycznych prześladowań i wrogości w wielu miejscach świata. Mimo to nienawiść antykatolicka nie została do tej pory wprost potępiona, co samo w sobie stanowi wyraz pogardy antykatolickiej. Również w naszym kraju byliśmy w ostatnim czasie świadkami drastycznych aktów nienawiści antykatolickiej (próba zamordowania księdza Ireneusza Bakalarczyka) i pogardy antykatolickiej (profanacje w czasie ostatnich manifestacji politycznego ruchu homoseksualnego). Wszystko to świadczy o potrzebie jednoznacznego nazwania i potępienia wszystkich tych przejawów wrogości wobec ludzi i wspólnot, które mają prawo do pokoju społecznego, poszanowania swej godności i bezpieczeństwa.
Potępienia niech pośmiertnie unikną Posłanki i Posłowie wnioskodawcy: Piotr Apel; Józef Brynkus; Barbara Chrobak; Paweł Grabowski; Jerzy Jachnik; Tomasz Jaskóła; Norbert Kaczmarczyk; Jan Klawiter; Andrzej Kobylarz; Paweł Kukiz; Andrzej Maciejewski; Robert Mordak; Stefan Romecki; Łukasz Rzepecki; Tomasz Rzymkowski; Jarosław Sachajko; Krzysztof Sitarski; Paweł Skutecki; Paweł Szramka; Agnieszka Ścigaj; Stanisław Tyszka; i Elżbieta Zielińska.
Posłanki i Posłowie, piewcy wstydu, pogardy i poniżenia. Niechaj będzie Wam to niezasłużenie wybaczone.
Nienawistne Posłanki i nienawistni Posłowie, grzesznicy. Oby Ludzie wybaczyli Wam ten Wasz grzech jeszcze za Waszych żyć. W Miłosierdzie Boże nie wątpię, o Wasze doczesne opamiętanie trwożę.
Posłanki gorszycielki i Posłowie gorszyciele, haniebnie winni zgorszenia, które wzbudzacie wśród Ludzi swoimi słowami i czynami, w wielu nie tylko dzisiejszych przemyśleniach i rozmowach. Obyście nigdy z rąk osób dorównujących Wam słowem i czynem, nie stali się przedmiotem nagonki, której sami stajecie się współsprawcami.
Posłanki i Posłowie oprawcy, profanujący godność Ludzi, zagrażający ich bezpieczeństwu, propagujący społeczne niepokoje, depczący drugiego Człowieka. Bez względu na wszystko, pokój Wam, Waszym sercom-duszom, Waszym umysłom-ustom.
Nienawiść rodzi nienawiść. Pogarda rodzi pogardę. Złe słowa i złe czyny — rodzą kolejne.
Przestańcie. Otrzeźwiejcie. Zatrzymajcie to. Nie szerzcie zła. Opamiętajcie się.
Źdźbła w cudzych oczach gorącym pogrzebaczem przez krew doszukujecie, a belek we własnych nie dostrzegacie.
Gdzie byli i są autorowie haniebnej uchwały, gdy coraz głębiej poniża się osoby LGBT, część ich narodu, ich sąsiadów, krewnych, współpracowników, niegdyś kolegów ze szkół. Dlaczego jako wybrańcy Narodu nie chcecie dostrzec i przerwać akcji-reakcji. Dlaczego potępiacie potępiających i wołaniem wilka sprowadzacie kolejną społeczną agresję na ofiary poprzednich. Dlaczego zawłaszczacie i wysługujecie się religią, sami odbieracie jej i sobie szacunek.
Święte oburzenie, tu quoque, sprofanowane i zawinione niezrozumieniem przez samych potępiających. Sytuacja przywodzi skojarzenia...
Gdy biała "właścicielka" Afroamerykanki nieświadomie skonsumowała… gówno upieczone przez tę czarną w filmie Służące (dziękuję za przypomnienie), gdyż dopiero tak skrajnym i absurdalnym zachowaniem próbowała zachować resztki poczucia własnej godności. Oburzona białoskóra, nic nie zrozumiała.
Gdy krewni ofiar odmawiają znienawidzonej wdowie pochówku (w ich mniemaniu) mordercy w filmie Boże Ciało Jana Komasy.
Gdy gorszą się spostrzeżeniami Monty Pythona i chcą karać za edukację seksualną (a czymże innym niż pochwalaniem obcowania płciowego lub innych czynności seksualnych, w świetle art. 255 par. 3 k.k., nazwą prokuratorzy próby uspokojenia, że masturbacja i prezerwatywa nie muszą być złe jako je malują, że każdy sam decyduje z kim i kiedy chce, w tym o chwili swojej inicjacji).
Kto i kiedy przerwie nieporozumienia? Kto i kiedy zacznie rozmawiać i przede wszystkim: naprawdę słuchać (a nie tylko odfajkować pozory, że słucha) drugą, trzecią i czwartą stronę?
Paul Kalkbrenner, Cloud Rider z albumu 7, 2015; teledysk: I część trylogii Florian