08.10.2013

Panta

Po drodze migotały słowa, zastygały dźwięki i radowały kolory, stawali ludzie i tańczyły miejsca, wybrzmiewał czas... Wszystko to samo: blog, ja, My. Przemierzamy tylko kolejne takty naszej melodii.

Nowe odczucia towarzyszą starym przeżyciom, gdy powrócić krótko niniejszym próbuję na bloga i porównuję, co było, z tym, co jest. Wszystko to samo, a tak wiele inaczej, pełniej. Wielkim szczęściem dla Nas dwóch — nie jest gorzej. Nie spłaszczając bowiem, wiele radości pozostało do czerpania. Po prostu: wiele przed Nami, wszystko płynie.

Jak chmury znad sąsiednich rzek i wzgórz, co spłynęły nad nasze zimne wody i piaszczyste brzegi, by słońcem zebranym dzielić się mogły wokół (R&B, M, K&P, w myślach A&K — dziękujemy!).

Jak konsonanse dźwięczące pośród lasów z ust Ludzi powierzających Bogu swoje pragnienie istnienia (miłość do) tego drugiego jedynego Człowieka.

Jak wieżowce w łzach niezrozumienia przed odrzuceniem rodziców uciekające (będzie dobrze!).

Jak symfonia maszyn w fabryce matryce tworzących.

Jak równe kroki najodważniejszych pośród krasnoludków.

Płyną. Onieśmielony się czuję wśród tak wielu wspaniałych Ludzi.



Czasami grożą nam, padamy ofiarą lub sami popełniamy generalizacje, uogólnienia, ustereotypizowanie, spłaszczenie, uproszczenia. Przypisywanie jednostkom, sytuacjom, rzeczom — cech umedialnianych, zasłyszanych, napotkanych w przeszłości, zalęknionych, chociażby statystycznie częstszych niż rzadszych, ale przecież nie wszędzie i nie wszystkich prawdziwych. Wyjątkowość, niestatystyczność, nie umniejszają, nie usprawiedliwiają krzywdy zbiorowego traktowania, ignorującego złożoność rzeczywistości.

Nie wszyscy i nie zawsze popełniamy generalizacje, ale jednak zdarza się. Rzadziej, częściej lub ze skłonności, wychowania, przyzwyczajenia, różnych przyczyn, świadomie lub nie. Być może czasem potrzebujemy wyciągać wnioski, uchwycić zasady. Być może w niektórych przypadkach warto upraszczać, ułatwiać lub umożliwiać sobie lub innym (z)rozumienie świata. Być może niekiedy potrzebujemy i głównie tak potrafimy odgraniczać się od niechcianych elementów rzeczywistości. Generalizowanie dostrzegam w sobie i wokół siebie. Nie wszystkie dostrzegam. Nie wszystkie krytykuję.

Lecz wszyscyśmy tylko ludźmi. I nasze (złe) emocje można wzburzać. Wiązka uogólnień poprzez łatwe nieporozumienie jest zarzewiem zbyt wielu zbędnych konfliktów. Jakże częste generalizuje się zbiorowo, opresyjnie, upadlająco, a zarazem niezapowiedzianie, nagle, gdy nie wiadomo, od czego zacząć tłumaczenie, czy rozbierać każde słowo, czy lub kiedy warto w rolę tłumacza rzeczywistości się wdawać, dla kogo, na jak długo, jakim kosztem.

Fakty, system i układ odniesień, rzeczywistość, prawda. Może być jedna. Wielu wierzy, że jest jedna. Jakaś. Choćby jej części oznaczano, wydzielano ze względów praktycznych. Nauką, wiarą, emocją.

Ale tyleż jest opisów rzeczywistości, teorii, koncepcji, poglądów, ilu ludzi. A nawet więcej. Każdy może mieć własny, jeden lub więcej, albo żadnego. Całkowicie pewnych, rozważanych, dyskutowanych, powątpiewanych, zmiennych, także z czasem porzucanych. Opisów uzasadnionych doświadczeniem, tradycją, przeczuciem, nadzieją lub bezpodstawnych. Próbujących wpływać na rzeczywistość, projektować ją, zaklinać. Świadomie lub przypadkowo. Opisów zgodnych lub nieprzystających w jakiejś mniejszej lub przeważającej części do rzeczywistości.

Na rozumienie i zdolność do budowania i odtwarzania rzeczywistości w naszych wyobrażeniach o niej, prócz naszej wiedzy i doświadczeń, prócz niejednoznaczności słów, za pomocą których się komunikujemy, wpływają nań emocje, zwłaszcza te złe, nieposkramiane, gdy przesłaniają rzeczywistość, zaburzają jej odbiór, postrzeganie i prawidłową interpretację.

Rzeczywistości mogą skrzeczeć, dolegać warunkami wstępnymi i skutkami, z narzuconego lub zastanego opisu możemy być niezadowoleni, a nadejścia innego wymarzonego, pożądanego możemy wyczekiwać, czynić plany i modlić się o możliwie pełne, szybkie i bezproblemowe spełnienie.

Cudze i własne mniemane rzeczywistości potrafią być wyrywkowe, z subiektywnymi kontekstami, niedoskonale i w sposób niepełny rozpoznane, lecz przy uzurpowaniu wyłączności i prawidłowości opisu, przy próbie jej projekcji na rzeczywistość.

Wielu ma też wewnętrzną potrzebę kontrolowania rzeczywistości, wyrabiania sobie lub oczekiwania istnienia całkowitych, zupełnych, absolutnych, bezwzględnych ich opisów, bez pozostawiania spraw nierozstrzygniętych, nie dopuszczając spraw nieskończenie różnorodnych i niepewności, pokładając porządek w wygodnych założeniach i aksjomatach. Czasem taki pozorny przymus szufladkowania jest tak daleki, że nie tylko nie akceptuje niechcianych aspektów rzeczywistości, ale i uniemożliwia zadzianie się oczekiwanych rezultatów, pozytywnego wpływu na rzeczywistość, szczególnie przy braku zaufania, przekonania i pewności.

Stąd zaleta odpowiednio częstego, nieustannego weryfikowania i otwierania się na wzajemną weryfikację cudzego i własnego opisu rzeczywistości, na kontrargumenty, czy pojmujemy rzeczywistość taką, jaką jest. Proces nigdy nie zakańczalny. Niektórzy uważają, że prawda absolutna istnieje i ludzkość ją kiedyś osiągnie lub już partiami osiąga metodą naukową. Inni przeciwstawiają to ograniczonymi możliwościami poznania przez jednostkę i ludzki mózg, czy oddziaływaniu obserwatora na układ, wcale nie taki zamknięty, za jakiego go mamy.

Zatem zdążam na wskroś Rzeczywistości.



Max Richter, Spring 1 z albumu Vivaldi: Recomposed, 2013
oryg. Antonio Vivaldi, koncert nr 1 E-dur „Wiosna”
z „Czterech pór roku”, 1725

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz